Dzień, w którym zatrzymał się świat. 25. rocznica ataków z 11 września

World Trade Center (WTC) był kompleksem siedmiu budynków położonych na Manhattanie w Nowym Jorku. Ich budowa rozpoczęła się 5 sierpnia 1966 roku, a zakończyła 4 kwietnia 1973. W dniu zamachu zatrudnionych było tam 25 tysięcy osób. Działało tam wiele korporacji, głównie finansowych, a w wieży WTC 1 znajdowała się najbardziej dochodowa restauracja w Stanach Zjednoczonych - Windows on the World.
Najbardziej rozpoznawalnymi elementami całego kompleksu były tzw. bliźniacze wieże (Twin Towers), które przez dwa lata od ukończenia budowy uznawano za najwyższe na świecie. W 2001 roku w obu wieżach znajdowało się około 500 przedsiębiorstw.

World Trade Center dwa miesiące przed tragediąBuyenlargeGetty Images
11 września 2001. Koszmar na jawie
Wczesnym porankiem 11 września 19 terrorystów w czterech różnych grupach wsiadło do samolotów pasażerskich na lotniskach w Bostonie, Waszyngtonie i New Jersey, nie wzbudzając podejrzeń służb. Maszyny planowo miały dolecieć do Kalifornii.
O godz. 7:59 wystartował samolot, który miał lecieć z Bostonu do Los Angeles. Zaatakowana przez porywaczy załoga o godz. 8:14 przestała odpowiadać na komunikaty kontroli lotów, a chwilę później przechwycony samolot zniknął z radarów. Jeden z porywaczy, Mohamed Atta, który pilotował maszynę, przez pomyłkę, zamiast z pasażerami, połączył się z wieżą kontroli lotów, nadając komunikat:
"Mamy kilka samolotów. Po prostu zachowajcie spokój, nic wam się nie stanie. Wracamy na lotnisko".
O 8:46 samolot uderzył w północną wieżę WTC 1 na wysokości 93-99. piętra. Większość obserwatorów uznała to za wypadek z udziałem małego samolotu. Świat oglądał przerażające obrazy na żywo w momencie gdy kolejny samolot, który wystartował o godz. 9:03, trafił w południową wieżę WTC 2 między 77. a 85. piętrem.
Nie było już wątpliwości, że Stany Zjednoczone zostały zaatakowane. Tragedia pochłonęła życia wszystkich znajdujących się na pokładzie.

Płonące wieże World Trade CenterAndrew LichtensteinGetty Images
Trzeci samolot, startujący z Waszyngtonu, o godz. 9:37 uderzył w południowo-zachodnią stronę Pentagonu. Maszyna przebiła trzy z pięciu pierścieni budynku, powodując ogromny pożar. Podczas ataku na Pentagon zginęli wszyscy znajdujący się na pokładzie samolotu oraz 125 pracowników.

Prezydent George Bush i sekretarz obronności Donald Rumsfeld oceniają zniszczenia PentagonuDavid Hume KennerlyGetty Images
Słynny lot 93 i walka o kokpit
Z lotniska w New Jersey o godz. 8:42 wystartował z opóźnieniem czwarty samolot, którego prawdopodobnym celem były budynek Kapitolu lub Biały Dom.
Pasażerowie i załoga zdołali skontaktować się ze światem zewnętrznym za pomocą telefonów komórkowych i pokładowych. Otrzymali w ten sposób informacje o wydarzeniach z Nowego Jorku i Waszyngtonu.
Przerażeni i w pełni świadomi, że lot o numerze 93 to misja samobójcza, pasażerowie - Todd Beamer, Mark Bingham, Tom Burnett i Jeremy Glick postanowili odbić kokpit. Dramatyczny przebieg wydarzeń utrwaliły czarne skrzynki samolotu i zapisy rozmów telefonicznych.
Ostatnimi słowami Beamera, które usłyszał operator telefoniczny były:
"Jesteście gotowi? No to jedziemy!" ("Are you guys ready? Let's roll!")
Porywacze, chcąc uniemożliwić odbicie samolotu, zaczęli gwałtownie manewrować. Gdy wskutek trwającej walki o kokpit stracili kontrolę nad maszyną, pilot terrorysta, zgodnie z planem awaryjnym, celowo skierował maszynę ku ziemi i rozbił samolot. Zginęli wszyscy na pokładzie.
Atak na World Trade Center. Katastrofa Twin Towers
Tymczasem płonące tony paliwa zamieniły wyższe kondygnacje wież w piekło. Spływający po szybach wind olej co rusz rozpalał kolejne pożary, uniemożliwiając ucieczkę. Schody ewakuacyjne były zawalone betonem i szkłem.
Samolot, który wbił się w WTC 2, nie zniszczył w całości klatki schodowej, dzięki czemu kilkanaście osób zdołało uciec. Osoby znajdujące się na WTC 1, powyżej 92. pietra, miały zablokowaną drogę ucieczki przez ogromne zniszczenia. Niektórzy z desperacji zaczęli wyskakiwać z okien. Dla wielu strażaków najbardziej traumatycznym wspomnieniem był głuchy dźwięk uderzających o ziemię ciał - brutalne uświadomienie, że nie zdołają uratować wszystkich.

