Prezydent Ukrainy reaguje na decyzję USA. "To symboliczne"
Kongres USA zatwierdził najsurowsze sankcje wobec Rosji od czasu reelekcji Donalda Trumpa. Projekt ustawy zawiera szereg środków mających na celu zwiększenie presji gospodarczej na Moskwę. Czeka teraz na podpis Donalda Trumpa. Ustawa jest wymierzona w rosyjski przemysł energetyczny i obronny, a także we "flotę cieni".
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu Kyiv Post. Prosimy o wsparcie pracy niezależnych ukraińskich dziennikarzy z portalu Kyiv Post
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski z zadowoleniem przyjął tę decyzję, nazywając ją "potężnym narzędziem wywierania presji na Moskwę w celu doprowadzenia do pokoju". W poście opublikowanym na Telegramie podkreślił, że projekt ustawy został przyjęty tej samej nocy, w której doszło do kolejnego poważnego ataku Rosji na Ukrainę, powodującego zniszczenia infrastruktury cywilnej i energetycznej na terenie całego kraju.
Czytaj nas częściej w Google
To symboliczne, że przyjęcie przez Izbę Reprezentantów Stanów Zjednoczonych projektu ustawy sankcyjnej autorstwa Lindsey’ego Grahama miało miejsce w nocy, w której doszło do kolejnego rosyjskiego ataku na Ukrainę z użyciem rakiet balistycznych, innych rodzajów rakiet oraz dronów
— napisał Wołodymyr Zełenski.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Kongres USA przyjął potężne sankcje wobec Rosji. Wołodymyr Zełenski reaguje
Jak podał prezydent Ukrainy, siły rosyjskie zniszczyły infrastrukturę cywilną w ośmiu regionach, w tym obiekty energetyczne w obwodach sumskim i odeskim, a także budynki mieszkalne w Kijowie i Odessie. Zgodnie z najnowszymi doniesieniami w tym pierwszym mieście rannych zostało 18 osób, w drugim zaś siedem. Wśród nich znajdowały się małe dzieci.
Wołodymyr Zełenski stwierdził, że surowe sankcje nałożone na Rosję są niezbędne do wsparcia wysiłków dyplomatycznych prowadzonych wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi, Europą i innymi partnerami. Podziękował członkom Izby Reprezentantów i Senatu, a także przywódcom Kongresu za poparcie tej ustawy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.