"Zryw na który czekano latami". W Serbii odliczają godziny do wyborów

W niedzielę w Serbii odbędą się przedterminowe wybory, które mogą zakończyć trwające ponad dekadę rządy prezydenta Aleksandara Vuczicia.
Wybory są skutkiem trwających niemal dwa lata protestów społecznych, wywołanych zawaleniem się dachu dworca w Nowym Sadzie, w którym zginęło 16 osób.
Lokale wyborcze będą otwarte w niedzielę w godzinach 7-20, a pierwsze częściowe wyniki głosowania powinny pojawić się jeszcze w nocy.
W ciągu ostatnich dwóch lat miasto stało się sceną największego antyrządowego zrywu w historii współczesnej Serbii. Polityka zawładnęła nawet ulicami - jest obecna na plakatach, w oknach domów, sklepowych witrynach, na szpitalnych murach czy migotliwych billboardach. Wypełnia rozmowy w autobusach i kawiarniach.
Puby nazywają wspieraną przez studentów listą swoje piwa, a jej numer na karcie wyborczej - 3 - stał się pozdrowieniem sympatyków opozycji.
Serbia. Mieszane uczucia przed wyborami, "nadzieja i strach"
- Trudno mi wyrazić to, co czuję. Protesty trwają prawie dwa lata, ale przecież nie pojawiły się znikąd. Grunt pod ten zryw przygotowywano latami. Teraz mieszają się we mnie nadzieja i strach, że cała ta energia pójdzie na marne. To tak, jak bym już prawie mogła odetchnąć pełną piersią, ale mimo wszystko jeszcze nie mogę - powiedziała Tijana, 30-letnia mieszkanka Belgradu.
Niedzielne przedterminowe wybory są rezultatem niemal dwuletnich antyrządowych protestów, które wybuchły w reakcji na zawalenie się części dachu dworca kolejowego w Nowym Sadzie, gdzie zginęło 16 osób.
Inicjatorami jednych z największych w historii kraju demonstracji byli serbscy studenci. Młodzi ludzie wystawili w głosowaniu listę stworzoną z wybranych przez siebie przedstawicieli różnych zawodów i regionów kraju.
Po prawie dwóch latach wieców, marszów, blokad i starć studentów z policją i zwolennikami władz, Belgrad pełen jest odnoszących się do tego czasu graffiti.
Na każdym kroku natknąć się można na napis "FCK SNS" ("P...ć SNS" - rządzącą Serbską Partię Postępową), gdzie często SNS zamazano, zastępując nazwę partii skrótem "BLK", oznaczającym "Blokaderów", jak władze pogardliwie określają protestujących studentów.
Studenci kontra rząd. Za kilka godzin Serbowie ruszą do wyborów
Wizualne "starcie" w stolicy odzwierciedla sposób prowadzenia kampanii i zasoby, jakimi dysponują rywalizujące ze sobą bloki. Władze reklamują się przede wszystkim na ogromnych ekranach postawionych w centralnych punktach stolicy, podczas gdy studenci kolportują swoje symbole w formie niewielkich naklejek na słupach sygnalizacji świetlnej, szybach, samochodach czy śmietnikach.
Symbole ich ruchu są też spontanicznie prezentowane przez mieszkańców Belgradu. Na balustradach balkonów powiewają transparenty z napisami "Kiedy, jeśli nie teraz?", a za oknami unoszą się złote balony w kształcie cyfry 3.
- Gdybym miał pewność, że wybory będą uczciwe, spałbym spokojnie. Oczywiście on (Aleksandar Vuczić - red.) dalej ma autentyczne poparcie, ale nie wierzę w to, że poparcie większości. Będę szedł na wybory ze swoim długopisem; słyszałem, że chcą używać znikającego atramentu, więc wolę się zabezpieczyć. To samo radzę wszystkim znajomym - przyznał w rozmowie jeden z mieszkańców Belgradu.
Głosowanie rozpocznie się w niedzielę o godz. 7 i potrwa do godz. 20. Oczekuje się, że pierwsze częściowe rezultaty pojawią się w niedzielę w nocy.
"Polityczny WF": Dylemat Konfederacji. Czy zechce wejść w 2027 do rządu?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.