Oburzająca decyzja Izraela. Chodzi o bestialskie zachowanie żołnierza
Prezydent Izraela Icchak Hercog zdecydował o usunięciu z rejestru karnego wpisu dotyczącego Elora Azarii, byłego żołnierza skazanego za zastrzelenie rannego i obezwładnionego palestyńskiego napastnika. Przeciw temu krokowi wystąpiło dowództwo armii.
Prezydent Izraela Icchak Hercog
Źródło zdjęć: © Getty Images | GEORGE CHAN
Najważniejsze informacje:
- Usunięcie wpisu może ułatwić Elorowi Azarii znalezienie pracy.
- Hercog podjął decyzję tuż przed rozpoczynającym się w niedzielę wieczorem Jom Kipur.
- Itamar Ben Gwir przyjął krok prezydenta z zadowoleniem i wezwał do umożliwienia Azarii powrotu do służby.
Dowództwo izraelskiej armii, na czele z szefem sztabu gen. Ejalem Zamirem, uznało decyzję za nieuzasadnioną. Według wojskowych Azaria nie okazał pełnej skruchy za swoje postępowanie, dlatego nie było podstaw do takiego gestu ze strony prezydenta.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Elor Azaria i sprzeciw armii
Do zdarzenia doszło w 2016 r. w Hebronie. Azaria służył wtedy jako wojskowy sanitariusz i przyjechał na miejsce ataku, w którym ranny został jego kolega z oddziału. Około 10 minut po zamachu oddał śmiertelny strzał do leżącego na ziemi napastnika, choć mężczyzna był już obezwładniony.
Sprawa wywołała w Izraelu szeroką debatę. Dziennik "Haarec" wskazuje, że sąd wojskowy uznał, że Azaria nie działał z powodu zagrożenia życia, lecz z przekonania, że napastnik "zasłużył na śmierć". Były żołnierz usłyszał wyrok 18 miesięcy więzienia, a później skrócono mu karę.
Wyrok wojskowego sądu w Izraelu
Ówczesny prezydent Reuwen Riwlin odmówił wcześniej ułaskawienia Azarii. Sobotnia decyzja Hercoga nie odwraca tamtej odmowy, ale stanowi osobny krok w sprawie byłego żołnierza. Poparł ją minister obrony Israel Kac, który argumentował, że państwo nie powinno porzucać swoich żołnierzy.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.