USA i Chiny szykują się na konflikt w kosmosie

Waszyngton i Pekin rozwijają technologie, które mogą służyć nie tylko obserwacji orbity, ale także zbliżaniu się do innych satelitów, zakłócaniu ich pracy czy przechwytywaniu. Według ustaleń agencji Reutera coraz wyraźniej widać, że przestrzeń kosmiczna staje się kolejnym obszarem rywalizacji militarnej mocarstw.
Tajemniczy chiński samolot kosmiczny
W czerwcu bezzałogowy chiński samolot kosmiczny miał wypuścić na orbicie niewielkiego satelitę. Jak wynika z danych amerykańskiej firmy LeoLabs, obiekt wykonywał manewry w pobliżu innego chińskiego satelity, a następnie ponownie zbliżył się do maszyny, z której został uwolniony.
Szczegóły misji nie zostały ujawnione. Chiny, podobnie jak Stany Zjednoczone, dysponują tajnym bezzałogowym samolotem kosmicznym (X-37B Orbital Test Vehicle wygląda jak mały wahadłowiec), zdolnym do prowadzenia eksperymentów na orbicie. Amerykańskie siły kosmiczne informują jedynie, że ich konstrukcja służy testom i badaniom.
Według Reutersa, który rozmawiał z obecnymi i byłymi wojskowymi, oba programy pokazują zmianę podejścia do działań w kosmosie. Satelity nie są już traktowane wyłącznie jako narzędzia łączności, nawigacji czy rozpoznania, lecz coraz częściej jako systemy zdolne do aktywnego oddziaływania na inne obiekty.
Wspólna operacja USA i Wielkiej Brytanii
We wrześniu ubiegłego roku siły kosmiczne USA i Wielkiej Brytanii przeprowadziły pierwszą znaną wspólną operację orbitalną. Z danych firmy Slingshot Aerospace wynika, że amerykański satelita zbliżył się do brytyjskiego, gdy w odległości około 83 kilometrów pod nimi przelatywał chiński satelita Shiyan 12-01.
Eksperci cytowani przez Reutersa ocenili, że operacja mogła być sygnałem skierowanym do Pekinu — demonstracją zdolności sojuszników do koordynowania działań na orbicie. Oficjalnie USA i Wielka Brytania potwierdziły przeprowadzenie misji, lecz nie skomentowały faktu, że ich obiekty tak bardzo zbliżyły się do chińskiego.
Amerykańskie Dowództwo Kosmiczne podkreśliło, że operacja miała pokazać zdolność współpracy z sojusznikami. Brytyjskie ministerstwo obrony wskazało z kolei, że przestrzeń kosmiczna ma rosnące znaczenie dla ochrony interesów narodowych i działań wojskowych.
W operacji brał udział zastępca szefa operacji kosmicznych Sił Kosmicznych Stanów Zjednoczonych, generał porucznik Douglas Schiess.
W wywiadzie udzielonym wkrótce potem powiedział, że działanie w pobliżu innego statku kosmicznego może pomóc w sprawdzeniu, czy satelita sojuszniczy działa prawidłowo, lub w ustaleniu, czy przeciwnik „robi coś, czego nie powinien” - podał Reuters.
Zagrożenie ze strony Chin jest „znaczne” - stwierdził cytowany przez agencję Reutera generał Chance Saltzman, szef operacji kosmicznych Sił Kosmicznych Stanów Zjednoczonych.
Saltzman ostrzegał w lipcu, że Chiny szybko rozwijają systemy naziemne i orbitalne, które mogłyby zakłócać lub niszczyć obiekty w kosmosie. Wśród potencjalnych zagrożeń zachodnie państwa wymieniają m.in. zagłuszanie elektroniczne, cyberataki, lasery naziemne oraz rakiety antysatelitarne.
Nowa odsłona „gwiezdnych wojen”
W czerwcu US Space Force poinformowały o wdrożeniu naziemnego systemu elektromagnetycznego firmy L3Harris Technologies. Ma on umożliwiać zakłócanie albo czasowe wyłączanie satelitów przeciwnika.
Dowódca US Space Command gen. Stephen Whiting przekonywał w kwietniu, że Stany Zjednoczone muszą być przygotowane nie tylko do obrony własnych systemów orbitalnych, ale — w razie potrzeby — także do uderzenia w przeciwnika. Wskazywał przy tym na potrzebę rozwijania orbitalnych systemów przechwytujących.
Skąd ten pośpiech? Według amerykańskich przedstawicieli chińskie satelity przeprowadzały już manewry określane jako orbitalne „walki powietrzne” — skoordynowane zbliżenia kilku obiektów w przestrzeni kosmicznej. Chińskie konstrukcje miały również demonstrować zdolność przechwycenia niesprawnego satelity i przeniesienia go na inną orbitę.
Reuters, powołując się na dokumenty patentowe, ogłoszenia zakupowe i publikacje naukowe, wskazuje, że instytucje związane z chińskim wojskiem pracują nad technologiami pościgu za satelitami, ich przechwytywania oraz zarządzania dużymi grupami obiektów orbitalnych. Wśród analizowanych koncepcji pojawiają się także systemy wykorzystujące sieci do chwytania celów.
Istotnym przełomem mogłoby być tankowanie satelitów na orbicie. Według przedstawiciela US Space Force Chiny prawdopodobnie podjęły w ubiegłym roku próbę takiej operacji. Uzupełnianie paliwa pozwoliłoby znacząco wydłużyć czas działania satelitów manewrujących w pobliżu innych obiektów.
Pekin oficjalnie odrzuca militaryzację kosmosu
Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych oświadczyło, że nie zna szczegółów wspólnej operacji USA i Wielkiej Brytanii. Pekin deklaruje sprzeciw wobec militaryzacji kosmosu i oficjalnie opowiada się za wykorzystywaniem przestrzeni wyłącznie w celach badawczych.
Jednocześnie Chiny oskarżają USA o napędzanie wyścigu zbrojeń w przestrzeni kosmicznej, m.in. poprzez rozwój programu obrony przeciwrakietowej Złota Kopuła oraz rozważanie rozmieszczenia systemów militarnych na orbicie.
Satelity są dziś kluczowe dla współczesnych armii: zapewniają łączność, nawigację, rozpoznanie i wsparcie systemów obrony przeciwrakietowej. Wojna w Ukrainie oraz konflikty na Bliskim Wschodzie pokazały, jak bardzo działania na Ziemi zależą od infrastruktury działającej setki kilometrów nad jej powierzchnią.
„Musimy być dobrze przygotowani na konflikt w kosmosie. A jeśli odstraszanie zawiedzie, będziemy walczyć i zwyciężymy” - generał Stephen Whiting.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.