Święczkowski grozi kolejną dyscyplinarką. Za "zignorowanie procedury"
"W dniu 22 października Pani Sędzia Magdalena Bentkowska, ignorując procedurę wewnętrzną oraz przepisy porządkowe, wprowadziła do części sędziowskiej Pana Krystiana Markiewicza. PrezesTrybunału Konstytucyjnego podjął decyzję o poinformowaniu o zaistniałej sytuacji rzecznika dyscyplinarnego" - poinformował na swoim profilu na platformie X Trybunał Konstytucyjny.
DLA CIEBIE
GAC EMZOOM - poznaj jego możliwości
DLA CIEBIE
"Postępowanie ma na celu wyjaśnienie okoliczności wskazanych we wniosku m.in. złożenia przez dwójkę sędziów zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie przez pracowników TK oraz niewykonywania obowiązków sędziowskich poprzez odmowę orzekania i uczestniczenia w posiedzeniach Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK" - brzmiała dalsza część komunikatu.
Jak wyjaśniono, najpierw sprawie ma przyjrzeć się rzecznik dyscyplinarny, a następnie sąd dyscyplinarny. "Postępowanie to może zakończyć się najsurowszym orzeczeniem sądu dyscyplinarnego w postaci złożenia ww. sędziów TK z urzędu" - dodano.
W poniedziałek (21 października) TK poinformował, że w związku "z opublikowanym w piątek w mediach oświadczeniem podpisanym przez 3 sędziów Trybunału Konstytucyjnego, Prezes TK Bogdan Święczkowski podjął decyzję o przekazaniu niniejszego pisma do rzecznika dyscyplinarnego celem jego rozpatrzenia w toczącym się postępowaniu".
Przypomnijmy, że w piątek ośmioro wybranych przez Sejm tej kadencji sędziów TK wydało wspólne oświadczenie. Podkreślili w nim, że wszyscy sędziowie powinni być "niezwłocznie dopuszczeni do orzekania i podjąć pracę". Podstawa do tego - jak zaznaczono - wynika z wybrania ich przez Sejm zgodnie z konstytucją oraz ze "złożenia ślubowania wobec Prezydenta".
"Jako sędziowie Trybunału Konstytucyjnego podejmiemy wszystkie przewidziane prawem działania, aby przywrócić i zapewnić zgodne z prawem funkcjonowanie tego ważnego konstytucyjnego organu" - podkreślili.
Kto i jak może dyscyplinować sędziów TK?
Zgodnie z ustawą o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego mogą oni odpowiadać "dyscyplinarnie przed Trybunałem za naruszenie przepisów prawa, uchybienie godności urzędu sędziego Trybunału, naruszenie Kodeksu Etycznego Sędziego Trybunału Konstytucyjnego lub inne nieetyczne zachowanie mogące podważać zaufanie do jego bezstronności lub niezawisłości".
Zanim jednak do tego dojdzie, sprawą zajmuje się rzecznik dyscyplinarny. Kim on jest? To wyznaczony przez prezesa TK "w drodze losowania" - jak czytamy w ustawie - sędzia Trybunału. To on przeprowadza postępowanie i decyduje o tym, czy złożyć wniosek o rozpoznanie sprawy do sądu dyscyplinarnego.
Sąd dyscyplinarny to zaś znów sędziowie TK, wyznaczeni w drodze losowania przez prezesa TK. W pierwszej instancji jest ich trzech, w drugiej - pięciu. Przy czym sędziowie, którzy orzekali w pierwszej instancji, nie mogą orzekać w drugiej.
Jaką karę może orzec sąd dyscyplinarny? Najłagodniejszą jest nagana. Najbardziej surową: złożenie sędziego Trybunału z urzędu.
Dyscyplinarny pat
Teoretycznie więc prezes TK, wszczynając postępowanie dyscyplinarne, mógłby w ten sposób pozbyć się trzech nowych sędziów TK. Ale tylko teoretycznie.
Obecnie Trybunał składa się z 10 sędziów, dopuszczonych do orzekania przez Święczkowskiego. Jako że sprawa dyscyplinarna, dotyczy trzech sędziów, to jasnym się staje, że funkcję rzecznika i sędziów dyscyplinarnych może pełnić jedynie siedmiu pozostałych.
Z prostego rachunku arytmetycznego wynika więc, że rzecznik może przeprowadzić dochodzenie i złożyć wniosek o zwołanie sądu dyscyplinarnego pierwszej instancji. Może nawet zapaść niezwykle surowy wyrok. Sędziom przysługuje jednak prawo odwołania od niego do sądu II instancji.
I tu jest problem: brakuje bowiem sędziów, którzy mogliby w nim orzekać.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.