The Jerusalem PostBoy George announces second concert in Israel dedicated to Nova music festival survivorsCNN TürkTürkiye otomotiv ihracatı 9 ayda 31,1 milyar dolara ulaştıESPNThrough Dak Prescott's eyes: The Cowboys QB breaks down a play and all he seesPunchFirst Niger Bridge set to reopen soon – Federal controllerBollywood HungamaRhea Chakraborty launches ‘Caught Blushin’ with Staze Beauty, inspired by her viral The Traitors lookInquirerWalang pasok: Earthquake prompts work, class suspensions in GenSanCollider‘Twilight’ Star Jackson Rathbone Rejects “Soulless” AI-Generated Art [Exclusive]ZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFSouth China Morning PostIndia aims to anchor military ties with US as Indo-Pacific ‘resident power’Sky TG24L'esorcista: Martiri, il teaser trailer dell'horrorThe South AfricanTransfer boost: Bafana star wins award as England, Spain, Germany, France and Italy watchThe IndependentThree sisters who drowned off Brighton beach took their own lives, coroner rules
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 8, 2026

Pierwsze skrzypce zagrały roboty. Ukraina wyparła Rosjan. Kulisy operacji "Vivaldi"

Translate

Operacja "Vivaldi" pod Łymanem stała się poligonem doświadczalnym dla taktyk wykorzystujących drony i roboty. Przynosi Ukrainie zyski terytorialne i krzyżuje rosyjskie plany dotyczące Donbasu.

Cztery fazy — tak jak pory roku w dziele słynnego włoskiego kompozytora — a także zgranie różnych rodzajów wojsk przypominające dopracowaną orkiestrę. Tak niektórzy interpretują nazwę operacji, która skomplikowała Kremlowi plany podbicia pozostałej części obwodu donieckiego.

Chociaż operacja "Vivaldi", prowadzona głównie przez 3. Korpus Armii na odcinku frontu w pobliżu miasta Łyman, wciąż trwa, a ukraińskie wojsko ostrożnie dobiera informacje, które przekazuje opinii publicznej na jej temat, niektórzy analitycy już dziś uznają ją za udaną.

Były dziennikarz, a obecnie dowódca kompanii dronów w 13. Brygadzie "Chortyca", Jurij Butusow, podkreślił, że operacja ta stanowi udany przykład aktywnej obrony.

"Przeciwnik najpierw atakował i posuwał się naprzód. Istniało realne zagrożenie, że dotrze do Iziumia, że otoczy i zajmie Łyman, gdzie Rosjanie kilkakrotnie wkraczali. Walki toczyły się już nawet w samym mieście. Wydawało się, że sytuacja zakończy się upadkiem miasta. Miło jest teraz powiedzieć, że ostatecznie wszystko potoczyło się odwrotnie. Powstrzymano przeciwnika" — powiedział Butusow w jednym z niedawnych programów telewizyjnych.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Butusow zauważył, że "Trójka" [3. Korpus Armii] nie zaangażowała w operację żadnych dodatkowych rezerw ani z pułków szturmowych, ani z brygad spadochronowych. Wystarczyły jej siły lądowe. "To przykład udanej operacji, której przeciwnik się nie spodziewał" — zauważył.

Pierwsze skrzypce zagrały roboty

Z dostępnych publicznie informacji wynika, że w ramach operacji Ukraińcy wykorzystali innowacje technologiczne. 3. Korpus Armii opisał w mediach społecznościowych, że podczas walk ukraińskie urządzenia zakłócające oślepiły i unieszkodliwiły tysiące rosyjskich dronów, tworząc nad frontem "kopułę obronną".

Jednocześnie ukraińscy żołnierze, korzystając z dronów, systematycznie niszczyli rosyjską logistykę, która zapewniała frontowi dostawy amunicji, personelu i paliwa, a także zdalnie minowali trasy logistyczne.

Roboty naziemne stały się jednym z kluczowych narzędzi operacji, które Ukraińcy wykorzystali do niszczenia rosyjskich punktów oporu.

