PunchNAF flew 6,100 hours, consumed 10m litres fuel — SpokesmanThe Jerusalem PostOver 50,000 killed in Europe over summer due to worst heat wave on recordRai NewsSci, Soelden, gigante maschile: Braathen domina prima manche, Borsotti è il migliore degli azzurriInquirer15 passengers, driver hurt as jeepney overturns in QuezonESPNIt's time for El Clásico! All you need to know about Barça vs. Madrid, the biggest match in club soccerDaily MaverickSMOOTH OPERATOR: Gayton Mckenzie’s gift of the gab is both his blessing and his curse한겨레“죽도록 일 더 해서 돈 더 벌어라? 정부가 할 소리냐”…이 대통령 발언에 비판 확산ZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioBBC News BrasilAs pesquisas para presidente na véspera do 2º turno — o que diziam em 2018, 2022 e o que mostram agoraIl Fatto Quotidiano“Per cantare Aeroplano con gli 883 ho preso un milione di lire. Un giorno Cecchetto mi ha detto ‘non siamo le persone giuste per te, meglio chiudere il contratto'”: parla Caterina RappoccioSportstarTamil Nadu head coach Yo Mahesh hopes for an encore at home despite rain threatThe South AfricanCarte Blanche coming up: Warning bells
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, October 25, 2026

Patologia na ekranie. Jak algorytmy oswajają nastolatków z destrukcją

Translate

Aby zrozumieć skalę problemu, trzeba odejść od myślenia o internetowej patologii jako o incydentach czy odizolowanych trendach. W rzeczywistości mamy do czynienia ze wzmacniającymi się wzajemnie mechanizmami, które kształtują codzienność młodych użytkowników sieci. Można je podzielić na pięć kluczowych grup. Każda działa w nieco inny sposób, jednak wszystkie prowadzą do tego samego celu: normalizacji zachowań destrukcyjnych, obniżania odporności psychologicznej młodych ludzi i stopniowego zacierania granicy między tym, co szkodliwe, a tym, co społecznie akceptowalne.

Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google

Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania

Nie jest to zagrożenie teoretyczne. Skalę zjawiska pokazał m.in. głośny eksperyment "Deadly by Design" ("Zabójcze z założenia") przeprowadzony przez organizację Center for Countering Digital Hate (CCDH). Badacze stworzyli fikcyjne konta 13-letnich użytkowników i przez krótki czas symulowali zainteresowanie tematami zdrowia psychicznego oraz wyglądu ciała. Wyniki okazały się alarmujące: algorytm TikToka potrzebował średnio zaledwie 2,6 minuty, aby wyświetlić pierwsze treści związane z samobójstwami, a po około ośmiu minutach zaczął rekomendować materiały promujące zaburzenia odżywiania, w tym anoreksję. W przypadku kont sugerujących problemy z akceptacją własnego wyglądu patologiczne treści pojawiały się średnio co 39 sekund.

Tygodnik Przegląd nr 43

Tygodnik Przegląd nr 43

Tygodnik Przegląd

Wnioski z raportu, później wspierane przez kolejne badania i testy organizacji zajmujących się prawami cyfrowymi, są takie, że współczesne systemy rekomendacji potrafią w ciągu kilkunastu minut zamknąć młodego użytkownika w ciasnej bańce informacyjnej, wzmacniając jego lęki i kryzysy psychiczne.

Omówmy wszystkie pięć filarów internetowej patologii, z jaką stykają się na co dzień nastolatki.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Pierwszym jest przesunięcie granicy wrażliwości. Współczesna patologia w sieci rzadko bowiem przyjmuje postać drastycznej przemocy, jaka dominowała w pierwszej fali patostreamingu sprzed kilku lat. Dziś jej największa siła tkwi w efekcie oswojenia i zjawisku, które możemy nazwać postironią. To sposób komunikacji lub tworzenia treści, w którym trudno rozpoznać, czy autor mówi coś serio, czy ironicznie. Łączy elementy szczere i prześmiewcze, celowo zacierając granicę między nimi.

Tragiczne w skutkach uzależnienia, skrajne wykluczenie społeczne, kryzysy psychiczne czy alkoholizm nie są już przedstawiane jako dramat — zostają opakowane w krótkie, dynamiczne "shoty" na TikToku czy Instagram Reels, opatrzone chwytliwym podkładem muzycznym, a potem są serwowane w formie mema.

Zjawisko to doskonale ilustruje "kariera" twórcy znanego jako Dżordżo. Jego narracja, oparta na romantyzowaniu uzależnienia od automatów do gier, sięgania po używki oraz przerysowanych zachowań, stała się dla nastolatków formą codziennej rozrywki. Największe zagrożenie tkwi tu w mechanizmie sprowadzania trudnych problemów społecznych do poziomu kabaretu. Treści przedstawiające osobisty upadek zostają odarte z tragizmu, a sam bohater — zamiast skłaniać młodych odbiorców do refleksji — zyskuje status autentycznego, pełnego charyzmy "idola" nowej generacji. Nastolatek zaczyna postrzegać patologiczny bezwstyd jako najwyższą formę "bycia sobą".

