Ultramaratończycy utknęli na szlaku. "Czasami pogoda ma inne plany"
Uczestnicy ultramaratonu utknęli na trasie przez ulewny deszcz
Źródło wideo: 2026 Cable News Network All Rights Reserved
Źródło zdj. gł.: 2026 Cable News Network All Rights Reserved
W piątek grupa ultramaratończyków ruszyła z miejscowości Moab w stanie Utah w trasę o długości prawie 390 kilometrów. Miała ona wieść przez pustynię, kaniony oraz dwa pasma górskie znajdujące się w pobliżu parków narodowych Canyonlands i Arches. W nocy z soboty na niedzielę nad stanem Utah zebrały się jednak burzowe chmury, które pokrzyżowały plany sportowcom.
Część uczestników była zmuszona przerwać bieg ze względu na trudne warunki pogodowe. Intensywne opady spowodowały wezbranie przecinającego szlak potoku Cottonwood, którego przekroczenie stało się niebezpieczne. Ci, którzy mieli pokonać potok, zawrócili do znajdującego się na 155. kilometrze punktu pomocy Bridger Jack. Noc spędziło tam około 70 biegaczy i wolontariuszy.
>>> CZYTAJ TEŻ: Simon sunie wzdłuż wybrzeża. "Nie możemy tu zostać"
"Nikt nie spodziewał się, że tak właśnie potoczy się bieg"
Początkowo z biegu została wyłączona grupa osób znajdujących się w punkcie Bridger Jack. Organizator ultramaratonu w niedzielę poinformował, że warunki pogodowe stanowią zbyt duże zagrożenie, aby bezpiecznie kontynuować wyścig. Bieg został odwołany, a sportowcy czekali na przybycie służb ratunkowych, które pomogły im się ewakuować.
Biegacze utknęli na trasie ultramaratonu z powodu ulewy
Źródło zdjęcia: 2026 Cable News Network All Rights Reserved
"Nikt nie spodziewał się, że tak właśnie potoczy się bieg" - napisał organizator w poście skierowanym do znajdujących się na trasie uczestników. - "Tak wielu z was trenowało przez całe miesiące i przebyło długą drogę, aby tu dotrzeć. Naprawdę bardzo nam przykro, że bieg zakończył się w ten sposób. Czasami pogoda ma inne plany, a kiedy się tak dzieje, bezpieczeństwo wszystkich jest priorytetem" - dodali.
>>> CZYTAJ TEŻ: Huragan Isaias przetoczył się przez USA. Zabił cztery osoby
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.