Protest przed Trybunałem Konstytucyjnym. Kaczyński: Przejdzie to do czarnej historii demokracji
Demonstracja rozpoczęła się w sobotę o godz. 14:00. Przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego zebrali się manifestujący swój sprzeciw wobec "zamachu na praworządność" w Polsce i wyrazić dezaprobatę wobec sprawującego obecnie władzę rządu. Do udziału w proteście od kilku dni nawoływali politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz środowiska związane m.in. z "Gazetą Polską".
Manifestacja PiS przed TK. Kaczyński: Trzeba zabezpieczyć Polskę raz na zawsze
Na początku demonstracji głos zabrał Jarosław Kaczyński. Prezes PiS przekonywał, że zwycięstwo jego przeciwników w wyborach w 2023 roku było spowodowane "wielkim, niebywałym kłamstwem". - Przejdzie to do historii, do historii tej złej, czarnej historii demokracji - mówił.
- Z tym kłamstwem trzeba skończyć, a przede wszystkim uczynić trzeba wszystko, by to kłamstwo przestało trafiać do poważnej, dużej części naszych obywateli. Bo gdy do tych ludzi dotrze prawda o tej władzy, to nie ma żadnej wątpliwości, że dojdzie do tej zmiany w trakcie wyborów - wskazywał Kaczyński.
ZOBACZ: "Atak na policjantkę" w pobliżu siedziby TK. "Została przewieziona do szpitala"
Polityk stwierdził, że należy "zabezpieczyć Polskę raz na zawsze" przed zagrożeniami płynącymi, w jego przekonaniu, ze strony rządu. Wskazywał, że Trybunał Konstytucyjny jest - obok Narodowego Banku Polskiego - jedną z dwóch ostatnich instytucji, które nie zostały "opanowane przez tę władzę".
- Być może niedługo przyjdzie moment, kiedy przyjdzie stanąć pod bankiem narodowym i banku narodowego bronić, bo przecież tu nie chodzi o tych, którzy tam pracują, chociaż szef jest wspaniały (...). Chodzi o to, żeby Polsce nie narzucono tego, co nas prowadzi do biedy, do nędzy. Chodzi tutaj przede wszystkim o euro, ale i cały ten plan dalszej integracji Unii Europejskiej - uznał.
Szefernaker: Jestem tu w imieniu Karola Nawrockiego
Tuż po Kaczyńskim przemówił szef Kancelarii Prezydenta RP Paweł Szefernaker. Jak wskazywał, zjawił się na manifestacji "żeby w imieniu prezydenta Karola Nawrockiego wszystkim, którzy dzisiaj tutaj są, powiedzieć 'dziękuję'". - Pokazujecie, że jesteście tutaj, bo ten temat Trybunału Konstytucyjnego jest ważny dla Polski, ten temat jest ważny dla Rzeczypospolitej - mówił.
- Ten rząd, który obecnie rządzi, rząd Donalda Tuska, od trzech lat niszczy wszystko, co jest fundamentem Rzeczypospolitej. Niszczy wszystko, co jest fundamentem naszej wspólnoty narodowej. Zarzuty polityczne, areszty polityczne. Ten rząd robi wszystko, żeby zawłaszczyć instytucje państwa - wskazywał Szefernaker.
ZOBACZ: Spór o Trybunał Konstytucyjny. Kaczyński o sytuacji wokół TK. Zaapelował do zwolenników
Minister stwierdził, że zwycięstwo Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich jest dowodem na to, że "nie da się złamać naszego ducha". - Tylko razem możemy się temu sprzeciwić. Jest nadzieja! - mówił.
W obronie "niezależności TK". Prezydent nie zaprosił Berka, by złożył ślubowanie
Manifestujący przebywają przed siedzibą TK już od kilku tygodni. Do eskalacji sytuacji po raz ostatni doszło w środę. Tego dnia Maciej Berek, który na początku września został wybrany przez Sejm na nowego – ósmego już w tej kadencji Sejmu – sędziego Trybunału Konstytucyjnego, złożył swoje ślubowanie w Sejmie z formułą, że robi to "wobec prezydenta". Następnie przekazał poświadczone notarialnie dokumenty w tej sprawie do Kancelarii Prezydenta.
Kadencja Berka jako sędziego TK powinna była rozpocząć się w połowie września. Prezydent Karol Nawrocki nie zaprosił go jednak do Pałacu Prezydenckiego, aby złożył ślubowanie. Berek kierował w tej sprawie pisma do prezydenta, które jednak – według jego słów – pozostały bez odpowiedzi.
W środę, po złożeniu dokumentów w KPRP, Berek – wraz z innymi sędziami wybranymi w tej kadencji przez Sejm – udał się do siedziby Trybunału. Wjechali tam dzięki interwencji policji, ponieważ zgromadzeni przed TK protestujący próbowali m.in. blokować wejście do Trybunału. Doszło także do przepychanek zgromadzonych z policją. Prezes Trybunału, który wyszedł do manifestujących, zwrócił się do nich o "nieeskalowanie, o obniżenie emocji".
ZOBACZ: Służby w Trybunale Konstytucyjnym. Minister sprawiedliwości zabrał głos
W czwartek wieczorem Maciej Berek ocenił, że "odpowiedzialność osobistą" za środową sytuację przed siedzibą TK ponosi - jak mówił - "sędzia Święczkowski". - "Używanie" (...) ludzkich emocji do tego typu zachowań jest absolutnie skandaliczne i dyskredytujące w każdym wymiarze - mówił Berek. Z kolei szef rządu ocenił, że odpowiedzialność za "wzrost agresji" spada na prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Poprzednie większe zgromadzenie przed siedzibą TK miało miejsce w połowie września, kiedy miała się rozpocząć kadencja Berka w Trybunale. Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek mówił wówczas do zgromadzonych, że "wstępną manifestacją" pokazują rządzącym, "co ich będzie czekać, jeśli podniosą rękę na ten jeden z ostatnich praworządnych organów". - Zrobimy wam jesień średniowiecza — mówił Czarnek, na co zgromadzeni zaczęli skandować: "pogonimy".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.