Nowojorczycy oglądają walące się wieże World Trade CenterAndrew LichtensteinGetty Images
O godz. 9:59 WTC 2 zawaliła się w ciągu ledwie 10 sekund, a WTC 1 - 29 minut później, zabierając życie tysięcy ludzi, także strażaków, ratowników i osób stojących pod budynkami.
Dolny Manhattan został przykryty pyłem i gruzem. O godz. 17 zawalił się także budynek WTC 7, a kilka innych zostało poważnie uszkodzonych.

Zagruzowane ulice Manhattanu po zawaleniu się wież WTCAndrew LichtensteinGetty Images
Stany Zjednoczone po zamachu. Nowa rzeczywistość
W ataku zginęło łącznie 2977 osób: 2750 w Nowym Jorku, w tym 343 strażaków i 60 policjantów, 184 w Pentagonie i 40 w Pensylwanii. Blisko 5 tys. osób zmarło kilka lat po zamachu wskutek wdychania trującego azbestu, który pozostał na ulicach Nowego Jorku po zawaleniu się wież.
Od 6 tys. do nawet 25 tys. osób zostało rannych.
Pierwszy raz w historii USA ruch lotniczy został wstrzymany całkowicie, a przestrzeń powietrzna zamknięta. 4500 samolotów dostało nakaz natychmiastowego lądowania.
Wrześniowe ataki były początkiem tzw. wojny z terroryzmem, a pierwszy atak nastąpił na Afganistan, w którym przebywał szef organizacji Al-Kaida - Osama bin Laden. Zgrupowanie przyznało się do zamachów, jednocześnie grożąc ich ponowieniem. Wojsko amerykańskie zabiło Bin Ladena 10 lat po atakach.
Zamachy zachwiały światowymi rynkami. W Nowym Jorku znajduje się największe centrum finansowe, Wall Street. W wyniku ataków giełdę zamknięto na cztery dni, co przyniosło rekordowe straty.
W USA ustanowiono Patriot Act, zmieniony później na Freedom Act - ustawę pozwalającą na więzienie podejrzanych o terroryzm bez procesu sądowego. Powołano do życia Departament Bezpieczeństwa Krajowego, który chroni Stany przed zagrożeniami terrorystycznymi.
To, co dla nas jest normą na lotniskach, nie było nią jeszcze przed 11 września 2001. Butelki z płynami do 100 ml stały się codziennością, a skanery i detektory metali zaczęły pracować na znacznie większą skalę. Sprzęt elektroniczny jest sprawdzany częściej i dokładniej.
Ówczesny prezydent USA, George W. Bush, 14 września odwiedził "Strefę Zero", która wówczas była kompletnym pogorzeliskiem i stertą gruzu. Stojąc na rozbitym wozie strażackim, chwycił za megafon, by zwrócić się do ratowników szukających ocalałych. Na okrzyk z tłumu, że prezydenta nie słychać, Bush odpowiedział:
Ja cię słyszę. Reszta świata też cię słyszy. A ludzie, którzy zrównali te wieże z ziemią, już niedługo usłyszą o nas wszystkich.

