Wideo ze strzelaniny trafiło do sieci. Padła seria strzałów

Do sieci trafiło nagranie z zatrzymania sprawcy strzelaniny w Krakowie. Widać na nim wymianę ognia, w której ranny zostaje napastnik i policjant."Jedyny znany sprawca zdarzenia jest w rękach policji" - oświadczyli mundurowi, potwierdzając, że to obywatel Polski.
Zamach na rynku w Krakowie. Śledź relację na żywo
Na zarejestrowanym materiale widać, jak sprawca oraz policjant stoją naprzeciwko siebie i wymieniają ogień. W wyniku strzelaniny jako pierwszy na ziemię upada napastnik. Nagranie pokazuje jednak, że po jego upadku policjant wykonuje jeszcze kilka strzałów w stronę leżącego, a następnie sam traci równowagę i również pada na asfalt.
Służby przekazały, że funkcjonariusz został ranny. Z oficjalnych komunikatów wynika, że w całym zdarzeniu poszkodowanych zostało łącznie dwóch policjantów.
Tragiczny bilans i dwóch sprawców zamachu
Początkowo służby informowały o jednym uzbrojonym mężczyźnie, który w sobotę około godziny 15 wjechał samochodem w okolice Rynku Głównego i zaczął strzelać z auta do przypadkowych osób.
"Małopolska policja przekazała najnowsze, tragiczne informacje ws. strzelaniny w centrum Krakowa. Bilans ofiar wzrósł do pięciu. Kilkanaście osób jest rannych, w tym dwóch policjantów. Sprawca został postrzelony przez funkcjonariuszy. Obecnie jest transportowany do szpitala. Trwa akcja służb na miejscu zdarzenia" - poinformowali funkcjonariusze w komunikacie.
"Sprawca zdarzenia z Rynku Głównego w Krakowie jest obywatelem Rzeczpospolitej Polskiej. Dementujemy informację o śmierci policjanta oraz o poszukiwaniu kolejnego sprawcy. Jedyny znany sprawca zdarzenia jest w rękach policji" - przekazała w oficjalnym komunikacie małopolska policja.
Pościg czarnym samochodem i seria strzałów
Do wymiany ognia ukazanej na nagraniu doszło na skrzyżowaniu ulicy Stradomskiej z ulicą Dietla. Wirtualna Polska dotarła do kobiety, która była bezpośrednim świadkiem pościgu i zatrzymania.
Nasza rozmówczyni relacjonuje, że wysiadła z tramwaju i chciała przejść na drugą stronę ulicy. Gdy była już po przeciwnej stronie, usłyszała sygnał radiowozu, a zaraz potem odgłos zderzenia na skrzyżowaniu. Z jej opisu wynika, że cała sytuacja wyglądała tak, jakby policja kogoś ścigała. Uciekający sprawcy poruszali się czarnym samochodem, jadąc z rejonu Rynku Głównego.
Kobieta przyznaje, że nie widziała samego momentu, w którym napastnik wysiadał z auta. Chwilę po zderzeniu padła jednak seria strzałów. Świadkini potwierdziła w rozmowie z Wirtualną Polską, że widziała, jak policjant i napastnik celowali i strzelali do siebie nawzajem. Przerażeni ludzie znajdujący się w okolicy zaczęli w panice uciekać.
Wojskowy mundur, naszywka "Łysica" i reakcja służb
Po zakończeniu ostrzału na skrzyżowaniu leżał ranny policjant oraz obezwładniony mężczyzna. Świadkini zauważyła, że sprawca był ubrany w wojskowe umundurowanie. Na ramieniu miał naszywkę z napisem "Łysica", oznaczającym najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich. Oprócz niego ranna miała być również inna osoba znajdująca się w pojeździe.
Początkowo świadkowie byli sparaliżowani strachem i nikt nie podchodził do leżących na ulicy. Po chwili jednak przechodnie ruszyli z pomocą zarówno do krwawiącego funkcjonariusza, jak i do obezwładnionego napastnika. Na miejsce natychmiast wezwano pogotowie ratunkowe.
Służby intensywnie pracują nad ustaleniem dokładnych motywów działania sprawców oraz tożsamości napastnika w mundurze. Sytuacja jest monitorowana na najwyższym szczeblu.
"Jestem na bieżąco informowany przez ministra spraw wewnętrznych o sytuacji w Krakowie po tragicznej strzelaninie. Policja bada tło i wszystkie okoliczności zamachu" - przekazał w serwisie X premier Donald Tusk.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.