Szymon przeżył atak na World Trade Center w 2001 r. "Byłem o krok od śmierci"
8.46 (14.46 w Polsce). Porwany przez terrorystów samolot American Airlines uderza w wieżę północną World Trade Center, doprowadzając do intensywnych pożarów między 93. a 99. piętrem.
Czytaj nas częściej w Google
9.03. (15.03 w Polsce). Drugi z porwanych samolotów wbija się tym razem w wieżę południową WTC między 77. a 85. piętro.
9:59 (15.59 w Polsce). Po 56 minutach zapada się wieża południowa.
10.26 (16.26 w Polsce). Po 102 minutach zawala się wieża północna.
— Gorący popiół i pył oblepiły mnie w niemal sekundę. Miałem zalepione usta, uszy i nos. Myślałem, że to koniec. Dusząc się, padłem na ziemię. Walczyłem o życie. Byłem o krok od śmierci. Trwało to może kilkadziesiąt sekund, ale dla mnie to była wieczność — mówi Kościński.
Jego fotografia ukazała się w lokalnej gazecie następnego dnia.
Miał wtedy 21 lat. Do Nowego Jorku przyleciał na początku wakacji. Za pracą. Żeby zarobić. To jego pierwszy pobyt w USA. Z kolegami zatrudnił się w amerykańskiej firmie remontowej, która obsługiwała cały Manhattan. W momencie ataku pracował przy renowacji restauracji przy Wall Street w pobliżu giełdy.
— Usłyszeliśmy huk i nagle zaczął padać "śnieg" — zaczyna swoją opowieść. Ten "śnieg" to strzępki papierów, różnych dokumentów. Jeszcze nie wiedział, że zaledwie kilkaset metrów dalej rozgrywać się będzie jeden z największych dramatów XXI w.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.