The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, October 21, 2026

Tego się już nie zasypie? Ukraińcy uderzają we własnych sojuszników

Translate

To nie jest spór o historię. Zresztą spory o historię między państwami w ogóle nie są sporami o przeszłość, te mogą sobie toczyć badacze. Sposób dyskutowania o przeszłości i polityka historyczna mówią przede wszystkim o obecnych relacjach między państwami, a także ich celach i tym ostatnim służą. I niestety o przyszłych relacjach polsko-ukraińskich mówią jak najgorzej.

Lwowska Rada Obwodowa uderzyła nie tylko w pamięć ofiar ludobójstwa wołyńskiego, w emocje rodzin tych ofiar i Polaków. Przyczyniła się też walnie do odebrania argumentów i zamknięcia ust w Polsce zwolennikom współpracy między naszymi krajami. Przynajmniej tej, która sięga poza oczywisty wspólny priorytet strategiczny, czyli powstrzymywanie Rosjan.

Ukraina-Polska. Wiedzą, co robią

Żadna z "okoliczności łagodzących" niegdyś podnoszonych przy tego rodzaju okazjach już nie przekonuje. Lwowska rada, honorując hitlerowskiego, niemieckiego kolaboranta i przywódcę struktur przeprowadzających ludobójczą czystkę na ludności polskiej wiedziała, co robi. To nie jest już tak, że Ukraińcy nie wiedzą o Wołyniu, a UPA kojarzy im się tylko z oporem antysowieckim. Wiedzą, i to już dobrze, bo szczególnie władze Lwowa przyzwyczajone są do awantur o to z Polską.

Nie jest to sprawa wewnętrzna czy kwestia emocji. Wszyscy już zauważyli, że lwowscy rajcy kochają tradycję UPA, a upamiętnień było tyle, że na pewno bez tak ostentacyjnego by się obyli. Nie jest też tak, niestety, że jest to wyizolowana decyzja jednego antypolskiego samorządu albo wręcz lokalnej animozji pomiędzy polskimi i ukraińskimi przygranicznymi miastami czy obwodami.

Pięć miesięcy temu mieliśmy awanturę o uhonorowanie jednostki wojskowej mianem "bohaterów UPA" przez prezydenta Zełenskiego, co zaowocowało odebraniem mu Orderu Orła Białego przez Karola Nawrockiego i poważnym kryzysem.

Nie ma wątpliwości, że bez względu na skomplikowane wewnętrzne relacje decyzja lwowskich rajców spotyka się z cichą akceptacją ze strony ukraińskiego MSZ i prezydenta. To po prostu dziś linia państwa.

To nie Grzegorz Braun psuje nasze relacje

Polska złość i oburzenie są jak najbardziej na miejscu. Swoistą perfidią tego aktu jest to, że uderza on najmocniej w tych w Polsce, którzy byli zwolennikami współpracy czy nawet ścisłej współpracy między obydwoma państwami. Przez lata przekonywali oni, że ta historia nie może się powtórzyć, nie mamy czego się obawiać, że przeszłość nie może zdeterminować współpracy pomiędzy dwoma bliskimi sobie pod względem interesów, doświadczenia i pochodzenia narodami.

Podejście to oscyluje od naiwnego entuzjazmu po chłodny realizm. Ten ostatni mówił, że Polska i Ukraina, wspierane przez państwa regionu, mogłyby w przyszłości tworzyć układ polityczny, gospodarczy i wojskowy między Bałtykiem a Morzem Czarnym, który wzmacniałby pozycję Europy Środkowej w NATO i UE.

To nie Grzegorz Braun wytrącił zwolennikom współpracy argumenty z ręki, bo jest on także przez pozostałą polską prawicę traktowany jako szkodliwy margines. Argumenty wytrącają ukraińscy decydenci na różnych szczeblach, których przekaz mówi Polakom jedno: "nie możecie nam ufać".

Do tego dochodzą kolejne obawy. To pytania dotyczące obecnej sytuacji, na które nie znamy odpowiedzi, ale mamy coraz więcej powodów, by je stawiać. Chociażby o kolejne wtargnięcia ukraińskich dronów w przestrzeń powietrzną Polski i krajów bałtyckich, a potem natychmiastowe przerzucanie przez Kijów winy na Rosjan mających przechwytywać sygnał, nawet bez sprawdzania faktów. Nie buduje to zaufania i rodzi pytania o próby wciągania nas do wojny.

Dochodzi do tego kwestia szarej strefy funkcjonującej wokoło frontu, obejmującej działania służb specjalnych, gdzie pojawiają się osoby lawirujące pomiędzy interesami Rosji i Ukrainy, jak choćby rozmaici podpalacze i sabotażyści.

Prezent dla Putina

Beneficjentem działania lwowskich rajców, ale i wcześniejszych decyzji Wołodymyra Zełenskiego, jest niewątpliwie Kreml. Przegranymi są relacje polsko-ukraińskie, ale i setki tysięcy Ukraińców znajdujących się w Polsce.

Pogorszenie się relacji pomiędzy naszymi społecznościami jest widoczne gołym okiem. A przecież chodzi także o dzieci z mieszanych rodzin i miliony Bogu ducha winnych osób reprezentujących dziś oba stykające się narody.

Wspólny interes strategiczny wobec Rosji jeszcze jest w miarę rozumiany, ale podbijanie emocji i poczucia krzywdy na pewno i jemu nie będzie służyć. Pomijając fakt, że tak po ludzku ta decyzja jest po prostu przejawem podłości.

''Wieczór Rymanowskiego''. Jak wyglądają obecnie relacje polsko-ukraińskie? Zgorzelski: Polska była ''junior partnerem''. Wyciągaliśmy niewłaściwe wnioskiPolsat News


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.