Nuklearna presja Moskwy. Rosja wraca do niepokojącej retoryki

Rosja, która rozpętała pełnoskalową wojnę przeciw Ukrainie i przez lata dopuszczała w swojej retoryce sugestie użycia broni jądrowej, po raz kolejny próbuje dziś odwrócić układ ról. Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej Maria Zacharowa namalowała dziś obraz Moskwy jako państwa osaczonego, stojącego na krawędzi nuklearnej przepaści popychanego tam przez USA.„Perspektywy wejścia w życie Traktatu o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową pozostają wciąż niepewne” - stwierdziła Zacharowa.
Władimir Putin na Kremlu, fot. YURI KOCHETKOV /East News
Atomowa gra Kremla
Dziś, 24 września, przypada 30. rocznica tzw. „otwarcia do podpisu” Traktatu o całkowitym zakazie prób jądrowych, tak zwanego CTBT - Comprehensive Nuclear-Test-Ban Treaty. W związku z tym rosyjskie MSZ opublikowało o poranku komentarz Marii Zacharowej.
Traktat został przyjęty przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 10 września 1996 roku, a 24 września 1996 roku w Nowym Jorku oficjalnie udostępniono go państwom do podpisywania. Jak można przeczytać w Sekcji Traktatowej Biura Spraw Prawnych ONZ, Traktat zakłada całkowity zakaz przeprowadzania jakichkolwiek eksplozji nuklearnych w celach wojskowych lub pokojowych, na powierzchni Ziemi, w atmosferze, pod wodą oraz pod ziemią. Mimo że upłynęły już trzy dekady, Traktat formalnie nadal nie wszedł w życie.
ONZ obraduje, Rosja wspomina o „zakurzonym” Traktacie
Przedwczoraj, 22 września w Nowym Jorku rozpoczęła się 81. sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Dziś Rosja, ustami rzeczniczki MSZ Marii Zacharowej, stwierdziła, że „mimo że traktat został ratyfikowany przez 179 ze 188 państw, które go podpisały, perspektywy jego wejścia w życie pozostają równie niepewne”. To Rosja w swojej retoryce sugestie wielokrotnie sugerowała możliwość użycia broni jądrowej, jednak teraz próbuje odwrócić role.
Przyczynę tego stanu rzeczy stanowi postawa szeregu państw - z których najważniejsze to Stany Zjednoczone - będących współinicjatorami traktatu, a które w ciągu kolejnych dziesięcioleci nie podjęły skutecznych kroków na rzecz jego ratyfikacji. Twierdzenia amerykańskich władz, jakoby stosowna ustawa nie miała szans na przyjęcie przez Kongres, nie wytrzymują konfrontacji z faktami. Zauważamy bowiem, w jakim tempie uchwalane są akty prawne na Kapitolu, gdy amerykański establishment polityczny jest żywotnie zainteresowany ich przyjęciem - stwierdziła Zacharowa.
Dalej rzeczniczka rosyjskiego resortu spraw zagranicznych napisała, że „Amerykanie zmierzają do tego, by po raz kolejny uchylić się od swoich zobowiązań międzynarodowych”. Dalej w komunikacie Zacharowa referuje, że „Federacja Rosyjska jako pierwsze z pięciu państw dysponujących bronią jądrową podpisała Traktat CTBT - uczyniła to 24 września 1996 roku, w dniu jego udostępnienia do podpisu”. W 2023 roku Rosja wycofała jednak swoją ratyfikację.
Przez ponad 20 lat utrzymywaliśmy status, mimo że Waszyngton nie poczynił absolutnie żadnych postępów w kierunku ratyfikacji traktatu. Sytuacja ta nie mogła jednak trwać w nieskończoność. Kontynuujemy odpowiedzialne działania w ramach Komisji Przygotowawczej CTBTO - pisze dalej Zacharowa.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji nadmienia, że ZSRR sam jednostronnie zobowiązał się nie przeprowadzać prób z bronią jądrową. Moratorium ogłoszono w 1990 roku, pod koniec istnienia Związku Radzieckiego. Po rozpadzie ZSRR Rosja utrzymała tę deklarację. Nie jest to jednak to samo co całkowity zakaz prawny wynikający z ratyfikowanego przez wszystkie państwa traktatu.
Kolejny stopień w drabince eskalacyjnej? Rosja znowu straszy
Maria Zacharowa stwierdziła, że 5 listopada 2025 roku prezydent Władimir Putin oświadczył, że Rosja zawsze ściśle przestrzegała i nadal przestrzega swoich zobowiązań wynikających z traktatu CTBT i nie ma zamiaru się z nich wycofywać. Zaraz potem natomiast dodała: „Jeśli jednak USA lub inne państwa-strony traktatu przeprowadzą pełnoskalowe próby jądrowe, Rosja będzie musiała zareagować w analogiczny sposób”.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.