Demonstranci podpalili zabytkowy ratusz. Media: jeden z podejrzanych zatrzymany
Pożar zabytkowego ratusza w Limoges
Źródło wideo: LUCAS DESTREM VIA REUTERS
Źródło zdj. gł.: Reuters
Zatrzymany został mężczyzna podejrzany o udział w podpaleniu ratusza w Limoges podczas zamieszek 17 października - poinformowała we wtorek telewizja BFMTV, powołując się na źródło zbliżone do śledztwa. Dziennik "Le Figaro" podał, że 40-letni mężczyzna jest aktywistą skrajnej lewicy. Figurował on wcześniej w policyjnym rejestrze osób, które mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.
W śledztwie dotyczącym podpalenia ratusza bierze udział wydział antyterrorystyczny w policji sądowej SDAT. Nadal możliwe jest włączenie się do śledztwa Krajowej Prokuratury Antyterrorystycznej (PNAT).
Zabytkowy ratusz w Limoges
Źródło zdjęcia: Reuters
Protesty we Francji
Podczas trwających w kraju demonstracji przeciwko rosnącym kosztom życia doszło do ataków na budynki publiczne, podpaleń i grabieży między innymi w Paryżu, Marsylii, Bordeaux, Lyonie i Lille. W demonstracji w Limoges, w regionie Nowa Akwitania, według władz wzięło udział pięć tysięcy osób, w tym kilkaset jednostek określonych przez władze jako "zradykalizowane i skrajnie agresywne" - podaje "Le Parisien".
Celem ataku demonstrantów stał się zabytkowy ratusz, przed którym doszło do starć z siłami porządkowymi. Zamaskowani protestujący wybili okna i wdarli się do środka mającego 140 lat budynku, dokonując podpaleń. W ogniu stanął dach oraz mierząca 43 metry wieża zegarowa, która ostatecznie runęła.
Ratusz w Limoges przed pożarem i po
Źródło zdjęcia: Shutterstock/Reuters
- Znaczna część obiektu została bezpowrotnie zniszczona - stwierdził cytowany przez francuski dziennik prefekt departamentu Haute-Vienne Maurice Barate. Budowę ratusza rozpoczęto w 1879 roku, a uroczyste otwarcie odbyło się 14 lipca 1883 roku. W 1975 został sklasyfikowany jako monument historique, zabytek szczególnie cenny dla narodowego dziedzictwa Francji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.