Geogre W. Bush przemawia na Ground ZeroThe White HouseGetty Images
Gdzie byłeś 11 września?
To pytanie na stałe wpisało się w zbiorową pamięć o zamachach, w których zginęło niemal 3 tysiące osób.
Jessica Griffith obchodziła tego dnia 18. urodziny - do Nowego Jorku przeprowadziła się dwa tygodnie wcześniej, by rozpocząć studia. Mimo chaosu i zerwanej łączności rodzina oraz obcy ludzie w restauracji odśpiewali jej "Happy Birthday", a współlokatorzy zdobyli dla niej tort. To poczucie solidarności sprawiło, że niedługo potem zaangażowała się w pomoc w "Strefie Zero", gdzie przygotowywała posiłki i czystą odzież dla ratowników.
U wielu osób skutki traumy z tego dnia utrzymywały się jeszcze długo po opadnięciu pyłu nad Manhattanem. 28-letnia Marcy Borders pracowała na 81. piętrze Północnej Wieży WTC od miesiąca. Gdy samolot uderzył 12 pięter wyżej, zignorowała polecenie przełożonego o pozostaniu przy biurku i zeszła schodami na dół. Gdy wyszła z budynku, powaliła ją chmura pyłu z walącej się Wieży Południowej. Zdezorientowana kobieta trafiła do holu pobliskiego wieżowca, dokąd wciągnął ją nieznany mężczyzna. To tam fotograf AFP Stan Honda zrobił jej zdjęcie, które obiegło świat i stało się jednym z symboli tragedii, a samej Marcy przyniosło przydomek "Dust Lady" ("Zakurzona dama").
Borders straciła pracę, ponieważ sparaliżowana lękiem nie była w stanie wrócić do biura. To doprowadziło ją do bankructwa i uzależnienia, z którego wyszła po latach dzięki wsparciu rodziny. W 2014 roku zdiagnozowano u niej raka żołądka; chorobę wiązała z wdychaniem toksycznego pyłu z ruin WTC. Brak wystarczającej pomocy ze strony państwa wpędził ją w dług medyczny sięgający 190 tysięcy dolarów. Zmarła w wieku 42 lat.

Marcy Borders, znana jako "Dust Lady"STAN HONDAAFP
Znaleźli się również ludzie, którzy postanowili wrócić w sam środek piekła, by pomóc innym. 24-letni Welles Crowther zdołał ocalić co najmniej 18 osób. Po uderzeniu drugiego samolotu w Południową Wieżę zamiast ewakuować się, wrócił na 78. piętro, by pomóc poszkodowanym. Twarz przed dymem zasłaniał czerwoną chustką - swoim znakiem rozpoznawczym - która posłużyła później do jego identyfikacji. Sprowadzał ocalałych po schodach, jedną z kobiet niosąc na plecach. Gdy inni uciekali, Welles wracał w ogień, powtarzając: "Każdy, kto może wstać, niech wstaje. Jeśli możecie pomóc innym, dołączcie". Zginął w gruzach wieży wraz ze strażakami, z którymi do końca prowadził akcję ratunkową. Jego ciało odnaleziono w marcu 2002 roku.
Rick Rescorla, były brytyjski komandos i weteran wojny w Wietnamie, pełnił funkcję szefa bezpieczeństwa w firmie Morgan Stanley. Po zamachu na WTC w 1993 roku był przekonany, że terroryści uderzą ponownie, dlatego przez lata dyscyplinował pracowników i organizował regularne ćwiczenia ewakuacyjne.
11 września on również zignorował komunikaty nakazujące pozostanie przy biurkach. Z megafonem w ręku sprawnie pokierował ewakuacją 2,7 tysiąca pracowników firmy, a żeby opanować panikę na klatkach schodowych, śpiewał kornwalijskie pieśni i "God Bless America". Współpracownikom zapowiedział krótko: "Ewakuuję się, gdy upewnię się, że wszyscy inni wyszli". Dzięki jego procedurom zginęło tylko 13 pracowników Morgan Stanley. Rescorla zginął, gdy po raz kolejny wracał w górę wieży, by sprawdzić, czy ktoś nie został na piętrach. Jego ciała nigdy nie odnaleziono.
Nowa era współczesnego świata
Dziś w miejscu wież znajdują się dwa baseny, które wyznaczają dokładny zarys fundamentów. To symbol heroizmu służb ratunkowych i hołd dla wszystkich poległych. W historii Stanów Zjednoczonych i świata żaden wcześniejszy akt terroru nie pochłonął tylu ludzkich istnień ani nie wywołał tak gigantycznych strat materialnych.
11 września uświadomił światu nowe, rosnące zagrożenie, jakim jest terroryzm. Rozpoczęła się era naznaczona strachem i niepewnością.
Martyna Suska, Klaudia Makowska

Pomnik World Trade Center, Ground ZeroNurPhotoGetty Images
"Polityczny WF": Czy prof. Marcin Matczak wejdzie do polityki? INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.