Zamieszki spustoszyły Francję. "Poziomu przemocy, jakiego nie widzieliśmy"
Gdy sobotnie demonstracje we Francji przeciwko rosnącym kosztom życia i pogarszającej się jakości usług publicznych wymknęły się spod kontroli, doszło do zamieszek. Jak przekazała agencja Reutera, przerodziły się w jedne z najgorszych aktów przemocy, jakie kraj ten widział od dziesięcioleci.
Minister spraw wewnętrznych Francji Laurent Nunez poinformował, że w demonstracjach w całym kraju wzięło udział około 550 tys. osób. Związek zawodowy CGT szacuje jednak tę liczbę na 800 tys. osób. Większość z nich pokojowo maszerowała ulicami dziesiątek miast. Jednak niektóre agresywne grupy atakowały budynki publiczne, plądrowały luksusowe butiki i supermarkety oraz atakowały pojazdy policyjne i funkcjonariuszy.
Protesty we Francji przerodziły się w zamieszki. Spłonął zabytkowy ratusz
W Limoges spłonął zabytkowy ratusz. Wzniecony ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się po całym budynku. Doszło do zawalenia się wieży zegarowej. Budynek został otwarty w 1883 r. - Dzika horda celowo podpaliła ten 143-letni budynek, którego dach w znacznej części zawalił się podczas sobotnich protestów - powiedział prefekt departamentu Haute-Vienne Maurice Barate, w rozmowie z kanałem informacyjnym LCI.
🚨BREAKING: The historic Limoges town hall has just completely collapsed after far-left rioters set it on fire It was built in 1876. It survived World Wars. It did not survive modern France. https://t.co/LRjxvBQ5KV
— Inevitable West (@Inevitablewest) October 17, 2026
Dodatkowo w Marsylii ubrani na czarno protestujący wtargnęli do ratusza i zdewastowali budynek anarchistycznymi graffiti, z kolei w Lyonie protestujący podpalili miejskie biuro turystyczne.
ZOBACZ: Chaos na ulicach we Francji. Policja starła się z protestującymi
Premier Francji Sébastien Lecornu oświadczył w sobotę, że rząd nie da się "zastraszyć" przemocą, a za zamieszki obwinił "skrajną lewicę" i przestępców. "Tym, którzy ewidentnie chcą wykorzystać tę przemoc jako 'rozgrzewkę' przed wyborami prezydenckimi, mówię jasno: nie damy się zastraszyć. Nikt nie narzuci swojej agendy politycznej za pomocą przemocy" - napisał w poście na X.
Rekordowe zatrzymania w Paryżu. "Przerażający poziom przemocy"
Przekazał również, że w całym kraju aresztowano około 1200 osób. Szef tamtejszego rządu dodał, że w związku ze starciami z protestującymi około 150 policjantów i żandarmów odniosło obrażenia. Dodał, że to "cud, że liczba ofiar nie była wyższa".
W niedzielę paryska policja poinformowała, że tylko w stolicy ujęto 855 osób. Służby określiły tę liczbę jako "rekordową". Zastępczyni burmistrza Lamia El Aaraje stwierdziła, że Paryż doświadczył "takiego poziomu przemocy, jakiego nigdy wcześniej nie widzieliśmy".
ZOBACZ: Rośnie napięcie we Francji. 15-latek stracił rękę podczas zamieszek
Zdaniem Lecornu, zamieszki w Paryżu były wymierzone w kluczowe ośrodki władzy w kraju, m.in. Pałac Elizejski, siedzibę rządu oraz w parlament. Francuski premier potępił "przerażający poziom przemocy".
Również prezydent Emmanuel Macron odniósł się do sobotnich wydarzeń. Napisał w serwisie X, że we Francji "nie ma miejsca dla przemocy". Zapewnił, że sprawcy ataków na budynki publiczne i sklepy zostaną ukarani. Zaapelował o jedność w obliczu "tych, którzy sieją chaos".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.