Tragedia w Krakowie, cios w Rosję i porażka Igi [SKRÓT DNIA]
Zapraszamy na skrót dnia, czyli najważniejsze i najciekawsze materiały wybrane przez redakcję Wirtualnej Polski. Znajdziesz go codziennie wieczorem na stronie głównej WP.
26-latek zabił rodziców. Pędził za szybko
Do tragedii doszło w sobotni wieczór na skrzyżowaniu ulic Solnej i Nadwiślańskiej w Krakowie. 26-letni Hubert B. stracił panowanie nad kierownicą i wjechał na chodnik, uderzając w rodzinę spacerującą z niemowlęciem. Oboje rodzice w wieku 32 lat zmarli w szpitalu. Ich 8-miesięczne dziecko przebywa w ciężkim stanie - lekarze wciąż walczą o jego życie. Badania nie wykazały alkoholu w organizmie kierowcy.
Jak przekazał w niedzielę prokurator Mariusz Boroń, zastępujący rzecznika Prokuratury Okręgowej w Krakowie, biegły ds. rekonstrukcji wypadków potwierdził, że auto jechało zdecydowanie za szybko. - I to prawdopodobnie w połączeniu ze śliską nawierzchnią jezdni spowodowało, iż kierowca utracił panowanie nad pojazdem, zjechał na chodnik i doszło do tego tragicznego w skutkach wypadku - powiedział prokurator.
Na poniedziałek rano zaplanowano doprowadzenie Huberta B. do prokuratury i przedstawienie mu zarzutów. Jak ustaliła Wirtualna Polska, młody mężczyzna nie był wcześniej karany za przekroczenie prędkości - figurują przy nim jedynie mandaty za nieprawidłowe parkowanie.
Ukraina zaatakowała Gazprom i myśliwce w Rosji
Ukraina uderzyła w bazę lotniczą Witiaziewo, niszcząc dwa myśliwce Su-33i MiG-29 oraz dron rozpoznawczo-uderzeniowy Orion. W obwodzie kurskim zaatakowano oddział Gazpromu i podstację wysokiego napięcia Kurskaja w rejonie Miedwienki.
Według relacji Roberta "Madyara" Browdiego, opublikowanej na Telegramie, "dwa myśliwce oraz dron rozpoznawczo-uderzeniowy znajdowały się na wspólnej bazie lotniczej Witiaziewo w Rosji". Ukraińskie wojska zniszczyły ponadto osiem kompleksów radiolokacyjnych, stanowisko dywizjonu S-400 w Gelendżyku oraz systemy Tor i Pancyr. W obwodzie rostowskim wyeliminowano zestaw Tor i stacje radiolokacyjne Nebo-U, Kasta 2E2 oraz Podlet. Na Krymie zneutralizowano radar Nebo-U w Sewastopolu, stację 36D6M w Ujutnem i radar ST-68 w Eupatorii. Wcześniej żołnierze 413. Samodzielnego Pułku Bezzałogowych Systemów "Rajd" zniszczyli w Gelendżyku zestaw rakiet przeciwlotniczych, który przez trzy godziny płonął. Browdi zaznaczył też, że rosyjskie statki tzw. cienia floty na Morzu Czarnym coraz częściej się ukrywają, a ich liczba maleje.
Trump znów oznaczył Cieśninę Ormuz jako terytorium USA
W niedzielę, w środku kryzysu wokół strategicznego szlaku naftowego, Donald Trump po raz kolejny udostępnił w serwisie Truth Social grafikę przedstawiającą Cieśninę Ormuz jako "nowe terytorium USA".
Po raz pierwszy Trump zapowiedział przejęcie cieśniny słowami: - Po tym, jak skończymy pokonywać Iran, który bardzo źle sobie radzi — wkrótce ogłoszę Cieśninę Ormuz terytorium Stanów Zjednoczonych - powiedział podczas wiecu w Nowym Jorku 15 sierpnia.
Prezydent twierdzi, że USA mają już "całkowitą kontrolę" nad tym akwenem. Teheran odpiera te słowa i konsekwentnie utrzymuje, że to on sprawuje zwierzchnictwo nad przejściem. Przez Cieśninę Ormuz przed wybuchem konfliktu przepływało ok. jednej piątej światowego eksportu ropy i LNG.
W sobotę stanowisko Iranu zaostrzył Mohsen Rezaei, szef najwyższej rady bezpieczeństwa narodowego, który w państwowej telewizji oświadczył: - Cieśnina Ormuz jest zamknięta, mimo amerykańskich twierdzeń, i nie zostanie otwarta, dopóki USA nie skorygują swojego zachowania. Rezaei ostrzegł też inne państwa: - Każde państwo uczestniczące w nakładaniu na nas ograniczeń gospodarczych jest uznane za wroga. Zapowiedział uderzenie w gospodarcze aktywa USA w regionie i dodał: - Jeśli Trump podejmie działania, nasze starcie będzie jak trzęsienie ziemi.
Pożar busa aktywistów DIOZ. Zapowiadają blokadę Morskiego Oka
W sobotę aktywiści DIOZ zablokowali drogę do Morskiego Oka, fizycznie uniemożliwiając fiakrom przejazd z końmi. Demonstranci domagali się zastąpienia zaprzęgów pojazdami elektrycznymi oraz wykupienia ok. 300 koni przez Tatrzański Park Narodowy. Między protestującymi a góralami doszło do kłótni i przepychanek, a policja siłowo usunęła blokujących drogę.
