Policja publikuje dwa nagrania po zatrzymaniu na Marszałkowskiej. Mężczyzna usłyszał zarzuty
Policja opublikowała nagranie z zatrzymania mężczyzny na Marszałkowskiej
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: KSP/X
- Piotr W., zatrzymany w piątek w pobliżu Trybunału Konstytucyjnego, ma w najbliższych godzinach trafić do prokuratury - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba. Policja zamierza wystąpić do prokuratury o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztowania.
Skiba przekazał, że według informacji otrzymanych od prokuratora dyżurnego Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście mężczyzna zostanie przewieziony do tej jednostki. Policja ma zwrócić się o przeprowadzenie przesłuchania oraz zawnioskować o tymczasowe aresztowanie.
Piotra W. zatrzymali policjanci zabezpieczający zgromadzenie przed Trybunałem Konstytucyjnym w piątek na ulicy Marszałkowskiej. Miał naruszyć nietykalność cielesną funkcjonariuszki podczas próby wylegitymowania. Kobieta wymagała hospitalizacji. Pomocy medycznej udzielono także zatrzymanemu, ponieważ w pewnym momencie stracił przytomność.
Nagranie z mężczyzną z Marszałkowskiej
W sobotę po południu Komenda Stołeczna Policji opublikowała w mediach społecznościowych dwa nagrania. Pierwsze z nich przedstawia moment interwencji zarejestrowanej przez kamerę nasobną jednego z policjantów. Trwa pięć minut.
Zatrzymanie mężczyzny, nagranie z policyjnej kamery
Źródło: KSP/X
Funkcjonariusze podkreślili, że publikują je, aby opinia publiczna mogła zapoznać się z przebiegiem interwencji, "zamiast opierać jej ocenę wyłącznie relacjach i komentarzach, z których część może mieć na celu celowe rozpowszechnianie dezinformacji w tej sprawie".
🚨 Publikujemy nagranie z interwencji przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie z piątku 16 października.
— Policja Warszawa (@Policja_KSP) October 17, 2026
Nagranie pochodzi z kamery nasobnej jednego z interweniujących policjantów i pokazuje przebieg zdarzenia.
Od samego początku mężczyzna stawiał opór – zarówno bierny, jak i… pic.twitter.com/TWCzQ1wEEn
Co widać na nagraniu z interwencji?
"Od samego początku mężczyzna stawiał opór - zarówno bierny, jak i czynny. Nie wykonywał poleceń policjantów, odmawiał podania swoich danych osobowych i okazania dokumentu tożsamości. Próbował uciec, biegnąc w kierunku budynku przy ulicy Marszałkowskiej, w którym chciał się ukryć" - opisuje sytuację KSP.
Na nagraniu widać, że funkcjonariusze podbiegli do mężczyzny, gdy ten zbliżał się do przejścia dla pieszych. Rozpoczęli interwencję, gdy zatrzymał się na czerwonym świetle. Początkowo w żaden sposób nie reagował na wezwania do wylegitymowania się. Gdy policjanci poprosili go, by odsunął się od krawędzi jezdni, zaczął się z nimi szarpać i uciekać.
W kolejnych sekundach widać, jak mężczyzna biegnie w stronę budynku, gdzie doszło do jego zatrzymania. Przy drzwiach upada na ziemię i krzyczy w stronę policjantki: "nic ci nie zrobiłem". Funkcjonariusze każą, by się położył.
Zatrzymali go w przedsionku lokalu znajdującego się przy ul. Marszałkowskiej i obezwładnili. Przytrzymywany przez policjanta, krzyczał: "napadli na mnie", "dusisz mnie!", na co policjant odpowiedział słowami "nie duszę cię".
Policjantka zwróciła się do mężczyzny, informując, że jest zatrzymany za znieważenie policjanta i naruszenie jego nietykalności cielesnej.
Z relacji policji wynika, że wokół interweniujących policjantów przebywały osoby z budynku przy Marszałkowskiej, które "swoim zachowaniem wyraźnie utrudniały prowadzenie interwencji przez funkcjonariuszy". Miały nie reagować na polecenia zachowania odpowiedniej odległości.
W kolejnych minutach nagrania kamera znajduje się w bardzo bliskiej odległości od zatrzymanego. W tle słychać jego krzyki i apele świadków o to, by przytrzymujący go funkcjonariusz go zostawił.
Oświadczenie zatrzymanego
Instytut Ordo Iuris oraz mecenas Bartosz Malewski zamieścili w sieci w sobotę oświadczenie zatrzymanego mężczyzny.
