The Jerusalem PostJapanese PM Takaichi protests to US after Marine accused of murder in OkinawaESPN DeportesFalcons y Saints ponen fin a la Semana 4 con emotivo reencuentro en "Monday Night Football"ESPNWhat are the top 10 upsets in Super Bowl history?PunchMotor park killing: Why we handed over operatives to police – Osun AmotekunZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFVilaWebEls EUA reclamen a Rússia transparència per un suposat cas de pesta pulmonar a SibèriaBBC NewsMan detained for stabbing dog walker to deathWirtualna PolskaTragedia na A2. Motocyklista wbił się w tira i zginąłCNN بالعربيةاستمرار مارك تومسون رئيسًا لشبكة CNN مع تغير الشركة الأمSouth China Morning PostBid to turn 14 subsidised sale flats into subdivided homes raises abuse concernsالشرقالسيسي: لن نسمح بأي إجراء يمس أمن مصر المائي.. و"حصة النيل حق تاريخي وقانوني"VanguardNigeria may crash chaotically under Atiku – Babachir Lawal says he’d rather back Tinubu
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 5, 2026

Śmierć pieszego klatka po klatce. Biegły komentuje: On nie miał tutaj szans

Translate

Do śmiertelnego wypadku doszło w sobotę po południu na al. Józefa Piłsudskiego w Nowym Sączu. 50-letni mężczyzna, prowadząc psa, przechodził przez oznakowane przejście. Samochód jadący prawym pasem zatrzymał się przed pasami, by przepuścić pieszego. Kierujący Volkswagenem nadjeżdżający lewym pasem nie zatrzymał się.

Z nagrania wynika, że pieszy zauważył samochód i zareagował. Nie wszedł przed niego. Próbował zatrzymać siebie i psa. Problem w tym, że kierowca Volkswagena wykonał manewr, który całkowicie zmienił sytuację pieszego.

- To było dla pieszego pełne zaskoczenie - mówi w rozmowie z WP Adam Reza, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Biegłych Sądowych do Spraw Wypadków Drogowych.

Jak wyjaśnia rozmówca, pieszy mógł spodziewać się, że samochód poruszający się lewym pasem będzie kontynuował jazdę swoim torem. Nie miał podstaw, aby przewidywać, że auto zacznie wykonywać dynamiczny manewr i znajdzie się na jego torze. To był kluczowy moment tragedii.

Dziesiąte części sekundy

Na nagraniu widać moment zawahania pieszego. Zdaniem Rezy nie należy jednak interpretować go jako błędu człowieka, który znalazł się w sytuacji zagrożenia. - W momencie, kiedy pieszy mógł się zorientować, że samochód zmienia tor jazdy, do uderzenia pozostawały dziesiąte części sekundy - mówi biegły.

To oznacza, że pieszy już nie miał realnej możliwości ruchu obronnego. - Ani cofnięcie się, ani przyspieszenie, czy jakiś uskok nie dawały mu gwarancji uniknięcia potrącenia. Nie było czasu na wykonanie ruchu. Absolutnie tutaj nie ma najmniejszych podstaw, żeby czynić jakikolwiek zarzut tej osobie - podkreśla Reza.

To jeden z kluczowych elementów rekonstrukcji tego wypadku. Pieszy zachował się tak, jak można było oczekiwać w sytuacji, którą widział. Nie mógł natomiast przewidzieć zachowania kierowcy.

120 km/h i zatrzymane auto obok

Według ustaleń policji i prokuratury kierowca Volkswagena w chwili potrącenia mógł poruszać się z prędkością nie mniejszą niż 120 km/h. Ostateczną prędkość mają ustalić biegli. Adam Reza nie ma jednak wątpliwości, że samochód poruszał się bardzo szybko.

- To była naprawdę znaczna prędkość. Wskazuje na to nie tylko sam ruch samochodu, ale również skutek zderzenia. Pieszy został wyrzucony na wysokość kilku metrów. Nie jestem zszokowany, już to widywałem. Przy takiej prędkości jest to naturalne następstwo praw fizyki - mówi w rozmowie z WP Adam Reza.

Dla oceny sytuacji znaczenie ma jednak nie tylko sama prędkość. Na sąsiednim pasie znajdował się samochód, którego kierowca zatrzymał się przed przejściem, ustępując pierwszeństwa pieszemu.

- Mamy tutaj absolutnie klarowną sytuację z punktu widzenia przepisów - mówi Reza.

Kierujący powinien zachować szczególną ostrożność przed przejściem dla pieszych. Przepisy zabraniają także omijania pojazdu, który zatrzymał się przed przejściem w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu.

Jak ustaliła policja, 21-letni kierowca Volkswagena miał ścigać się po drodze publicznej z kierowcą BMW. Ten drugi samochód został zatrzymany przez policjantów w niedzielę. Kierowca BMW ma 20 lat.

- Nasze ustalenia operacyjne pozwalają sądzić, że dwaj mężczyźni ścigali się ze sobą po drodze publicznej - mówi WP nadkom. Justyna Basiaga, rzeczniczka prasowa nowosądeckiej policji.

21-latek został zatrzymany bezpośrednio po wypadku. W poniedziałek miał zostać doprowadzony do prokuratury, gdzie zapadnie decyzja dotycząca jego dalszego losu.

"Dzikie rondo" w Nowym Sączu. To nie droga jest winna

Miejsce wypadku bywa określane przez mieszkańców jako "Dzikie rondo". Sama geometria drogi może budzić niepokój: jezdnia ma trzy pasy, a jeden z nich w pewnym momencie się kończy. Czy takie rozwiązanie mogło sprowokować kierowcę do przyspieszenia, aby zdążyć przed zwężeniem?

Biegły nie widzi jednak błędu w organizacji ruchu, który można byłoby uznać za przyczynę tego wypadku. - Żadnego błędu w projekcie, w organizacji ruchu absolutnie nie widzę - mówi stanowczo Reza.

Jak wskazuje, zmiana liczby pasów jest odpowiednio oznakowana. Kierowca ma z wyprzedzeniem informacje o kończącym się pasie, a oznakowanie poziome i pionowe pozwala mu odpowiednio wcześniej dostosować tor jazdy. Wypadek wydarzył się w dzień, przy dobrej widoczności. - Nie było więc sytuacji, w której kierowca zostałby zaskoczony przebiegiem drogi - podsumowuje ekspert.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.