Nikola Grbić chce zmian po zdobyciu złota ME. „Rzecz, która według mnie decyduje”

Trener reprezentacji Polski Nikola Grbić chce zmian w sposobie rozgrywania najważniejszych siatkarskich turniejów. Jego zdaniem zawodnicy potrzebują jednego dnia odpoczynku po rozegraniu półfinałów. „To rzecz, która według mnie decyduje, czy zdobędziesz medal w danym turnieju” – zaznaczył. Siatkarze wskazywali z kolei na to, że mistrzostwa Europy były za długie.
Trener reprezentacji Polski Nikola Grbić (autor: Darek Delmanowicz) /PAP
Biało-Czerwoni ponad dwa tygodnie spędzili w bułgarskiej Sofii, gdzie rozgrywali mecze fazy grupowej i pucharowej do ćwierćfinału. Byli jedną z bardziej uprzywilejowanych ekip, bowiem przenieść musieli się dopiero na mecze w strefie medalowej do Mediolanu. W Bułgarii doskwierały im jednak długie przerwy pomiędzy niektórymi meczami.
16 dni, zaraz będzie 17 jak już tutaj jesteśmy. Długie są te mistrzostwa i nie wiem, czy trochę nie za długie. Ja oczywiście lubię grać, tylko że jest strasznie dużo przerw w grupie, przed 1/8 finału i ćwierćfinałem. Może powinno być trochę bardziej intensywnie. Nie wiem, jak inni zawodnicy na to zareagują, ale te spotkania można trochę szybciej rozgrywać – przyznał przyjmujący Tomasz Fornal po ćwierćfinale z Niemcami.
Dodał, że zdaje sobie sprawę z tego, że niektóre drużyny musiały przedostawać się do innych miast. Ale strasznie ten turniej jest rozłożony. Staramy się pozostać oczywiście skupieni, tylko ile można oglądać tiktoki i kolegów, którzy streamują gry komputerowe – mówił.
Fornal podkreślał, że w czasie turnieju nie ma czasu na zbudowanie formy i ciężką pracę. My tak naprawdę przez te 16 dni mieliśmy chyba dwa czy trzy poranne treningi, więc czasu wolnego jest naprawdę dosyć sporo. Człowiek też chce być skoncentrowany, bo nie jesteśmy na wakacjach w Bułgarii, żeby latać po mieście, zwiedzać zabytki – zaznaczył.
O rutynie mówił natomiast również Kamil Semeniuk. Ta rutyna była już dość długa, bo jak koledzy wyliczyli to 17 dni, więc sporo czasu spędziliśmy w Bułgarii. Fajnie zmienić lokalizację, ale myślę, że nikt z nas nie narzeka na warunki, jakie tutaj panowały. Naprawdę bardzo fajnie i przyjemnie spędziliśmy tutaj czas, fajnie nam się grało, nie mamy co narzekać na wyżywienie i generalnie organizację, bo nie było jakichś spektakularnych wpadek, jeżeli chodzi o organizatorów – ocenił Semeniuk.
Przyjmujący podkreślił, że w długim turnieju najważniejsza jest atmosfera w zespole. Naprawdę daliśmy radę atmosferą, bo przez 17 dni mogło się dać we znaki lekkie znużenie i powtarzalność każdego dnia, żarty mogły zacząć nas troszeczkę irytować, ale daliśmy radę i fajnie, że wytrwaliśmy w dobrej atmosferze – zaznaczył Semeniuk.
Jednym z zespołów, który najwięcej podróżował w trakcie mistrzostw Europy, była Francja, która w finale przegrała z Polską 1:3. Długo byliśmy w Bułgarii i potrzebna była ta zmiana. Choć mieliśmy szczęście, że nie musieliśmy podróżować, jak Francuzi, którzy fazę grupową rozgrywali w Rumunii, na dwa mecze pucharowe przenieśli się do Bułgarii, a o medale zagrali we Włoszech. Mieliśmy jednak atrakcje drużynowe, które sprawiały, że czas nam leciał szybciej - przyznał rozgrywający Marcin Komenda.
Finowie też zwrócili uwagę na turniejowe problemy
Nie tylko Polacy zwrócili uwagę na - ich zdaniem - nieodpowiednie rozplanowanie turnieju. W trudnej sytuacji znaleźli się także brązowi medaliści Finowie.
Wyzwaniem jest intensywność całego turnieju. W krótkim czasie rozgrywamy wiele spotkań, do tego dochodzą podróże i obowiązki organizacyjne. Choćby ćwierćfinał zakończyliśmy późnym wieczorem, praktycznie około północy, a już kolejnego dnia rano musieliśmy ruszać w dalszą drogę. To właśnie aspekty fizyczne są dla nas najważniejsze. Musimy zadbać o odpowiednią regenerację, sen i odżywianie - powiedział kapitan fińskiej reprezentacji Antti Ronkainen.
Grbić chce zmian
Turniej był rozciągnięty w czasie ze względu na zwiększoną w ostatnich latach liczbę uczestniczących w nim drużyn, która urosła do 24. Zostały podzielone na cztery grupy po sześć zespołów, w pierwszej fazie turnieju każdy z nich musi więc rozegrać po pięć meczów. Ze względu na to, że rozgrywki odbywały się w czterech krajach, oprócz czasu na odpoczynek, trzeba również przeznaczyć dni na podróż pomiędzy państwami.
To jest problem małych federacji, reprezentacji, które nie mają dobrych wyników, nie mają znaczącej tradycji, nie mają możliwości gry w Lidze Narodów. Dla nich grać w mistrzostwach Europy to jest fantastyczne doświadczenie. Ja rozumiem to, że jeśli CEV chce rozwijać siatkówkę, to jest dobry pomysł, żeby oni grali. Bo jeśli nie, to będą grać w Lidze Europejskiej i tyle plus towarzyskie mecze. Ale ja wiem, że jeśli ty chcesz być lepszym, to musisz grać z mocnymi przeciwnikami, musisz grać w Lidze Narodów, bo wtedy jest dużo meczów, w których ty musisz się nauczyć grać. Potem poziom będzie lepszy, z każdym sezonem - tłumaczył trener Polaków Grbić.
Rozszerzenie imprezy stwarza jednak problem dla najlepszych ekip walczących o medale. Czasami jest nam trudno grać dużo meczów. Jest trudno w mistrzostwach Europy, które trwają trzy tygodnie. Bo jest bardzo ciężko zostać na tym samym poziomie trzy tygodnie. Grasz jeden mecz w grupie, który jest ważny, potem masz dwa spotkania, które nie mają znaczenia- mówił. Podkreślił, że trenerom i zawodnikom z tego powodu jest trudno pracować tak, by forma była coraz lepsza aż do końca turnieju. Tak było też w ostatnich mistrzostwach świata, masz przerwę cztery dni, potem grasz dwa najważniejsze mecze w mniej niż 24 godziny - analizował serbski szkoleniowiec.
Grbić ma już jedną konkretną propozycję na zmianę w turniejach mistrzowskich. Myślę, że to, co dana organizacja, FIVB czy CEV, musi zrobić, to żeby grać półfinał, dzień przerwy, a potem mecze o medale. Bo jeśli ty grasz o godz. 21 i następnego dnia musisz grać o 15, bo przegrałeś półfinał, to nie jest dobrze. Wymówką jest, że od 30, 50 lat tak gramy. Nie, zmieniamy dużo rzeczy, które są mniej ważne. Bardzo często. A to rzecz, która według mnie decyduje, czy zdobędziesz medal w danym turnieju - podkreślił Serb.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.