PunchMy wife cared for some actresses she knew I was dating — Yinka QuadriESPN DeportesMLB Playoffs 2026: así llegan Brewers y Dodgers a la NLCSESPNComparing A'ja Wilson's MVP run to all-time greatsInquirerFrom Donki to Nike: Analyst says VP had ‘unusual’ purchases in 2025Bollywood HungamaRanveer Singh brings home a Rs. 1.95 crore electric luxury sedan; all you need to know about his BMW i7ZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFCNN TürkCristiano Ronaldo, 1000 gol hedefine 1 adım daha yaklaştıThe Jerusalem PostPremature birth may cause lifelong kidney damage, Israeli researchers findNew Straits TimesFahmi: RM150m Postal Fund to begin operations in first quarter of 2027Il Sole 24 OreAffitti brevi, calo a settembre in tutta Europa ma in Italia crescono ancora3DNewsНесмотря на задержки, Amazon обещает запустить спутниковый интернет-сервис в ближайшее времяLa NaciónCalifornia: el programa de Newsom que paga hasta US$10.000 por 450 horas y admite a ciertos dreamers
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, October 10, 2026

Ciężarnej podano zły gaz, nie żyje. Śledczy zbadają dodatkowe urządzenia

Translate

Do dramatu doszło 9 grudnia 2025 r. 31-letnia pani Kalina, będąca w 14. tygodniu ciąży, zgłosiła się do szpitala przy ul. Madalińskiego na krótki, rutynowy zabieg ginekologiczny. W trakcie procedury doszło do katastrofalnej w skutkach pomyłki – zamiast ratującego życie tlenu do płuc pacjentki wpompowano podtlenek azotu.

Nikt z obecnych na sali nie zorientował się w porę, co płynie w przewodach. Gazy medyczne są bezbarwne i bezwonne, a monitor aparatury – który w normalnym trybie pracy wskazuje rodzaj podawanego gazu – przy tym znieczuleniu był wyłączony. Parametry pojawiły się na ekranie dopiero wtedy, gdy doszło do nagłego zatrzymania krążenia i funkcji życiowych. Kobietę w stanie krytycznym przewieziono do szpitala MSWiA, gdzie po dziesięciu dniach zmarła, osierocając dwuletniego syna.

DLA CIEBIE

Biznes od środka: Czy złoto wciąż się opłaca? Dyrektor Mennicy Apart Bartosz Rączyński o inwestowaniu w złoto

Śledczy badają inne sale. Sprzęt wyłączony z użytku

Dotychczas warszawska Prokuratura Okręgowa koncentrowała się wyłącznie na sali F, w której odbywał się feralny zabieg. Po miesiącach analiz śledczy doszli jednak do wniosku, że problem może sięgać głębiej. W czwartek, 8 października, prokuratorzy ponownie weszli na teren placówki przy Madalińskiego, by zabezpieczyć i zbadać aparaturę na innych salach.

– Do tej pory oględzinami objęliśmy jedną kolumnę, tę, przy której doszło do podania pacjentce podtlenku azotu. Mamy jednak pewne podejrzenia, że konieczne jest zweryfikowanie także innego sprzętu, w tym kolumn, które na początku nie były przedmiotem naszego zainteresowania. Mamy sporo spostrzeżeń, które na tym etapie nie powinny jeszcze ujrzeć światła dziennego – powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba. Jak dodał, sprawdzany sprzęt został natychmiast wyłączony z użytkowania, a czynności zaplanowano na kolejne dni.

Śledztwo prowadzone jest na dużą skalę – przesłuchano już około 60 osób.

Najtańszy wykonawca i fatalny zbieg okoliczności

Osią całego postępowania są kolumny anestezjologiczne niemieckiego producenta Dräger – konstrukcje podwieszone pod sufitem, doprowadzające m.in. zasilanie oraz gazy z centralnej sieci szpitalnej. W czerwcu 2025 r. szpital zlecił wymianę przewodów elastycznych. Choć chodziło o aparaturę ratującą życie, głównym kryterium przetargowym była cena. Zlecenie powierzono firmie ze Zgierza, która nie posiadała autoryzacji producenta sprzętu.

Prace w salach prowadzono w sierpniu. Dlaczego więc pomyłka zebrała śmiertelne żniwo dopiero cztery miesiące później?

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że od sierpnia do końca listopada w sali F stał starszy model aparatu, podłączony prowizorycznie przez boczne gniazda kolumny. Dopiero pod koniec listopada, po zakupie nowych urządzeń Drägera, starszy aparat wpięto bezpośrednio do stacji dokującej w kolumnie. 9 grudnia pani Kalina była pierwszą pacjentką, u której zastosowano tę konfigurację. Przeprowadzony pod koniec stycznia eksperyment procesowy nie pozostawił złudzeń: z przewodu z etykietą tlenu wciąż leciał podtlenek azotu.

Wykonawca odpiera zarzuty: "Szpital nas popędzał"

Właściciel zgierskiej firmy w rozmowie z mediami stanowczo broni swoich ludzi. Zapewnia, że montaż przeprowadzono zgodnie ze sztuką, a przepływ gazów został drobiazgowo sprawdzony. We wrześniu szpital formalnie odebrał prace bez zastrzeżeń.

Przedsiębiorca zwraca jednak uwagę na skrajnie trudne warunki realizacji zlecenia. Jak twierdzi, dyrekcja placówki wywierała ogromną presję czasu, pozwalając na wejście na sale operacyjne wyłącznie w sierpniowe weekendy. By sprostać wyśrubowanemu grafikowi, firma musiała zaangażować aż sześciu podwykonawców.

Co więcej, serwisant rzuca podejrzenie na dalsze działania samego szpitala. Według jego relacji, pomiędzy wrześniowym odbiorem a grudniową tragedią przy tych samych kolumnach pracowały jeszcze co najmniej dwie inne firmy wynajęte przez placówkę.

Rozszerzone oględziny i badania sprzętu mają dać odpowiedź na kluczowe pytanie: na którym etapie łańcucha doszło do zamiany instalacji i czy pacjenci innych sal operacyjnych również byli narażeni na niebezpieczeństwo.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.