Kilka godzin po proteście, w niedzielę w nocy, spłonął pojazd organizacji. Fundacja w mediach społecznościowych napisała: "Górale w odwecie za walkę o konie z Morskiego Oka PODPALILI NAS! Odkąd jesteśmy w Bukowinie Tatrzańskiej, jesteśmy przez oprawców śledzeni, wygrażają nam śmiercią i grożą spaleniem ośrodków!"
Wiceprezeska Pietruszka w rozmowie z "Tygodnikiem Podhalańskim" zapowiedziała: - Bandyta nam dzisiaj podpalił to auto i na pewno dowiemy się z czasem, kto to był. Nie odpuścimy.
Od 1 września br. ma ruszyć pilotażowy program skracający trasę konnych zaprzęgów do Wodogrzmotów Mickiewicza, obok których kursować będą testowe pojazdy elektryczne.
Porażka Świątek w Cincinnati
Iga Świątek nie obroni tytułu w Cincinnati. Polka przegrała z Jessicą Pegulą 5:7, 6:4, 4:6 po blisko trzygodzinnym meczu.
Decydujący o wyniku meczu moment nadszedł w trzecim secie, gdy Polka prowadziła 3:1 i wydawała się kontrolować spotkanie. Francuski portal Univers Tennis zwrócił uwagę, że "Świątek znów była bardzo nerwowa" i popełniała "rażące błędy", podczas gdy Pegula w końcówce uporządkowała swoją grę. Agencja Reuters podkreśliła, że "Pegula nie zamierzała się poddać" — Amerykanka doprowadziła do remisu, a następnie przełamała rywalkę przy stanie 4:4, kończąc tym samym jej serię zwycięstw. Portal Tennis Majors zaznaczył, że był to jednocześnie "300. triumf w zawodowej karierze" Peguli. Dla ESPN równie istotny był kontekst historyczny — po raz pierwszy od 56 lat finał kobiet w Cincinnati rozegrają dwie Amerykanki. Świątek zakończyła passę dziesięciu wygranych na północnoamerykańskich kortach twardych i odpadła dwa zwycięstwa przed kolejnym tytułem.
Śmiertelne pobicie kibola Hutnika w Krakowie
Pięciu pseudokibiców Wisły Kraków z grupy Młoda Ferajna śmiertelnie pobiło lidera kibiców Hutnika Kraków, 36-letniego Jakuba C. ps. "Yankes". Mężczyzna zmarł w karetce.
Zapis z kamery monitoringu, który zaczął krążyć w sieci w sobotni wieczór, pokazuje grupę pięciu napastników otaczających leżącego człowieka przez ponad cztery minuty. Jeden z atakujących miał maczetę, inny miotacz gazu.
Wisła Kraków wydała oświadczenie, w którym przyznaje, że "w otoczeniu wielu polskich klubów osoby zasłaniające się miłością do drużyny dopuszczają się przemocy, kradzieży i zastraszania" i deklaruje gotowość do współpracy z organami ścigania w zakresie przewidzianym prawem. Kibice Hutnika uruchomili zbiórkę na pokrycie kosztów pogrzebu i wsparcie córki "Yankesa".
"Gość Niedzielny" zakazany na Białorusi
Sąd Rejonu Leninskiego w Grodnie uznał stronę internetową i profile w mediach społecznościowych polskiego tygodnika katolickiego "Gość Niedzielny" za materiały ekstremistyczne. Tygodnik trafił na białoruską listę zakazanych zagranicznych mediów.
Białoruska rozgłośnia EuroRadio przekazała, że "Gość Niedzielny w ostatnim czasie kilkukrotnie publikował materiały dotyczące Białorusi, które mogły być niekorzystne dla reżimu w Mińsku". Na łamach tygodnika ukazywały się wywiady z byłymi więźniami politycznymi, teksty poświęcone polsko-białoruskiemu dziennikarzowi Andrzejowi Poczobutowi, analizy rządów Aleksandra Łukaszenki oraz artykuły o wydalaniu z Białorusi polskich księży katolickich.
Łukasz Dojka: od sprzątania siłowni do 200 klubów
Łukasz Dojka w wieku 17 lat sprzątał siłownię w USA. Dziś jest współtwórcą sieci Extreme Fitness i Extreme Kids, liczącej ponad 200 lokalizacji, z przychodami przekraczającymi 200 mln zł i planowaną ekspansją do Czech.
Łukasz Dojka zaczynał karierę w branży fitness od sprzątania sali treningowej w USA, by przez lata awansować na stanowiska trenera, sprzedawcy i menedżera. Po ośmiu latach w Stanach Zjednoczonych przeniósł się do Wielkiej Brytanii, gdzie przez kolejne osiem lat poznawał zarządzanie dużymi sieciami siłowni. Pierwszy własny klub otworzył w 2012 r. w piwnicy w Tarnowie — zaledwie 300 metrów kwadratowych, z używanym sprzętem. Finansował start kilkudziesięcioma tysiącami funtów oszczędności, w tym ze sprzedaży mieszkania w Anglii. Po kilku latach sięgnął po model franczyzowy, który umożliwił szybkie skalowanie biznesu. Otwarcie klubu w ramach franczyzy wymaga od partnera 450–500 tys. zł własnych środków, a dojrzały klub może przynosić "nieco ponad 400 tys. EBITDY rocznie". Dojka ostrzega jednocześnie: "To nie jest pasywny biznes" — w pierwszym roku praca franczyzobiorcy powinna wynosić 40–50 godzin tygodniowo. Penetracja rynku fitness w Polsce to wciąż poniżej 10 proc., co oznacza duży potencjał wzrostu w porównaniu do Europy Zachodniej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.