Drugim filarem e-patologii jest cyfrowa przemoc rówieśnicza, w której ogromną rolę odgrywa dziś AI pomagająca w hejtowaniu przez okrągłą dobę. O ile patostreaming rozgrywa się na otwartych scenach, o tyle najbardziej niszczycielska dla jednostki przemoc przeniosła się do mikrospołeczności: zamkniętych grup na Discordzie, WhatsAppie czy Snapchacie. Przemoc rówieśnicza nie kończy się już z ostatnim szkolnym dzwonkiem — trwa całą dobę, bez przerwy i bez żadnego azylu.

Punktem zwrotnym okazało się upowszechnienie sztucznej inteligencji. Narzędzia typu nudify oraz aplikacje mobilne wykorzystujące AI do generowania nagich wizerunków osób na podstawie ich zdjęć w ubraniu, a także generatory obrazów AI sprawiły, że stworzenie realistycznie wyglądającego, kompromitującego wizerunku koleżanki lub kolegi z klasy wymaga ledwie kilku kliknięć. Tak spreparowane materiały stają się narzędziem cyfrowego szantażu (sextortion) lub służą do całkowitego zniszczenia pozycji społecznej nastolatka w środowisku szkolnym.

Równolegle rozwija się zjawisko doxingu (publicznego ujawniania prywatnych danych, numerów telefonów czy adresów) oraz cancel culture w wydaniu szkolnym. Grupy hejterskie tworzone na komunikatorach potrafią w kilkanaście minut zamienić życie młodego człowieka w koszmar, wypychając go na margines wspólnoty rówieśniczej. Nagle z dzieckiem, pozornie zupełnie bez powodu, nikt nie chce rozmawiać. Ofiara nie rozumie, o co chodzi.

Na późniejszym etapie tzw. kręcenia dramy okazuje się, że rówieśnicy ot tak zadecydowali o wykluczeniu kogoś, żeby popatrzeć, jak się męczy.

Wspomniane "kręcenie dramy" w szkole to osobne zjawisko społeczne polegające na wyolbrzymianiu konfliktów lub podsycaniu sporów między uczniami. Często wynika ono z potrzeby zdobycia uwagi, podniesienia swojej pozycji w grupie rówieśniczej lub po prostu z chęci dostarczenia sobie emocji i rozrywki. W dobie mediów społecznościowych szkolne konflikty mogą szybko eskalować, ponieważ plotki, komentarze i screeny rozprzestrzeniają się błyskawicznie.

Piękni na zabój

Trzecim filarem e-patologii jest ekstremizm estetyczny związany z cichą autodestrukcją. Trzeba przestać myśleć o tym, że patologia internetowa to tylko krzyk, libacje i wyzwiska na tzw. patostreamach. Równie groźny jest jej cichy, estetycznie dopracowany nurt, który celuje w najwrażliwsze punkty psychiki dorastających ludzi — postrzeganie własnego ciała i poczucie własnej wartości.

Pod płaszczykiem modnych trendów estetycznych (np. clean girl, wellness czy niszowych podkultur na TikToku i Pintereście) przemycane są treści promujące skrajną, zaburzoną relację z jedzeniem. Wyrafinowany algorytm potrafi wciągnąć nastolatka w pętlę materiałów poetyzujących głodówki, drastyczne metody kontroli wagi czy samookaleczenia. Stany depresyjne, autoagresja i samotność zostają podane w romantyczno-mrocznej oprawie wizualnej. Tworzy się wokół nich specyficzna podkultura przynależności: cierpienie przestaje być sygnałem do szukania pomocy medycznej czy psychologicznej, a staje się przepustką do ekskluzywnego klubu "rozumiejących więcej".

Przykładem tego zjawiska był popularny w ostatnich latach trend określany jako fake eating. Na filmikach publikowanych głównie w mediach społecznościowych młode osoby owijały jedzenie folią spożywczą, wkładały je do ust, żuły, a następnie wyjmowały, rzekomo oszukując organizm, że coś zjadły. Często odbywało się to pod hasłem: "Masz wielką ochotę na ciasto, ale nie chcesz przytyć? "Zjedz" ciasto bez zjadania ciasta".

Trend ten pokazuje, jak estetycznie opakowane treści mogą normalizować zachowania autodestrukcyjne. Praktyka ta naraża organizm na kontakt z mikroplastikiem i szkodliwymi substancjami chemicznymi oraz zaburza naturalne procesy trawienne. Przede wszystkim jednak może stanowić przejaw zaburzeń odżywiania, takich jak anoreksja czy bulimia.

