Starosta z defilady komentuje falę krytyki. "Kompromitują się"
Burza wokół starosty powiatu garwolińskiego Iwony Kurowskiej wybuchła po szkolnej defiladzie zorganizowanej w Liceum Ogólnokształcącym im. J. Lelewela w Żelechowie. Podczas wręczania wewnętrznych awansów uczniom klas mundurowych przygotowano ceremonię przypominającą protokół z udziałem prezydenta RP.
W sieci pojawiły się nagrania, na których widać, jak Iwona Kurowska dokonuje swoistego "przeglądu pododdziałów", witając zebranych okrzykiem "Czołem, kadeci!", na co ci odpowiadają: "Czołem, pani starosto!".
Nagrania obiegły media społecznościowe, wywołując falę kpin i zarzutów o ośmieszanie ceremoniału Wojska Polskiego oraz kreowanie się na "powiatowego zwierzchnika sił zbrojnych", choć część komentatorów wskazywała, że kadeci to uczniowie liceum, a nie regularne wojsko i obowiązują ich inne reguły.
Starosta: nie stało się tam nic złego
Starosta garwoliński Iwona Kurowska (PiS) jest podporucznikiem rezerwy, w przeszłości służyła w Wojskach Obrony Terytorialnej. W rozmowie z WP zaznacza jednak, że uroczystość, o której zrobiło się tak głośno, nie była wojskowa i nie miała nic wspólnego z Ministerstwem Obrony Narodowej.
– Nie wydarzyło się tam nic takiego, co by źle świadczyło o mnie i mnie kompromitowało. Nie było tam nic, co by było naruszeniem jakiegokolwiek przepisu, prawa, dobrego obyczaju. Kompromitują się ci wszyscy, którzy o tym mówili w taki skandaliczny sposób – komentuje Kurowska.
Przyznaje, że zamieszanie wokół szkolnej uroczystości było dla niej zaskoczeniem, zwłaszcza że w taki sam sposób opisywany ceremoniał jest realizowany już od kilku lat. Powiat garwoliński od blisko 20 lat dofinansowuje działanie klas mundurowych. Właśnie w liceum w Żelechowie działają takie klasy: pożarnicza i policyjno-wojskowa. W przedstawionej na nagraniu uroczystości uczestniczyli uczniowie starszych klas, którzy odbierali kolejny stopień tzw. awansów mundurowych. Szkoła oprócz podstaw przygotowania wojskowego organizuje m.in. specjalne obozy wojskowe, przypominające prawdziwy poligon. Wszystko po to, żeby zaszczepić w młodzieży pasję do munduru.
– Ci uczniowie co piątek mają zajęcia wojskowe i oni w taki sam sposób się witają ze swoimi nauczycielami. Profesorowie mówią do nich "Czołem, kadeci!", a oni odpowiadają: "Czołem, pani profesor!", "Czołem, panie profesorze!" – zaznacza Iwona Kurowska. Przypomina, że w podobny sposób witają się również podczas swoich uroczystości druhowie z prezesami Ochotniczych Straży Pożarnych.
– A ja w poniedziałek od rana jak się z kimś witam, to zaczynam od słów: "Czołem wielkiej Polsce!". Niektórzy mi odpowiadają "Czołem!", niektórzy mówią "Czołem pani starosto!" – śmieje się Iwona Kurowska.
Polityczka zwraca jednak uwagę na to, że samym uczniom mogło się zrobić przykro po komentarzach, które przeczytali w internecie.
– Oni są Bogu ducha winni, a zostali dla bieżących korzyści politycznych wciągnięci w walkę polityczną. Słyszałam, że już pytali: ale pani dyrektor, co my zrobiliśmy źle? – relacjonuje starosta.
Jej zdaniem cała sprawa była tak ochoczo wykpiwana przez polityków PSL, KO, Rozwoju Plus czy Konfederacji wyłącznie z powodów politycznych.
– Ja wiem, że robią to specjalnie, ponieważ kampania wyborcza już się zaczęła i chodzi o to, żeby deprecjonować mnie, moją partię i w ogóle prowojskowe, propolskie myślenie – konkluduje Iwona Kurowska.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.