Niezapowiedziany wyjazd Sikorskiego. "Dzień dobry z Kijowa"
Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski złożył w piątek niezapowiedzianą wizytę w Kijowie. W trakcie pobytu polskiego polityka w ukraińskiej stolicy ogłoszono czerwony alarm przeciwlotniczy. - Im bardziej Rosja atakuje, tym bardziej trzeba wspierać Ukrainę - oświadczył rzecznik ministerstwa.
Minister spraw zagranicznych w Ukrainie
Źródło zdjęć: © X
Najważniejsze informacje:
- Radosław Sikorski poinformował o swoim przybyciu do Kijowa w piątek rano, zamieszczając oficjalny wpis w mediach społecznościowych.
- W trakcie wizyty polskiego ministra w ukraińskiej stolicy ogłoszono alarm przeciwlotniczy związany z zagrożeniem atakami dronów i rakiet.
- Polska szykuje dla Ukrainy kolejny pakiet pomocy wojskowej o wartości 50 milionów euro, który ma objąć systemy obrony powietrznej.
W piątek 11 września wicepremier oraz minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przybył z niezapowiedzianą wizytą do stolicy Ukrainy. Szef polskiej dyplomacji przekazał informację o swoim przyjeździe za pośrednictwem mediów społecznościowych.
"Dzień dobry z Kijowa" - napisał polityk na platformie X, dołączając do wpisu zdjęcie.
Program piątkowej wizyty ministra nie został od razu upubliczniony. Cel wyjazdu do kraju ogarniętego wojną wyjaśnił rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór. Zaznaczył on, że obecność polskiego dyplomaty to wyraźny sygnał dla władz w Kijowie.
- Jest to wyraz wsparcia dla walczącej Ukrainy. Im bardziej Rosja atakuje, tym bardziej trzeba wspierać Ukrainę - powiedział Maciej Wewiór.
W piątek rano, gdy Radosław Sikorski przebywał już na terytorium Kijowa, w mieście rozległy się syreny alarmowe. Służby ogłosiły najpierw żółty, a następnie czerwony alarm powietrzny. Żółty stopień ostrzega o potencjalnym ataku dronów bojowych, natomiast alarm czerwony oznacza bezpośrednie zagrożenie uderzeniami pocisków rakietowych ze strony Federacji Rosyjskiej.
Nowy pakiet wsparcia dla ukraińskiej armii
Wizyta polskiego ministra zbiega się z nowymi deklaracjami o wsparciu militarnym. W środę ukraińskie ministerstwo obrony poinformowało po spotkaniu grupy Ramstein, że władze w Warszawie szykują dla nich kolejny pakiet pomocy wojskowej. Wartość sprzętu wyceniana jest na 50 milionów euro, a w jego skład wejdą między innymi niezbędne środki obrony powietrznej. Samo spotkanie państw wspierających odbyło się we wtorek w formie zdalnej.
Doniesienia o przygotowywanym pakiecie potwierdził następnie wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski. W czwartek głos w tej sprawie zabrał również szef resortu Władysław Kosiniak-Kamysz, precyzując przy tym zasady przekazywania polskiego uzbrojenia.
- Przygotowujemy wsparcie najbardziej potrzebne w te sprzęty, które wychodzą albo kończą im się resursy, byłyby nieużywane już w Polsce, a mogą z pożytkiem być używane na Ukrainie - zaznaczył minister obrony.
Szef resortu podkreślił, że bezwzględną granicą udzielanej pomocy zbrojnej zawsze pozostaje bezpieczeństwo państwa polskiego, a zasoby sił zbrojnych oficjalnie określa Szef Sztabu Generalnego.
Zgodnie z danymi przekazanymi przez Ministerstwo Obrony Narodowej w lipcu bieżącego roku, łączny koszt zrealizowanych dotąd donacji Polski dla Ukrainy wynosił około 16,45 miliarda złotych. Znaczna większość tej kwoty, czyli 14,9 miliarda złotych, przypadła na pierwsze etapy wojny w latach 2022-2023. Z kolei w latach 2024-2026 wartość przekazanego sprzętu wyniosła łącznie około 1,55 miliarda złotych.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.