Piotr Skwieciński: "podzielimy się zwycięstwem", czyli gra Wołodymyra Zełenskiego z Polską
Jarosław Kaczyński podczas jednego ze spotkań z sympatykami PiS postanowił odnieść się do polityki Ukrainy wobec Polski i odniósł się do głośnego wystąpienia Wołodymyra Zełenskiego w polskim parlamencie z 11 marca 2022 r., czyli zaledwie parę tygodni po rosyjskiej inwazji. — Wydaje mi się, że początkowo mieli koncepcję trochę dziwną, że wciągną nas do tej wojny nawet na zasadzie stworzenia jednego państwa; przemówienie w Sejmie Zełenskiego właśnie w tym kierunku szło — ocenia z perspektywy prezes PiS.
Dlatego postanowiłem odświeżyć to szczególne wystąpienie Zełenskiego. Kiedy prezydent Ukrainy składał tę wizytę w Warszawie, ja jeszcze przebywałem w Moskwie jako dyrektor Instytutu Polskiego. Placówka szykowała się do ewakuacji lub zamknięcia, a ja do wyjazdu wraz z rodziną z terytorium Rosji. Milion rzeczy, które wtedy się działy, sprawiły, że ta przemowa w Sejmie zeszła na dalszy plan. Ale czytając je teraz, miałem wrażenie tekstu dla mnie nowego. Co — na tle wszystkiego, co w międzyczasie w relacjach między Polakami a Ukraińcami się stało — potęgowało szok, jaki dziś powoduje jego lektura.
Czytaj nas częściej w Google
Skąd ten szok?
Stąd, że rzeczywiście całe wystąpienie prezydenta Ukrainy było skonstruowane jako aluzyjne — a tych aluzji było wiele — sugerowanie, że możliwe, a nawet bardzo prawdopodobne, jest ustanowienie bliskiego związku obu państw. Związku zdecydowanie ściślejszego niż ograniczanie się do dobrych stosunków sąsiedzkich.
W zasadzie całe przemówienie to jeden wielki przykład. Wyróżniłem słowa, które według mnie szczególnie świadczą o tym, w kierunku jakiego pojmowania rzeczywistości chciał Polaków skierować Zełenski.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.