Dzwonią na 112, odbiera Białoruś. Apel do Donalda Tuska nie pomógł
Dzwonią na 112 i łączą się z białoruskim operatorem. Strażacy podczas akcji mają problem z komunikowaniem się między sobą. To realia życia tuż przy granicy z Białorusią. Dlatego pod koniec sierpnia radni z powiatu sokólskiego wystosowali apel do premiera Donalda Tuska, by "państwo potraktowało łączność na terenach przygranicznych jako element infrastruktury bezpieczeństwa, a nie wyłącznie jako usługę komercyjną".
Już sam fakt, że mieszkańcy mają utrudniony kontakt ze służbami, jest problemem. Zwłaszcza w sytuacji zagrożenia życia, gdyby nie dało się wezwać karetki. Dodatkowo mówimy o terenach graniczących z zależną od Rosji Białorusią w sytuacji, gdy wywiady państw NATO ostrzegały przed możliwością przeprowadzenia przez Rosję ograniczonej operacji wojskowej przeciwko jednemu z państw NATO.
Czytaj nas częściej w Google
Ryzyko takiego scenariusza oceniane jest jako niewielkie, warto jednak przygotować się na każdą ewentualność, zwłaszcza jeśli dotyczy bezpieczeństwa obywateli. A możliwość skontaktowania się z polskimi służbami w sytuacji, gdyby mieszkaniec przygranicznej miejscowości zauważył coś niepokojącego — np. grupy mężczyzn przemieszczające się po lesie — wydaje się kluczowa. Stąd apel samorządowców, by sprawę tę potraktować nie jak zwykły lokalny problem z usługami telekomunikacyjnymi, lecz kwestię bezpieczeństwa państwa.
Jest odpowiedź na apel spod granicy z Białorusią. "Państwo nie ponosi odpowiedzialności"
W odpowiedzi datowanej na 14 września Tomasz Opolski, zastępca dyrektorki departamentu telekomunikacji w Ministerstwie Cyfryzacji, na wstępie zaznacza, że kwestia faktycznego zapewnienia zasięgu w miejscowościach przygranicznych "jest poza właściwością Ministerstwa Cyfryzacji".
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dalej dokument wyjaśnia, że "infrastruktura telekomunikacyjna — w przeciwieństwie do np. infrastruktury drogowej — jest w większości budowana i utrzymywana przez podmioty prywatne. Zatem państwo nie ponosi bezpośredniej odpowiedzialności za działanie sieci telekomunikacyjnej".
W piśmie, które widział Onet, ministerstwo wskazuje przy tym, że państwo wspiera likwidację tzw. białych plam poprzez dofinansowywanie budowy sieci światłowodowych z Krajowego Planu Odbudowy i funduszy europejskich.
Jednocześnie ministerstwo jest świadome poważnych problemów z zasięgiem, ponieważ Urząd Komunikacji Elektronicznej przeprowadził swoją analizę, z której wynika, że na wybranych obszarach nie ma możliwości połączenia się z numerem 112, a połączenia alarmowe są kierowane do operatorów zagranicznych.
W związku z tym UKE "wszczął kontrolę u jednego z operatorów ruchomej publicznej sieci telekomunikacyjnej w zakresie obowiązków dotyczących obsługi połączeń alarmowych", skierował do wszystkich operatorów "wystąpienie z żądaniem wyjaśnień", a także prowadzi analizy "dotyczące funkcjonowania mechanizmów przekazywania połączeń alarmowych pomiędzy operatorami".
W piśmie podkreślono też, że MSWiA realizuje projekt "System Bezpiecznej Łączności Państwowej", który ma na celu "zapewnienie nieprzerywalnej łączności w sytuacjach alarmowych".
Starosta sokólski: odpowiedź jest niewystarczająca
Jak podkreśla w przesłanej Onetowi wiadomości starosta sokólski Piotr Rećko, w jego ocenie odpowiedź ministerstwa jest "niewystarczająca".
"W naszym apelu jasno wskazaliśmy, czego oczekujemy: sprawdzenia działania numeru 112, przeprowadzenia pomiarów i analizy zakłóceń, ustalenia ich źródeł i zasięgu, sprawdzenia systemów alarmowania i ostrzegania mieszkańców oraz wzmocnienia infrastruktury GSM po polskiej stronie" — podkreśla Rećko.
"Nie możemy poprzestać na kolejnych kontrolach, analizach i pismach do operatorów. Mieszkaniec powiatu sokólskiego nie potrzebuje kolejnego pisma. Potrzebuje pewności, że kiedy zadzwoni pod 112, ktoś odbierze i otrzyma pomoc" — pisze starosta.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.