Ukraińcom udało się przemycić te śmiercionośne pojazdy na rosyjskie tyły za pomocą dronów zdolnych do przenoszenia dużych ciężarów. Roboty przeprowadziły następnie manewr pozorujący — stworzyły iluzję, że ukraińscy żołnierze piechoty przedarli się do rosyjskich pozycji.

"(Systemy robotyczne) działają w następujący sposób: naziemny kamikadze oddaje kilka strzałów z jednorazowego karabinu maszynowego. Następnie zbliża się do celu i sam się detonuje. Wykorzystujemy je również jako grupy szturmowe. Służą nie tylko do niszczenia budynków, ale także do symulowania działań ofensywnych" — tak opisał w jednym z niedawnych wywiadów działanie robotów bojowych Mykoła Zinkewycz, odpowiedzialny za roboty bojowe ukraińskiej jednostki NC13.

Według niego obraz sytuacji na polu bitwy wyglądał następująco: rosyjscy żołnierze odnieśli wrażenie, że są otoczeni, a ci, którzy przeżyli atak, zaczęli się wycofywać i zgłaszali dowództwu atak ukraińskich grup.

"W ten sposób staramy się wprowadzać w błąd piechotę szturmową tam, gdzie to możliwe. Rosjanie sądzą, że atakują ich grupy szturmowe lub dywersyjne. Strzał z ręcznego granatnika ma bowiem bardzo charakterystyczny dźwięk. Ludzie, którzy walczą, potrafią go bardzo dobrze rozpoznać. Kiedy go słyszysz, nie przychodzi ci do głowy, że strzela do ciebie robot" — powiedział Zinkewycz.

Maszyna wciąż nie jest jednak w stanie w pełni zastąpić żołnierza piechoty

Kiedy Rosjanie zorientowali się, że Ukraińcy w okolicy Łymana wykorzystują roboty, zaczęli — według Zinkewycza — podejmować środki zaradcze. Jednak, jak twierdzi, ich wysiłki nie zawsze są skuteczne, ponieważ siły ukraińskie również dostosowują się do nowych taktyk.

W 3. Korpusie Armii Ukrainy twierdzą, że wykorzystanie robotów ma między innymi chronić życie ich żołnierzy.

"Operacja nie polega na tym, że nasza piechota po prostu maszeruje, atakuje i okopuje się. To orkiestra z wieloma instrumentami, dzięki którym nasi żołnierze nie tylko docierają gdzieś i wyzwalają tereny, ale robią to tak, by nie kosztowało nas to wielu ofiar wśród ukraińskich żołnierzy" — powiedział w wywiadzie dla Radia Wolna Europa rzecznik 3. Korpusu Armii Ukrainy Ołeksandr Borodin.

Wojskowy opisał, w jaki sposób zrobotyzowane systemy przedostają się przy pomocy dronów na rosyjskie tyły, gdzie niszczą rosyjskie magazyny i prowadzą działania podobne do infiltracji.

"Nie wysłalibyśmy tam piechoty, ponieważ infiltracja w takiej formie, w jakiej robi to przeciwnik, to droga donikąd, która prędzej czy później kończy się śmiercią żołnierza" — powiedział Borodin, dodając, że maszyny nie są w stanie całkowicie zastąpić piechoty.

"Jeśli chodzi o oczyszczanie pozycji, zapewnienie kontroli nad wsiami i bunkrami, to roboty nie potrafią wykonać takich zadań" — stwierdził.

Operacja trwa nadal

Instytut Badań nad Wojną (ISW) informuje, że operacja "Vivaldi" zaniepokoiła rosyjskich blogerów wojskowych, według których ukraińskie oddziały nie tylko pokrzyżowały rosyjskie plany szeroko zakrojonego okrążenia strategicznych umocnień w Donbasie, ale mogą również udaremnić zamiar przeprowadzenia frontalnego ataku na miasta w północnej części regionu — Słowiańsk i Kramatorsk.

Według prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego operacja "Vivaldi" nadal trwa. Zgodnie z informacjami podawanymi w mediach ukraińskie siły zbrojne miały na początku października odzyskać ok. 140 km kw. terytorium na odcinku frontu w pobliżu Łymana.

View the original on Onet →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.