Media: Tajne spotkanie w "bunkrze". "Atmosfera momentami napięta"
W środę - jak informuje Onet - doszło do spotkania rządowego komitetu ds. bezpieczeństwa. Wziął w nim również udział szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki. Atmosfera - jak informuje serwis - była momentami dość napięta.
Onet: Tajne spotkanie w "bunkrze". "Atmosfera momentami napięta"
Źródło zdjęć: © East News | Jacek Dominski/REPORTER
Najważniejsze informacje:
- W sodę odbyło się tajne posiedzenie rządowego komitetu ds. bezpieczeństwa narodowego - poinformował Onet.
- Zasiadają m.in. szefowie MON, MSZ i MSWiA, a także szef Kancelarii Premiera, minister cyfryzacji oraz koordynator ds. służb specjalnych. Tym razem wziął w nim udział także szef BBN.
- Otoczenie prezydenta - jak informuje portal - od jakiegoś czasu twierdzi, że rząd straszy Polaków.
W piątek ma dojść do spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, a także szefem Sztabu Generalnego gen. Wiesławem Kukułą. Spotkanie organizuje szef BBN Bartosz Grodecki.
Spotkanie w "bunkrze"
Tymczasem - jak informuje Onet - w środę odbyło się tajne posiedzenie rządowego komitetu ds. bezpieczeństwa narodowego w jednym z budynków MON przy ul. Klonowej. W jego skład wchodzą szefowie MON, MSZ, MSWiA, szef Kancelarii Premiera, minister cyfryzacji czy koordynator ds. służb specjalnych. W spotkaniu miał brać również udział szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki.
Ponieważ spotkanie było tajne, portalowi nie udało się dowiedzieć, czego dotyczyło. Jeden z informatorów przekazał jednak, że atmosfera rozmów w "bunkrze" - jak nazywają politycy miejsce, w którym doszło do spotkania - "była momentami napięta, wręcz konfrontacyjna".
Tusk straszy Polaków?
Z otoczenia Karola Nawrockiego od jakiegoś czasu płyną opinie, że Donald Tusk straszy Polaków zagrożeniem ze strony Rosji, próbując wywołać tzw. efekt flagi, czyli gromadzenia się społeczeństwa wokół władzy, by zwiększyć poparcie dla rządu przed wyborami.
- Ludzie Nawrockiego już jakiś czas temu zaczęli mówić, że przesadzamy. Po czym dron uderzył w pociąg tuż przy polskiej granicy. A oni nadal mówią to samo. Coraz trudniej zrozumieć to podejście - powiedział Onetowi jeden z ważnych urzędników rządu.
Polska reakcja na ruchy Kremla
W nocy z soboty na niedzielę w trakcie nocnych ataków Rosji na Ukrainę w bezpośredniej bliskości granicy z Polską odnotowano dwa uderzenia dronów Geran-5. W wyniku jednego z nich uszkodzona została lokomotywa pociągu relacji Kijów-Warszawa, który znajdował się 2 km od granicy z Polską na stacji Jagodzin.
Drugi dron uderzył w stację benzynową w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Na specjalnej, pilnej odprawie w niedzielę wieczorem premier Donald Tusk podkreślił, że eskalacja działań Rosji staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej naszej granicy.
W poniedziałek po południu wicepremier szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o zlokalizowaniu przez wojsko i służby hydrograficzne w rejonie miejscowości Rusinowo koło Jarosławca i podjęciu drona z morza. Dodał, że wstępne oględziny wskazują, iż jest to bezzałogowiec wojskowy z Rosji.
Szef MSZ Radosław Sikorski powiedział po spotkaniu, że na rosyjską eskalację Polska będzie miała "nieprowokującą, ale poważną odpowiedź, która wzmocni bezpieczeństwo".
We wtorek rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz przekazał w TVN24, że nie ma jeszcze decyzji co do zwołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W niedzielę zapewniał, że prezydent jest na bieżąco informowany o wszystkich zdarzeniach związanych z bezpieczeństwem.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
oprac. Violetta Baran Dziennikarka Wiadomości Wirtualnej Polski
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.