Przedostatnim filarem cyfrowej patologii jest gloryfikacja uzależnień finansowych, napędzana przez zjawisko, które można nazwać patomarketingiem. Współczesne media społecznościowe i gry wideo systemowo oswajają młodzież z mechanizmami znanymi dotychczas wyłącznie z kasyn. Zjawisko to zaczyna się od tzw. lootboxów (skrzynek z losową zawartością w grach wideo) oraz handlu wirtualnymi przedmiotami — młodociani gracze angażują realne środki w mechanizm oparty na czystej losowości i wyrzucie dopaminy. Na to nakłada się agresywna działalność patoinfluencerów oraz streamerów, którzy promują wśród niepełnoletnich widzów zakłady bukmacherskie, podejrzane platformy kryptowalutowe czy piramidy finansowe jako "szybki i łatwy zarobek".

Brak dojrzałości emocjonalnej i wiedzy finansowej sprawia, że nastolatki traktują te niebezpieczne instrumenty jako jedyną alternatywę dla "trudnej i nudnej" pracy, wpadając w pierwsze poważne długi i uzależnienia od hazardu jeszcze przed uzyskaniem pełnoletności.

Mordercze Minionki

I w końcu docieramy do piątego filaru, jakim jest algorytmiczna pętla retencji. Omawiając cyfrową e-patologię, nie sposób ograniczyć się do oceny samych treści. Kluczowym ogniwem tego układu jest architektura platform sieciowych. To nie nastolatki w większości przypadków aktywnie szukają drastycznych lub destrukcyjnych materiałów — to algorytmy rekomendacji podają im je na ekranie.

Współczesny model biznesowy mediów społecznościowych opiera się na tzw. walucie uwagi (attention economy). Ich algorytmy (TikToka, YouTube Shorts czy Instagram Reels) zostały zaprojektowane tak, aby wywoływać skrajne emocje, ponieważ to one gwarantują najwyższy wskaźnik czasu spędzonego w aplikacji (wskaźnik retencji). Jeśli nastolatek zatrzyma wzrok na filmiku przedstawiającym absurdalne zachowanie pod wpływem alkoholu albo na materiale o autoagresji, system natychmiast uzna to za sygnał zainteresowania i zasypie go dziesiątkami podobnych treści.

Mechanizm ten pomaga zrozumieć, dlaczego niektóre niebezpieczne zjawiska potrafią rozprzestrzeniać się wśród młodzieży w błyskawicznym tempie. Głośne przypadki gróźb pod adresem szkół, przynoszenia noży na teren placówek czy internetowej fascynacji przemocą nie muszą być efektem odgórnie organizowanych akcji, tajnych grup ani viralowych wyzwań. Wystarczy, że tego rodzaju treści zyskają chwilową popularność i zaczną generować wysokie zaangażowanie użytkowników. Algorytmy błyskawicznie wychwytują trend, promują go kolejnym odbiorcom, a część młodych ludzi, poszukując uwagi, rozgłosu lub poczucia przynależności, zaczyna go naśladować.

W ten sposób groźne zachowania mogą eskalować nie w wyniku zmowy, lecz jako konsekwencja logiki platform społecznościowych premiujących to, co budzi najsilniejsze emocje.

Dołóżmy do tego głęboką asymetrię informacyjną między dziećmi a dorosłymi. Rodzice i nauczyciele widzą zazwyczaj jedynie nastolatka wpatrzonego w ekran smartfona. Nie mają jednak wglądu w spersonalizowany strumień treści, który algorytm buduje wyłącznie dla niego. W efekcie młody człowiek może w ciągu kilku tygodni przejść przyspieszony proces odwrażliwienia, stopniowo oswajając się z treściami, które jeszcze niedawno uznałby za szokujące. O to bardzo łatwo.

Niedawno na TikToku popularność zdobywały generowane przez sztuczną inteligencję filmiki z udziałem Minionków. Bohaterowie kojarzeni z lekką, familijną rozrywką pojawiali się w scenach przedstawiających szkolne strzelaniny, brutalne zabójstwa czy akty skrajnej przemocy pozbawione jakiegokolwiek kontekstu. To pokazuje, jak łatwo znane i pozornie niewinne symbole kultury popularnej mogą zostać wykorzystane do oswajania odbiorców z przemocą.

Przekrojowy przegląd cyfrowej codzienności nastolatków pokazuje jasno: patologia w internecie przestała być marginesem czy domeną tzw. trudnej młodzieży. Stała się elementem masowej kultury cyfrowej, z którym styka się niemal każdy młody człowiek bez względu na status społeczny i wychowanie. Przełamujące kolejne bariery algorytmy i cynizm twórców walczących o zasięgi wymagają od nas, dorosłych, odejścia od naiwnej wiary w to, że smartfon w ręku dziecka to tylko zabawka.

Bez systemowej edukacji cyfrowej oraz presji na dostawców technologii no i bez budowania realnej relacji z nastolatkiem w świecie offline kolejne generacje będą tworzyć swój system wartości na podstawie norm dyktowanych przez algorytmiczne uniwersum destrukcji.

View the original on Onet →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.