"Ja, Piotr W., oświadczam, że od momentu zatrzymania nie mam kontaktu z żoną. Domagam się takiego kontaktu. Chcę w tej sprawie mieć moich obrońców, których ustanowiła moja żona. Chcę mieć dostęp do moich obrońców. Nikt mi nie mówi o planowanych czynnościach. Nie otrzymałem kopii protokołu zatrzymania" - pisze mężczyzna.
Odnosi się też do swojego stanu zdrowia. "Po zatrzymaniu, w szpitalu nie wykonano mi żadnych badań. Byłem zbyt słaby, żeby racjonalnie wyrazić na to zgodę. Nie zrobiono mi tomografii! Nie konsultował mnie neurolog. Jest mi słabo, bardzo boli mnie głowa, mam rany. Ja się czuję zagrożony o swoje życie i zdrowie i boję się o moją rodzinę. Nie przyjmuję posiłków" - informuje zatrzymany.
Po ponad 24h zostaliśmy dopuszczeni do zatrzymanego Pana Piotra. Zostaliśmy wprowadzeni do pokoju z zatrzymanym, w którym przebywało 7 funkcjonariuszy Policji. Byli obecni cały czas podczas naszej rozmowy z zatrzymanym - to naruszenie prawa do obrony. Pan Piotr był cały czas… pic.twitter.com/aZjj2Cw5ov
— Bartosz Malewski (@BartoszMalewski) October 17, 2026
Dalej dodaje, że w szpitalu przez cały czas był skuty kajdankami i ma zranione nadgarstki. "Cały czas jest przy mnie kilku policjantów. Zabójców się tak nie traktuje" - twierdzi.
"Ja nie powiedziałem, że nie chcę obrońców, też nie twierdziłem, tylko że nie ufam nikomu. Nikt mi nie powiedział, że chodzi o mec. Leszczyńską, mec. Malewskiego i mec. Majkowską" - pisze Piotr W.
Nagranie z komendy
Komenda Stołeczna Policji zamieściła w sobotę nagranie przedstawiające przebieg czynności z udziałem zatrzymanego mężczyzny. Słyszymy na nim rozmowę między nim a policjantem.
- Proszę pana, zgłosiła się do pana adwokat "Magdalena Leszczyńska" i chciała z panem nawiązać kontakt. Ten kontakt będzie wtedy, jeśli pan nam poda dane. Musi się pan przed nami wylegitymować - w sensie podać swoje dane, żebyśmy wiedzieli, że pan to pan, tak? Czy pan żąda kontaktu z tą kobietą, z tym adwokatem? - zapytał policjant.
- Nie znam jej - odpowiedział zatrzymany.
Dalej funkcjonariusz dopytywał, czy mężczyzna poda swoje dane osobowe: jak się nazywa, gdzie mieszka. Odpowiedź brzmiała: "Ja nie muszę".
Mężczyzna odmówił także złożenia pisemnego oświadczenia w tej sprawie.
🚨 Policja nie blokowała, ani nie uniemożliwia kontaktu zatrzymanego z adwokatem!
— Policja Warszawa (@Policja_KSP) October 17, 2026
Wbrew twierdzeniom rozpowszechnianym w mediach społecznościowych i części publikacji medialnych, zatrzymany mężczyzna od samego początku odmawiał kontaktu z adwokatem lub pełnomocnikiem prawnym.… pic.twitter.com/V9UezrxAvq
Zatrzymany podczas rozmowy z policjantem samodzielnie podniósł się z pozycji leżącej i usiadł na brzegu leżanki.
Policja przekazała, że "wbrew upowszechnianym informacjom o 'ranie ciętej głowy' u zatrzymanego mężczyzny nie ma takich obrażeń".
Przepychanki z policją podczas demonstracji przed TK
Przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego od kilku tygodni odbywają się protesty środowisk sprzeciwiających się zmianom w TK. W ostatnich dniach demonstracje towarzyszyły między innymi ślubowaniu nowego sędziego Macieja Berka. Dochodziło również do przepychanek z policją.
W związku z incydentami podczas protestów minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński poinformował, że złoży do prokuratury zawiadomienie dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy Telewizji Republika.
- Skierujemy zawiadomienie do prokuratury w związku ze zniesławieniem funkcjonariuszy policji, w związku ze zniewagami pod ich adresem, w związku z publicznym nawoływaniem do odstąpienia od działań - mówił Kierwiński. Wymieniał, że zawiadomienie dotyczyć będzie też "publicznego nawoływania do udostępnienia informacji dotyczących życia prywatnego funkcjonariuszy, wywierania wpływu na czynności urzędowe oraz znieważania funkcjonariuszy lub konstytucyjnego organu państwa".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.