Reset z Białorusią? Ekspert studzi emocje i stawia Łukaszence warunki
Zbigniew Parafianowicz w programie "Bez Doktryny" Wirtualnej Polski odniósł się do spotkania Radosława Sikorskiego z białoruskim ministrem spraw zagranicznych Maksimem Ryżenkowem. Jego zdaniem medialna krytyka szefa polskiego MSZ i sugestie dotyczące rzekomego "resetu" w relacjach z Mińskiem są na tym etapie przedwczesne.
– Tak, było to spotkanie z Ryżenkowem, ale ja mam wrażenie, że te doniesienia medialne, czy też już krytyka, która spada na Sikorskiego za to spotkanie i za ten domniemany reset, jest przedwczesna – ocenił Parafianowicz.
Publicysta zwrócił uwagę, że sam fakt utrzymywania kontaktu z przedstawicielami białoruskich władz nie musi jeszcze oznaczać zmiany polskiej polityki wobec Mińska. – Rzeczywiście, to jest jakaś nagroda, którą dostał szef MSZ-u Białorusi, ale... – mówił Parafianowicz.
– Żeby dokonać jakiegokolwiek ocieplenia relacji z Mińskiem, Łukaszenka musiałby udowodnić, że nie jest Hezbollahem Putina. W sensie, że nie wykonuje każdego polecenia, które Putin mu stawia – stwierdził.
Jak dodał, jego zdaniem polskie państwo dysponuje wiedzą wskazującą na ścisłe podporządkowanie Mińska Moskwie. Jako przykład podał rosyjską infrastrukturę wykorzystywaną na Białorusi.
– Bo gdyby chciał nam udowodnić, że nim nie jest, to wystarczyłoby, że wyłączyłby retransmitery dla dronów rosyjskich, które są ustawione na Białorusi – powiedział.
W dalszej części wypowiedzi publicysta wskazał także na sprawę zabójstwa sierżanta Mateusza Sitka.
– Gdyby chciał udowodnić, że tym Hezbollahem nie jest, to mógłby kilka takich prostych gestów wykonać. Na przykład wystawić nam zabójcę sierżanta Sitka. Żebyśmy mogli go zapakować do bagażnika samochodu na dyplomatycznych blachach i przewieźć do Polski i tu osądzić – powiedział Parafianowicz.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.