Drony nad Polską. Prokuratura nie ustaliła sprawców
Jak podaje "Rzeczpospolita", pionowi wojskowemu Prokuratury Okręgowej w Lublinie nie udało się ustalić, kto personalnie zarządził atak i nim kierował. Z tego względu śledztwo zostało umorzone.
Śledczy ustalili, że maszyny wystartowały z mobilnych platform w obwodach briańskim, kurskim i biełgorodzkim, a także w rejonach okupowanych przez wojska rosyjskie. Część przeleciała wcześniej nad terytorium Białorusi.
Działania polskiej armii. Wątek umorzono
Prokuratura badała też wątek odpowiedzi polskiej armii na atak dronowy. Prokuratura oceniła, że wojsko miało prawo zestrzelić wrogie obiekty. W tym wątku śledztwo umorzono wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego.
Śledczy nie precyzują, ile bezzałogowców zostało zestrzelonych. Wiadomo, że takie zdarzenie miało miejsce na Lubelszczyźnie. Jednocześnie były przypadki rakiet, które nie trafiły w cele - pociski spadły na działkę rolną w miejscowości Choiny oraz działkę leśną w Krzywowierzbie Kolonii.
Jak podaje "Rzeczpospolita", w części bezzałogowców znajdowały się karty SIM polskich operatorów. Nie wiadomo jednak, czy zostały one skradzione, czy kupione w nielegalny sposób. Wątek śledztwa jest bowiem tajny.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.