To choroba wciąż owiana mitami. Dotyczy blisko miliona osób w Polsce
Immunoterapia sprawdza się jako leczenie uzupełniające
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
29 października przypada Międzynarodowy Dzień Łuszczycy. Ma na celu zwiększanie świadomości społecznej na temat choroby. W Polsce łuszczyca może dotyczyć nawet miliona osób.
Charakterystyczne dla tej choroby są pokryte srebrzystą łuską zmiany rumieniowo-grudkowe z tendencją do zlewania się w większe ogniska. Mówiła o tym w rozmowie z tvn24.pl w sierpniu ub.r. prof. dr hab. n. med. Irena Walecka, specjalistka dermatologii i wenerologii, kierownik Katedry i Kliniki Dermatologii i Dermatologii Dziecięcej CMKP w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA w Warszawie.
- Najczęstszą postacią jest łuszczyca plackowata, która powstaje, kiedy zmiany łączą się ze sobą. Najrzadszą postacią jest łuszczyca krostkowa, w obrazie której dominują krostki na rumieniowym, zapalnym podłożu. Łuszczyca najczęściej występuje na skórze owłosionej głowy, łokciach i kolanach, ale może pojawiać się w każdym obszarze ciała, również na paznokciach - wymieniała.
Choć choroba objawia się przede wszystkim zmianami skórnymi, jej skutki mogą obejmować wiele układów organizmu. Choroba wiąże się m.in. z zaburzeniami metabolicznymi i może zwiększać ryzyko innych schorzeń.
- Jest to rzeczywiście choroba ogólnoustrojowa - podkreśla kierownik Klinicznego Oddziału Reumatologii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Barbary w Sosnowcu.
Łuszczyca skóry. Z czym zmagają się pacjenci?
Prof. Przemysław Kotyla, reumatolog ze szpitala w Sosnowcu, zauważa, że łuszczyca skóry może być zapowiedzią łuszczycowego zapalenia stawów. Dlatego istotne jest wczesne rozpoznanie tej choroby. Polska uczestniczy w programie Hipokrates, którego celem jest wykrywanie jej na wczesnym etapie. Profesor zwraca uwagę, że widoczne zmiany skórne wpływają nie tylko na zdrowie fizyczne, ale również na samopoczucie i funkcjonowanie społeczne chorych. Pacjenci wciąż spotykają się ze stereotypami, według których choroby skóry wynikają z zaniedbań higienicznych lub są zakaźne. Tymczasem są to choroby zapalne.
O tym, z czym muszą mierzyć się osoby z łuszczycą opowiada w swoim reportażu w TVN24+ Zuzanna Kuffel.
Jakub, jeden z bohaterów artykułu, najbardziej obawiał się "przyznać" do choroby kolegom z siłowni.- Zanim powiedziałem im, że mam łuszczycę, byłem świadkiem, jak moi koledzy śmiali się z kogoś, kto miał podobne problemy skórne do moich. Mocno się zdziwili. Zapewniali: "Stary, nic się nie dzieje, wszystko w porządku". Ćwiczyłem w długim rękawie i długich dresach, ale któregoś razu zobaczyli moje zmiany przypadkiem w szatni, bo tam trudno się zakryć i schować - opowiada Jakub, jeden z bohaterów artykułu.
Raz obca kobieta zapytała go wprost, czy ma łuszczycę. Powiedziała, że jej mąż choruje na to samo. Wywiązała się miła rozmowa. Ale innym razem na basenie ktoś wykrzyczał, że "z tym czymś nie będzie pływać". - Miałem wtedy zasklepione zmiany, niekrwawiące, więc dlaczego miałbym nie skorzystać z obiektu, który jest dostępny dla wszystkich? – wspomina Jakub.
Takich trudnych sytuacji w życiu chorych nie braje, dlatego większość maskuje chorobę jak tylko może. Jakub chodził w bluzach z długim rękawem i w długich spodniach, nie dzieląc się z nikim informacją o chorobie. Wybierał wyłącznie czarne ubrania, żeby nie było widać na nich śladów, kiedy zmiany na skórze pękały i krwawiły.
- Choroba skóry w bardzo wyraźny sposób obniża komfort życia pacjenta i wpływa na jego postrzeganie samego siebie - zaznacza prof. Kotyla.
Jak wygląda leczenie łuszczycy?
Według prof. Kotyli leki biologiczne znacząco zmieniły możliwości leczenia chorób reumatologicznych. Oddziałują na określone elementy układu odpornościowego, których nieprawidłowa aktywność prowadzi do przewlekłego stanu zapalnego. Początkowo stosowano je przede wszystkim u pacjentów z ciężkim przebiegiem choroby, np. reumatoidalnego zapalenia stawów. Obecnie można je wdrażać wcześniej, zanim dojdzie do nieodwracalnych uszkodzeń stawów. Rozszerza się też grupa chorych, którzy mogą skorzystać z takiego leczenia. - Nie czekamy na to, aż choroba się rozwinie i spowoduje nieodwracalne zniszczenia. Ingerujemy wcześniej i przez to chronimy pacjenta przed wystąpieniem zmian strukturalnych - mówi ekspert. Celem terapii jest uzyskanie remisji lub niskiej aktywności choroby. Ograniczenie przewlekłego stanu zapalnego może także zmniejszać ryzyko innych schorzeń, m.in. chorób układu krążenia i osteoporozy.
Jak dodał lekarz, jeśli pacjent nie odpowiada na jeden preparat, można zastosować inny. Dostępność terapii zwiększa również wprowadzanie leków biopodobnych, tańszych od oryginalnych. Zdaniem prof. Kotyli przyszłość reumatologii wiąże się z dalszym rozwojem terapii ukierunkowanych na mechanizmy odpowiedzialne za nieprawidłową odpowiedź immunologiczną.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.