Zwarcie na linii rząd–Pałac Prezydencki [OPINIA]
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
Koalicja Obywatelska i inne partie koalicyjne po drugiej stronie politycznego sporu nie mają już tylko PiS-u, ale także obie Konfederacje oraz Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. Mają zatem przed sobą słabą w tym rozbiciu, ale potencjalnie silną przy zjednoczeniu sił prawicę. Dlatego rząd musi grać na co najmniej dwóch fortepianach. Na jednym z nich utrzymuje melodię antyprawicową – co robi w sposób dość prosty i niezbyt skuteczny, jak pokazują choćby wyniki obu Konfederacji. Na drugim zaś wyraźny staje się spór z prezydentem Karolem Nawrockim.
Koło ratunkowe Koalicji 15 Października?
Rząd wdraża w tej chwili strategię będącą swego rodzaju kołem ratunkowym: składa projekty różnych ustaw, które konsekwentnie wetuje prezydent. W ten sposób, chcąc rządowi zaszkodzić – a intencji tych nawet nie kryje – prezydent paradoksalnie podaje mu pomocną dłoń. W ostatnich dniach widać ożywienie komunikacyjne w kręgach rządowych, nastawione na ukazywanie wet w zakresie programu SAFE, ustawy o kryptowalutach, a zwłaszcza tych regulacji, które mają ulżyć obywatelom na stacjach benzynowych.
Rząd zaczął zatem wskazywać palcem tego, kto blokuje rozwiązania wprost sprzeczne z interesem publicznym i interesem zwykłego obywatela. Póki co sporą część tej komunikacji bierze na siebie premier, ale trudno nie zauważyć także uwag ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, który ostatnio publicznie mocno wypunktował prezydenta za jego wystąpienie na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ.
Motywacja KO wydaje się tym większa, im bardziej sondaże zaczynają te emocje wychwytywać. Badania z ostatnich tygodni pokazują nie tylko spadek zaufania do prezydenta, ale i wzrost zaufania do premiera, a przede wszystkim do Sikorskiego.
Czas pokaże, na ile będzie to konsekwentne działanie – zarówno jeśli chodzi o intensywne przedkładanie kolejnych projektów ustaw (jako nowy symbol skuteczności i dobrych chęci rządu, którymi będzie można się bronić w kampanii), jak i o ofensywę komunikacyjną dotyczącą działań podejmowanych przez rząd i niepodejmowanych przez prezydenta. Celem komunikacyjnym polityków koalicji rządowej jest pokazanie Karola Nawrockiego jako destruktora.
Karol Nawrocki niebezpiecznie wchodzi w zakręt
Skala wet, a przede wszystkim to, jakie ustawy Karol Nawrocki wetuje, mogą w pewnym momencie być bardziej wskaźnikiem politycznej słabości prezydenta niż jego siły. Im bardziej próbuje rozstawiać pionki na planszy polityki krajowej, tym bardziej zaniedbuje swoje konstytucyjnie ugruntowane role, obnażając brak politycznego doświadczenia. Zagrożeniem wizerunkowym dla Karola Nawrockiego – poza ostatnimi kłopotami i porażkami reputacyjnymi wywołanymi sprawą Zondacrypto czy pakietami biznesowymi, o których pisały media – jest przede wszystkim łatka tego, który podstawia rządowi nogę dla zasady.
Utrzymanie tej konfrontacyjnej ofensywy może się zatem rządowi opłacać na dwóch polach. Po pierwsze, jeśli prezydent "się złamie" i podpisze ustawy, na których zależy rządzącym, otrzymają oni dowód sprawczości w wymiarze praktycznym. Jeśli zaś prezydent będzie wetował "wszystko jak leci", to rząd paradoksalnie też otrzyma dowód swojej sprawczości – tyle że w wymiarze symbolicznym: dobrych chęci przyblokowanych przez Pałac Prezydencki. Będzie to zatem także argument mobilizacyjny w kampanii.
Czy będzie to strategia wystarczająca w 2027 r.? To jest osobna historia. Na dziś jednak to starcie może się Koalicji – przy dobrych wiatrach i konsekwencji – opłacić. Dla prezydenta pełnoskalowe zwarcie z rządem może już nie być takie opłacalne.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.