Kandydat Konfederacji niezarejestrowany. Fala komentarzy
"Z całym szacunkiem dla kolegów z Konfederacji, ale nie zebrać w Krakowie 3 tys. prawidłowych, niebudzących wątpliwości podpisów raczej nie pokazuje profesjonalizmu i sprawczości" - skwitowała sytuację Anita Czerwińska (PiS).
"Dziś trudno nie skomentować tego, co wydarzyło się przy rejestracji kandydatów na prezydenta Krakowa. Pozwolę sobie i ja: Bartku, po ludzku współczuję Ci sytuacji, w której się znalazłeś. Chociaż nie jesteśmy już w jednej partii, Ciebie akurat zawsze uważałem za człowieka, który w polityce powinien być i wnosić swoją wiedzę i doświadczenia z rynku, który jako przedsiębiorca, skutecznie zdobywasz" - napisał Artur Dziambor.
"Wiem dokładnie jak boli ta porażka. Sam z ekipą nie zebrałem podpisów w 2011 roku w moim okręgu, gdy PKW postanowiła ostatecznie nie dopuścić Nowej Prawicy do wyborów w całej Polsce i tak musiałem wybory oglądać w telewizji" - wskazał.
"Niezależnie od sympatii politycznych, wybory powinny być rozstrzygane przy urnach, a nie w gabinecie komisarza. "Dura lex, sed lex", dlatego wspierajmy lepsze rozwiązania" - dodał w dalszej części wpisu.
"Problemy ze sprawozdaniami finansowymi, problemy ze zbiórką podpisów. Wydmuszka? Nie. To Konfederacja" - taki wpis dodał z kolei Witold Zembaczyński (KO).
"Jeśli żadne odwołania nic nie dadzą i się to potwierdzi, to jest to kompromitacja Konfederacji i wtopa, której echo będzie wracać długo" - nie ma wątpliwości dziennikarz Marcin Fijołek.
"Na pewno Bartosz Bocheńczak zyskał rozpoznawalność ogólnopolską. Czekam na ten legendarny ekwiwalent reklamowy, choć pewnie historii z patelnią nie przebije" - czytamy w poście dziennikarza Pawła Fugurskiego.
Jak informowaliśmy, Miejska Komisja Wyborcza miała dzisiaj podać ostateczną listę zarejestrowanych kandydatów w wyborach na prezydenta Krakowa. Tak się jednak nie stało. Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej Krzysztof Dyl poinformował dziennikarzy, że komisja nadal weryfikuje podpisy złożone przez troje kandydatów: Bartosza Bocheńczaka (Konfederacja), Darię Gosek-Popiołek (Lewica) oraz Sławomira Pietrzyka (SDPL). Decyzje w ich sprawie będą podjęte we wtorek - dodał.
Jak wyjaśnił Dyl, do tego organu trafiło - po przeliczeniu przez urzędników - niespełna trzy tysiące ważnych podpisów pod kandydaturą Bartosza Bocheńczaka. Komisja zamierza dokładnie przeliczyć wszystkie dostarczone głosy przez Komitet Bocheńczaka. Wszystko wskazuje jednak na to, że sam zainteresowany stracił już nadzieję.
"Moja kandydatura na Prezydenta Krakowa nie została zarejestrowana. Zabrakło ważnych podpisów" - poinformował na swoim profilu na Facebooku Bartosz Bocheńczak. Na reakcję współlidera Konfederacji nie musiał długo czekać.
"Podobnie jak i wielu naszych działaczy, wolontariuszy, sympatyków i wyborców, czuję się bardzo zawiedziony brakiem rejestracji kandydatury Bartosza Bocheńczaka w Krakowie. Przyczyną braku rejestracji było to, że spośród około 5000 zebranych podpisów, ponad 2000 było błędnych. Podpisujący mylili adres zamieszkania z adresem zameldowania. To prawda, przepisy są absurdalne. Wymaga się od sztabów przyniesienia podpisów spełniających wymagania, nie dając sztabom narzędzi do weryfikacji ich poprawności. Nie zmienia to faktu, że można było proces zbierania podpisów zorganizować lepiej, czego dowodem jest to, że innym kandydatom udało się jednak zarejestrować" - napisał na swoim profilu na platformie X Sławomir Mentzen.
"Przy całej mojej sympatii do Bartosza Bocheńczaka, podziwie dla wielkiego zaangażowania w kampanię w Krakowie, oraz wdzięczności za perfekcyjne wykonywanie funkcji szefa sztabu mojej kampanii prezydenckiej, nie mogę nie wyciągnąć konsekwencji z tej kompromitacji" - stwierdził Mentzen.
"Odwołuję Bartosza Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego, a także zawieszam wszystkie osoby pełniące funkcje w strukturach krakowskich, oraz przekazuję ich sprawy do Sądu Partyjnego, który ustali ich indywidualną odpowiedzialność za tę katastrofę" - poinformował Mentzen.
"Bardzo mi przykro, że wielomiesięczny wysiłek działaczy, wolontariuszy, sympatyków, a także samego Bartosza Bocheńczaka, został w ten sposób widowiskowo zmarnowany" - zakończył swój wpis polityk Konfederacji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.