Tajne paszporty i fałszywe dane. Jak Rosja wysyła sprzęt wojskowy do Afryki
Dziennikarze zidentyfikowali 28 pasażerów, których nazwiska, daty urodzenia oraz numery dokumentów tożsamości nie figurują w żadnych ogólnodostępnych bazach danych ani ujawnionych wyciekach. Według źródła z europejskich służb wywiadowczych chodzi o pracowników rosyjskich służb specjalnych.
— Zazwyczaj osoby, których nie można znaleźć [w bazach danych i w przeciekach], to nasi koledzy [z Rosji]. Byłoby niezwykle nietypowe, gdyby ktoś inny posługiwał się fałszywymi dokumentami tożsamości — powiedział.
Czytaj nas częściej w Google
Pasażerowie korzystali z paszportów zagranicznych pozbawionych chipów biometrycznych. Niektóre dokumenty różniły się jedynie ostatnimi cyframi, a dwa z nich wydano jeden po drugim, co może sugerować seryjne wystawianie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Wszystkich 28 pasażerów podróżowało trzema statkami typu ro-ro (czyli jednostkami, na które można wtaczać ładunki na kołach) oraz czterema statkami do przewozu ładunków suchych, z których każdy przewoził sprzęt wojskowy, głównie przeznaczony dla Korpusu Afrykańskiego, czyli jednostki podległej rosyjskiemu Ministerstwu Obrony, która zastąpiła Grupę Wagnera.
Co przewoziły rosyjskie statki?
Jednym ze statków była Sabetta, która 19 marca zacumowała w porcie Konakry, stolicy Gwinei.
Według ustaleń śledztwa jednostka należąca do Projektu Północnego (firmy realizującej państwowe kontrakty obronne i obsługującej projekty specjalne Rosatomu) przewoziła ok. 50 pojazdów, w tym pojazdy opancerzone i cysterny. Z portu sprzęt trafił do Mali, gdzie stacjonuje Korpus Afrykański. Oprócz ładunku na pokładzie znajdowało się czterech pasażerów, których nazwiska nie pojawiły się nigdzie indziej.
Były pracownik Duńskiej Służby Bezpieczeństwa i Wywiadu Stig Vaever uważa, że chodzi tu o paszporty dyplomatyczne wykorzystywane w operacjach wywiadowczych. Analitycy amerykańskiej organizacji pozarządowej C4ADS, zajmującej się globalnym bezpieczeństwem, również są zdania, że dane osobowe pasażerów zostały sfabrykowane.
Osoby z takimi paszportami były widziane na promach ro-ro Adler, Askalon i Baltic Leader należących do firmy MG-Flot, objętej sankcjami Unii Europejskiej i USA za wspieranie Iranu oraz dostawy amunicji i części do rosyjskich dronów.
W śledztwie pojawiają się także masowce Michaił Britniew i Mys Żelania, należące do firm Arktik-Trans oraz Eco Shipping. Ta ostatnia znajduje się na liście sankcyjnej USA jako część sieci logistycznej projektu Arctic LNG 2.
Siódmym statkiem jest Sijanie Siewiera, który wcześniej transportował zboże z okupowanych terytoriów Ukrainy i należy do Północnej Kompanii Żeglugowej. Podczas rejsów do Afryki wszystkie te jednostki regularnie wyłączały nadajniki AIS, aby ukryć swoje położenie.
Rozmówca z jednej z unijnych agencji wywiadowczych uważa, że zwiększona tajność wynika z rodzaju ładunku, czyli sprzętu wojskowego. Europejskie służby śledzą takie transporty, dlatego Rosja wysłała na pokład funkcjonariuszy FSB lub GRU.
Michelle Bockmann, starsza analityczka firmy Windward, wskazuje, że zadaniem tych osób jest kontrola załogi, w tym zapewnienie, że nie zatrzymają statku na żądanie europejskich władz. — To cenny i niebezpieczny ładunek, więc nie dziwi, że wymaga szczególnej ochrony — zauważa Bockmann.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.