Śmiertelny atak rekina. "Zobaczyłam kałużę krwi"
Po ataku rekina na plaży w Sydney rozległ się alarm
Źródło wideo: Shawnee Jones/Reuters
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
W piątek około godziny 10.15 lokalnego czasu australijskie służby otrzymały zgłoszenie dotyczące "incydentu związanego z rekinem" na plaży Sorrento, znajdującej się na przedmieściach Perth w stanie Australia Zachodnia. Na miejscu przeprowadzono akcję poszukiwawczo-ratowniczą z wykorzystaniem helikopterów i łodzi. Później służby poinformowały o śmierci mężczyzny, który zginął od ran zadanych przez drapieżnika.
>>> CZYTAJ TAKŻE: "Bomba wodna" nad Florencją. Obraz Caravaggia w strugach deszczu
Rekin "rzucał nim jak rybą"
Z relacji świadków wynika, że do ataku mogło dojść zaledwie 50 metrów od brzegu. Jeden z nich opisał, że mężczyzna był "szarpany" przez rekina, który "rzucał nim jak rybą". Wcześniej osoby przechodzące w pobliżu miejsca zdarzenia zgłaszały obecność 2,5 metrowego rekina.
- Spojrzałam na ocean i zobaczyłam kałużę krwi - powiedziała Jacqui Rapaic w wywiadzie dla australijskiej telewizji ABC.
Po piątkowym wypadku plaża Sorrento została zamknięta dla turystów i mieszkańców, a władze zaapelowały o unikanie tego obszaru. To już drugi atak rekina w Australii Zachodniej w ciągu tygodnia. Kilka dni wcześniej zwierzę zaatakowało surfera na plaży Glenfield. Mężczyzna trafił z obrażeniami do szpitala i czeka go długa rekonwalescencja.
Jak podał serwis Shark Data Lab, od początku roku w całej Australii doszło do 63 ataków rekinów na ludzi. Między innymi w styczniu w Sydney drapieżnik pozbawił życia 12-letniego chłopca.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.