PunchInfantino hails Flamingos’ historic U-17 World cup triumphCNN TürkYeni Parti'de ön seçim heyecanı! Gözler sandıktaDaily MaverickSOUTH AFRICAN CONNECTION: How an anglophone education in Durban shaped Fernando Pessoa, giant of European literatureThe Jerusalem PostIDF faces severe manpower crisis as recently released reservists called back to duty한겨레11월 9일 한겨레 그림판ColliderTom Hanks’ WWII Thriller Masterpiece Officially Crosses Massive MilestoneZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFSRF NewsParmelin-Nachfolge – Mit Aeschi erhält das Kandidatenfeld klare KonturenNHK 社会山林で女性遺体 女性が相談も警察は意向受け警告行わずWirtualna PolskaPotrzebna natychmiastowa pomoc. Ukraina na krawędzi kryzysuHabertürkValencia 90+6'da attı Boca şampiyon olduESPNMessi makes history as 1st back-to-back MLS Golden Boot winner
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, November 8, 2026

Przyjechali do Krakowa na wycieczkę. Irlandczycy ratowali postrzelonych na Rynku Głównych

Translate

To wolontariusze irlandzkiej Obrony Cywilnej z Dublina byli jednymi z pierwszych, którzy nieśli pomoc poszkodowanym w sobotnim ataku na rynku w Krakowie - poinformował irlandzki nadawca publiczny RTE. Pierwszej pomocy udzielało też dwóch pracowników szpitala uniwersyteckiego, którzy byli wtedy w Rynku Głównym. W sobotę 24-letni mężczyzna zastrzelił sześć osób, a 15 ranił.

Przyjechali do Krakowa na wycieczkę. Irlandczycy ratowali postrzelonych na Rynku Głównych

Pojazdy straży miejskiej oraz karetki pogotowia na Rynku Głównym w Krakowie, zdj. Art Service /PAP

Początkowo myśleli, że to fajerwerki

Tragedia rozegrała się w sobotę po godz. 15 w centrum Krakowa. Czarne Subaru wjechało na płytę Rynku Głównego. Kierowca zaczął strzelać do przypadkowych przechodniów. Zginęło 6 osób, 15 trafiło do szpitali. 

Właśnie w tym czasie w pobliżu Rynku Głównego było sześcioro wolontariuszy ze stołecznego oddziału Obrony Cywilnej Irlandii. Przyjechali do Krakowa na wycieczkę.

Takie osoby są przeszkolone w zakresie udzielania podstawowej pomocy medycznej, m.in. jeśli chodzi o resuscytację krążeniowo-oddechową, czy tamowanie krwawień - powiedział irlandzkiemu nadawcy publicznemu oficer Obrony Cywilnej James McConnell. Wyjaśnił, że początkowo wolontariusze z Dublina uznali strzały za fajerwerki. Chwilę później zorientowali się jednak, co się dzieje i zaczęli szukać schronienia.

Gdy podejrzany uciekł z miejsca zdarzenia i uznali, że jest już bezpiecznie, przystąpili do działania - powiedział McConnell.

Pierwsze zgłoszenie o strzelaninie 15 sekund po 15 

Wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar przekazał, że pierwsze zgłoszenie dotyczące strzelaniny wpłynęło 15 sekund po godz. 15 w sobotę oraz, że wpłynęło 40 zgłoszeń do centrum powiadamiania ratunkowego.

Po niespełna dwóch minutach na miejscu pojawia się Straż Miejska. Po niespełna trzech minutach pierwszy patrol policji, a zostało zadysponowanych 30 jednostek policyjnych. (...) Pierwszy patrol już po trzech minutach podejmuje aktywną interwencję - mówił wojewoda na niedzielnej konferencji prasowej.

Podał, że po czterech minutach na miejscu pojawiły się pierwsze zespoły ratownictwa medycznego, a po pięciu działania zaczęła Straż Pożarna.

Na miejscu także osoby, które tam przebywały włączyły się w udzielanie pierwszej pomocy m.in. dwóch profesorów, dwóch pracowników szpitala uniwersyteckiego - powiedział Klęczar.

Poinformował, że łącznie w całej akcji wzięło udział 1146 policjantów z Małopolski i spoza garnizonu małopolskiego, 24 zastępy Państwowej Straży Pożarnej, a w działaniach brało udział 62 strażaków ratowników.

W mieszkaniu 24-latka ciała jego rodziny 

Sprawca to 24-letni mieszkaniec Ostrowca Świętokrzyskiego. Podczas wymiany ognia z policjantami także on został ranny. Lekarze określają jego stan jako krytyczny.

W mieszkaniu Michała O. w Ostrowcu Świętokrzyskim policja znalazła wczoraj wieczorem ciała trzech osób. To jego 21-letnia siostra oraz 52-letnia matka i 53-letni ojciec. Wszyscy mieli rany postrzałowe.

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.