Trump groził, że ich zwolni. Doradcy oddali pieniądze, w tle Rosja

Doradcy Donalda Trumpa, Chris LaCivita i James Blair, wspierali prorosyjskie władze w Republice Serbskiej podczas kampanii wyborczej.
Za swoje usługi dla obozu Milorada Dodika doradcy otrzymali od prorosyjskiego ugrupowania łącznie kilkaset tysięcy dolarów honorarium - wynika z ustaleń "The New York Times".
Po wybuchu skandalu politycznego Blair i LaCivita przekazali zarobione pieniądze w formie darowizny na bibliotekę Donalda Trumpa.
Chris LaCivita i James Blair doradzali prezydentowi USA w czasie jego kampanii promującej republikanów w wyborach środka kadencji.
Równolegle na kilka dni wyjechali do Bośni i Hercegowiny, gdzie pomagali prorosyjskiemu obozowi utrzymać władzę w Republice Serbskiej - jednej z dwóch części składowych tego bałkańskiego kraju - podał na początku października "The New York Times".
Skandal z doradcami Trumpa. Pieniądze za pomoc na Bałkanach
Za swoje usługi na Bałkanach doradcy Trumpa mieli otrzymać pokaźne honoraria. Według "NYT" prorosyjskie ugrupowanie zatrudniło ich poprzez kancelarię w Waszyngtonie, wypłacając każdemu po kilkaset tysięcy dolarów.
Jak zauważa dziennik, doszło do tego w czasie, gdy Donald Trump załagodził relacje z Rosją.
"To zaangażowanie to najnowszy przykład doradców Trumpa czerpiących zyski z zagranicznych polityków skrajnej prawicy, którzy szukali przychylności prezydenta USA, jednocześnie działając wbrew społeczności międzynarodowej" - piszą amerykańscy dziennikarze.
Republika Serbska. Władza z poparciem Rosji
Z medialnych ustaleń wynika, że Blair i LaCivita mieli za zadanie udzielać porad w sprawach wyborczych władzom regionu Bośni i Hercegowiny.
Według źródeł tłumaczyli, że jest to praca dla rządu, a nie dla partii nacjonalistycznej. W uproszczeniu to jedno i to samo - najważniejszą siłą w Republice Serbskiej jest obóz Milorada Dodika, który z czasem przyjął program serbskiego nacjonalizmu. Po październikowych wyborach partia utrzymała władzę.
Co więcej, Dodik ma polityczne wsparcie przywódcy Rosji Władimira Putina. Jak podaje portal BalkanInsight, Moskwa wykorzystuje tę relację do wzmacniania podziałów w Bośni i Hercegowinie oraz utrudniania krajowi drogi do integracji z Unią Europejską i NATO.
Trump nie chciał afery. Media: Z pieniędzy był zadowolony
Po wybuchu skandalu Donald Trump podkreślał, że Chris LaCivita i James Blair to doradcy zewnętrzni, a nie oficjalny personel Białego Domu. Miał także grozić zakończeniem współpracy z nimi. Negatywnie reagował na zarzuty o możliwe rosyjskie wpływy w Waszyngtonie - podał "New York Post".
Według tej samej gazety złość przywódcy jednak dość szybko minęła. Trump miał po jakimś czasie pochwalić się ludziom ze swojego otoczenia, że dwaj wspomniani doradcy przekazali sześciocyfrowe honoraria na rzecz jego biblioteki. Wiadomość o darowiźnie miała rzekomo dotrzeć do prezydenta pośrednimi kanałami.
"Tak, to prawda, przekazaliśmy całe nasze honorarium na darowiznę. Kocham Prezydenta i jestem mu dozgonnie wdzięczny za możliwości, jakie mi stworzył. To dla mnie zaszczyt móc przyczynić się do zachowania pamięci o jego wielkości!" - napisał na platformie X Blair, odpowiadając na doniesienia.
Źródła: "The New York Times", "New York Post", BalkanInsight
"Świat w szachu". Komornicki o rosyjskiej inwazji: Ma służyć oczyszczaniu rosyjskiego społeczeństwaINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.