Przyszła do pracy, zobaczyła zawalony sufit. Groźny incydent w ratuszu
"Dziś rano, po przyjściu do pracy, pani wiceprezydent zastała swój gabinet zasypany gruzem. Poza godzinami pracy urzędu doszło do oberwania znacznego fragmentu sufitu. Część tynku i elementów stropu spadła bezpośrednio na meble i wyposażenie gabinetu" - czytamy we wpisie na profilu Urzędu Miasta Ostrołęki (woj. mazowieckie).
Jak podkreślono, do zawalenia doszło w czasie, gdy nikt nie przebywał w pomieszczeniu.
Pracownicy od razu przystąpili do oczyszczenia gabinetu i naprawy uszkodzeń. Specjaliści sprawdzają, czy w innych częściach budynku nie występuje podobne zagrożenie.
"To zdarzenie traktujemy bardzo poważnie" - czytamy w komunikacie.
Ostrołęka. Urzędnicy alarmują: Remont konieczny
Pracownicy urzędu alarmują: Ostrołęcki ratusz wymaga kompleksowego remontu. Jak podkreślono w komunikacie, o problemie mówi się od dłuższego czasu.
"Budynek od wielu lat nie był gruntownie modernizowany. Wykonywano oczywiście niezbędne naprawy bieżące, ale w przypadku obiektu w takim wieku i złym stanie technicznym nie można w nieskończoność ograniczać się do doraźnego usuwania kolejnych problemów" - czytamy.
Urzędnicy zaczęli podejmować działania. Jak przekazano, podpisano już umowę na remont budynku. Prace mają rozpocząć się w przyszłym roku.
ZOBACZ: Urządził dziki rajd kombajnem i zniszczył scenę. Finał dożynek w Chorzelach
"Ze względu na zabytkowy charakter budynku oraz przeniesienie pracy urzędu będzie to przedsięwzięcie wymagające, prowadzone z poszanowaniem jego historycznej wartości, ale jednocześnie odpowiadające na rzeczywiste problemy techniczne" - czytamy.
W komunikacie urzędu podkreślono, że remont budynku nie jest "fanaberią, inwestycją w wygodę władz miasta ani kwestią poprawienia wyglądu gabinetów".
"Dzisiejsze zdarzenie jest bardzo mocnym sygnałem, że z tą inwestycją nie można już zwlekać. Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo ludzi – pracowników i mieszkańców" podkreślono.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.