Sabotaże w Niemczech. Rosyjski trop niewykluczony
Prokuratura Federalna Niemiec przejęła śledztwo w sprawie serii sabotaży na infrastrukturę energetyczną kraju. W sprawie zatrzymano 48-letniego Daniela V., który przebywa obecnie w areszcie. Z nieoficjalnych informacji Wirtualnej Polski wynika, że niemieckie służby badają powiązania podejrzanego z rosyjskim wywiadem.
Daniel V. przebywa obecnie w areszcie
Źródło zdjęć: © PAP, niemiecka policja
W sprawie ataków na niemiecką sieć elektroenergetyczną nastąpił przełom. Jak wynika z oficjalnego komunikatu niemieckiej Prokuratury Federalnej w Karlsruhe, przesłanego redakcji Wirtualnej Polski, śledztwo ze względu na wagę i zasięg ponadlandowy przejęli właśnie śledczy z Karlsruhe. Dotychczas postępowania prowadzone były przez prokuratury regionalne w Dreźnie, Cottbus i Kolonii.
Głównym podejrzanym jest 48-letni obywatel Niemiec, Daniel V. Został on zatrzymany przez policję 8 września, a obecnie przebywa w areszcie śledczym na podstawie postanowienia sądu w Cottbus.
Niemieccy śledczy zarzucają Danielowi V. dokonanie oraz próbę dokonania antykonstytucyjnego sabotażu (§ 88 Kodeksu karnego) oraz zakłócenia funkcjonowania urządzeń użyteczności publicznej (§ 316b StGB) – podkreśla Prokuratura Federalna w przesłanym nam oświadczeniu.
Specyficzne ładunki sabotażowe
Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna konstruował specyficzne ładunki sabotażowe.
Pod liniami wysokiego napięcia w pobliżu stacji elektroenergetycznych w Brandenburgii, Nadrenii Północnej-Westfalii oraz Saksonii umieszczał rakiety połączone z zapalnikami, zapalnikami czasowymi oraz przewodami. Swoją konstrukcją część z nich miała przypominać znane nam sylwestrowe fajerwerki.
"Urządzenia te miały zostać wystrzelone w kierunku linii wysokiego napięcia w ustalonych wcześniej momentach, aby wywołać zwarcia. W rejonie stacji transformatorowych Turnow-Preilack (Brandenburgia) i Bergheim-Rheidt (Nadrenia Północna-Westfalia) 1 września 2026 r. doszło do zwarć, co spowodowało konieczność tymczasowego awaryjnego wyłączenia linii. W Bergheim-Rheidt konieczne było wyłączenie dwóch pobliskich elektrowni na węgiel brunatny. Ponadto doszło do tymczasowych zakłóceń w dostawach prądu w sąsiedniej miejscowości" – wskazuje Moritz Kutkuhn, zastępca rzecznika prasowego Prokuratury Federalnej Niemiec.
Prokuratura Federalna oficjalnie podkreśla, że przejęła sprawę, ponieważ działania Daniela V. miały charakter ponadregionalny i celowo zmierzały do wywołania wielkopowierzchniowych blackoutów. "Mogło to osłabić wśród społeczeństwa zaufanie do ochrony infrastruktury krytycznej, a tym samym wywrzeć szkodliwy wpływ na bezpieczeństwo wewnętrzne Republiki Federalnej Niemiec" – czytamy w przesłanym nam oświadczeniu.
Skutki były zatem niezwykle poważne i dotkliwe dla mieszkańców. Śledczy muszą ustalić jednak, jakie były motywy i co kierowało podejrzanym.
Rosyjski ślad?
Z informacji, do których dotarła Wirtualna Polska, wynika jednak, że na razie nie można wykluczyć żadnego tropu. Niemieccy śledczy na tym etapie nie chcą wykluczać, że sabotażysta mógł mieć związki z Rosją.
– Sposób przeprowadzenia akcji, dobór celów oraz użyte wyposażenie wpisują się w znany nam rosyjski wzorzec – przekazało Wirtualnej Polsce źródło znające kulisy sprawy.
Śledztwo w sprawie dywersji prowadzi obecnie bezpośrednio Federalny Urząd Kryminalny (BKA). Za próbę paraliżu infrastruktury krytycznej Niemiec podejrzanemu grozi wieloletnia kara pozbawienia wolności.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.