Tak radzą sobie z nocną prohibicją. Inni zamykają biznesy. "Wściekłam się"

W Szczecinie nocna prohibicja obowiązuje od lata 2025 roku. W ciągu niewiele ponad roku zbankrutowali właściciele co najmniej kilku sklepów monopolowych. Wśród nich rozmówczyni Interii, która chce pozostać anonimowa, bo - jak mówi - "doświadczyła nagonki ze strony policji i lokalnych polityków".
- Nie stać nas na opłatę za prąd, czynsz i pensje ekspedientek, nie mówiąc już o zarobieniu czegokolwiek dla siebie. I to tak spadało, spadało, spadało, aż stwierdziliśmy, że musimy zamknąć - mówi kobieta zarządzająca od lat całodobowym sklepem monopolowym w Szczecinie. Będzie otwarty tylko do listopada.
- Jestem wściekła, bo żyjemy w wolnej Polsce, a decyzje za nas podejmuje jakaś bzdurna rada osiedla - mówi nam przedsiębiorczyni, nawiązując do tego, że zanim prohibicję w Szczecinie wprowadziła Rada Miasta, to przekonywały do niej Rady Osiedli.
- Ludzie pili, piją i będą pić. Niezależnie od tego czy władze zamkną małe, osiedlowe sklepy. U nas przynajmniej pijanych klientów wypraszaliśmy, w pubach jakoś nikt nikogo nie wyrzuca - twierdzi kobieta w rozmowie z Interią.
Sklep kolejnej rozmówczyni Interii przetrwał pierwszy rok z prohibicją dzięki zmianie charakteru. Z klasycznego miejsca zakupu alkoholu właściciele zrobili bar i można napić się w nocy przy jednym z trzech stolików.
- To mnie uchroniło przed zwalnianiem pracowników. W ciągu dnia nie jesteśmy w stanie konkurować pod względem ceny z dużymi sieciami, musimy zarabiać w nocy. Dzięki temu barowi kręci się u nas mniej więcej tak samo jak przed prohibicją - mówi Interii właścicielka sklepu monopolowego przerabianego nocami na bar.
Bankructwa? Głównie "generatorów patologii"
- Liczbę zamkniętych sklepów monopolowych można liczyć na palcach jednej ręki, a część z nich to największe "generatory" patologii, które były wskazywane jako najbardziej uciążliwe dla mieszkańców - uważa jeden z inicjatorów wprowadzenia prohibicji w Szczecinie, radny Koalicji Obywatelskiej, Przemysław Słowik.
Jak mówi w rozmowie z Interią "alkohol zdecydowanie nie jest towarem, który musi być dostępny przez 24 godziny na dobę".
- Szkody, jakie spożycie wyrządza społeczeństwu i gospodarce, nie równoważą zysków z prowadzenia takiej działalności - dodaje radny.
W Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie słyszymy, że nie ma konkretnych danych dotyczących liczby sklepów monopolowych, które upadły po wprowadzeniu nocnych zakazów sprzedaży. Przedstawiciele branży mają jednak w tej sprawie jednoznaczne zdanie.
- Samorządy mają takie uprawnienia i naszym zdaniem warto wykorzystywać doświadczenia poszczególnych miast, by ocenić, czy potrzebne są dodatkowe regulacje na poziomie ogólnopolskim - mówi Interii dyrektor generalny, Bartłomiej Morzycki.
Policja: mniej rozbojów. Ekspertka: to manipulacja
Przemysław Słowik zwraca uwagę na statystyki policji dotyczące liczby interwencji. Spadła liczba zgłoszeń dotyczących rozbojów i zakłócania ciszy nocnej.
- Statystyki o spadającej sprzedaży alkoholu, spokojniejszych ulicach i mniejszej liczbie interwencji policji brzmią pięknie, ale to manipulacja i mocno wykrojony wycinek rzeczywistości - komentuje w rozmowie z Interią Agnieszka Zalewska, prezeska Polskiej Fundacji Przeciwdziałania Uzależnieniom.
Jej zdaniem "ograniczenie nocnego handlu alkoholem stało się wygodnym narzędziem policyjno-porządkowym, ale z realną walką z uzależnieniami nie ma nic wspólnego", bo - jak tłumaczy Zalewska - dane prezentowane przez urzędników i funkcjonariuszy nie obejmują innych używek.
- Zdemonizowanie alkoholu i przykręcenie śruby jednemu rynkowi nie sprawi, że ludzie przestaną szukać ucieczki. Zamiast tego otwiera się szeroka droga dla substytutów z czarnego rynku i aptecznych półek. Prohibicja to przedwyborczy lans zamiast diagnozy - uważa Agnieszka Zalewska.
Zakaz sprzedaży alkoholu w nocy w całym kraju? Chcą tego prawie wszyscy posłowie
Zakaz nocnej sprzedaży alkoholu działa w kilkuset polskich miastach. Być może od 1 stycznia będzie obowiązywał na terenie całej Polski. Sejm przyjął ustawę w tej sprawie, teraz dokument czeka na podpis prezydenta. Jego współpracownicy nie zdradzili jeszcze, jaką decyzję podejmie Karol Nawrocki.
- Trzeba rozważyć wiele okoliczności - mówił w połowie października w radiu TOK FM szef kancelarii prezydenta, Zbigniew Bogucki.
Oprócz nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w całej Polsce ustawa przygotowana przez Lewicę - za którą zagłosowało 400 z 460 posłów - zakłada też zakaz reklamy alkoholu. I właśnie ten zapis budzi największy sprzeciw w Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego.
Od Bartłomieja Morzyckiego słyszymy, że to "radykalne rozwiązania uderzające w branżę piwowarską".
- Postawiono znak równości pomiędzy wódką a piwem bezalkoholowym, czyli coś, co sprzyja zmniejszeniu spożycia alkoholu zestawiono na równi z mocnym alkoholem - mówi Interii dyrektor.
Według Przemysława Słowika przepisy ustanawiane przez samorządy dają kierunek, w którym powinno iść ogólnopolskie prawo.
- Ograniczenie sprzedaży się sprawdza, a społeczeństwo daje jasny sygnał, że w znacznej części popiera zmianę. To wszystkim wyjdzie na zdrowie - mówi Interii pomysłodawca prohibicji w Szczecinie.
- Dopóki polityka zdrowia publicznego będzie opierać się na tabliczkach z zakazami, a nie na realnej edukacji i wsparciu psychicznym, będziemy tylko udawać, że wygrywamy walkę z uzależnieniami - odpowiada prezeska Polskiej Fundacji Przeciwdziałania Uzależnieniom.
"Polityczny WF": Sztandarowy postulat PSL. Czy ludowcy jedynie udają?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.