PunchGovernments would be better if women were in charge – ObamaESPNLet's predict the next five Super Bowl champs: Seahawks repeat in 2026? Chiefs get another by 2030?Bollywood HungamaRaza Murad questions Bollywood stars’ absence at Mushtaq Khan’s funeral: “Koi bada chehra nahin aaya”ESPN DeportesEN VIVO: Sigue el Gran Premio de Azerbaiyán 2026CNN TürkChery 24 Saat Tuzlu Su ve Darbe Testine GirdiUN NewsThe Takeaway: UN General Assembly debate Day 4The Jerusalem PostChina, US agree to $30 billion tariff cut, AI dialogue following Xi-Trump summit in WashingtonInquirerPagasa: Queenie nears typhoon categoryColliderThe True Story Behind Liam Neeson’s New Movie Left Him “Angrier and Angrier”매일경제“대게 2마리 37만원, 꽃게 다리는 1개”…소래포구 ‘바가지 근절’, 이번엔 성공할까경향신문성매매 업주와 고발자 연결 허위진술 조언한 경찰관 항소심도 징역 10개월Rai NewsMessina, donna getta acido sul suo avvocato: il legale è ricoverato in rianimazione
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, September 26, 2026

Kawałek ciasta za 5 zł, mandat za 1500 zł. Skarbówka ruszyła na dożynki

Translate

Wandzie (imię zmienione na prośbę rozmówczyni) wciąż drży głos, gdy mówi o tamtej niedzieli. Minęły ponad trzy tygodnie, ale dla mieszkanki podkrakowskiej wsi to nadal bardzo silne przeżycie. 30 sierpnia Wanda wraz z koleżankami z koła gospodyń wiejskich otworzyła stragan na gminnych dożynkach. Była piękna, upalna pogoda, na festyn przyszło sporo ludzi, a upieczone przez kobiety ciasta i inne smakołyki znikały w mgnieniu oka.

- Nagle podeszła do nas uśmiechnięta pani. Poprosiła o dwa kawałki ciasta. Zapłaciła za nie 10 zł, a ja się zagapiłam i zamiast wydać tej pani paragon, zaczęłam obsługiwać kolejną osobę w kolejce. Nie minęło 30 sekund i "błysnęła" mi przed twarzą legitymacją. Okazało się, że jest ze skarbówki. Zrobiło się nieprzyjemnie - mówi gospodyni.

Jak tłumaczy Wanda, nie pomogły prośby i błagania. Po kontroli koło gospodyń wiejskich zostało ukarane mandatem w wysokości 1500 zł.

Gospodynie tłumaczyły kontrolerkom, że to niedopatrzenie i jednorazowa wpadka, bo od kilku godzin wydawały paragony wszystkim klientom.

- Nie było przebacz. Panie były niewzruszone. Uważam, że kontrolowanie dożynek to chamstwo. Tak, wiem, jakie jest prawo. Popełniłam błąd, ale z drugiej strony, o jakim kalibrze oszustwa my mówimy? - pyta gospodyni.

Jak wylicza, koło piecze ciasta i sprzedaje je po kosztach, by mieć środki na własne potrzeby. Kawałek, który kosztował 5 zł, w produkcji kosztował 3 zł, więc na każdym gospodynie zarabiały 2 zł. Nawet gdyby przez cały dzień sprzedawały bez paragonów, chodziłoby maksymalnie o 500 zł.

- Dla państwa to żadna strata na podatku. Dużo większe "wały" skarbowe w naszym kraju ludzie robią i tam kontroli żadnych nie ma - dodaje.

Twarde prawo czy głupie prawo?

Krajowa Administracja Skarbowa potwierdza, że w niedzielę 30 sierpnia jej funkcjonariusze z Małopolski przeprowadzili szereg kontroli na festynach dożynkowych. Byli w Bukowskiej Woli (pow. miechowski), Porębie Górnej (pow. olkuski), Przegini (pow. krakowski) oraz w samym Krakowie.

Kontrolowano wszystko i wszystkich. Urzędnicy z boku przyglądali się osobom ustawiającym "dmuchańce" dla dzieci, sprzedawcom balonów, popcornu, waty cukrowej i napojów, osobom obsługującym grille, a także kołom gospodyń wiejskich sprzedającym na festynach swoje rękodzieło.

KAS nie podaje, ile uchybień wykryto łącznie na czterech imprezach. W odpowiedzi na pytania Wirtualnej Polski Joanna Drużyńska, kierowniczka Referatu Komunikacji Izby Administracji Skarbowej w Krakowie, przyznaje, że karano mandatami w trzech wysokościach: 100, 600 i 1500 zł. Najniższa kara była za "nieprawidłowe prowadzenie ewidencji sprzedaży". Wyższy mandat wystawiano za "nierejestrowanie sprzedaży na kasie fiskalnej", a najwyższy - za "brak nadzoru nad ewidencjonowaniem sprzedaży".

Po 1500 zł zapłaciły na dożynkach w Bukowskiej Woli dwa koła gospodyń wiejskich z gminy Racławice. Chodzi o panie z Górki Kościejowskiej i Miroszowa. Wójt Racławic postanowił zapłacić za nie kary.

Trudno mieć do kontrolerów pretensje, bo działali zgodnie z prawem. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że koła pojechały na dożynki nie po to, żeby zarobić, a po to, aby reprezentować gminę, wzięliśmy to z zastępczynią na siebie. Mam nadzieję, że ta sytuacja nie zniechęci naszych gospodyń do dalszej aktywności.

- mówi "Gazecie Krakowskiej" wójt Kozioł.

Samorządowiec dmucha więc na zimne, ale koła gospodyń wiejskich i tak mogą w przyszłości niechętnie jeździć na festyny. Przyznaje to Sylwia Suchecka, dyrektorka Centrum Kultury i Sportu w Miechowie. Jak mówi, po mandatach od skarbówki gospodynie nie chcą już sprzedawać swoich ciast na lokalnych imprezach.

Jej jednostka w pierwszy weekend września też organizowała imprezę plenerową w innej wsi na terenie powiatu miechowskiego. Koła Gospodyń Wiejskich odwołały udział w imprezie w obawie przed kolejną wizytą kontrolerów ze skarbówki.

Wirtualna Polska rozmawiała także z innymi samorządowcami z gmin i powiatów pod Krakowem. Wielu z nich nie szczędzi kontrolerom gorzkich słów.

- Robimy takie fajne imprezy, które właściwie mają w ostatecznym rozrachunku jedynie finansowo wyjść na zero i dostaliśmy naprawdę mocny cios. To niszczenie polskiej tradycji dożynkowej. Kontrolerzy przyszli sprawdzać nas, maluczkich - mówi jeden z wójtów w powiecie proszowickim.

Jak wylicza, koło piecze ciasta i sprzedaje je po kosztach, by mieć środki na własne potrzeby. Kawałek sprzedawany za 5 zł kosztował w produkcji 3 zł, więc na każdym gospodynie zarabiały 2 zł. Nawet gdyby przez cały dzień sprzedawały bez paragonów, chodziłoby maksymalnie o 500 zł.

- Zimą zeszłego roku byłem na Targach Bożonarodzeniowych na krakowskim Rynku. Kiełbasa z grilla kosztowała tam 50 zł. Na paragony jej nie nabijali, a kontrolerów jakoś nie było - dodaje samorządowiec.

Skarbówka odpiera zarzuty. "To nie była złośliwość"

Po pierwszych publikacjach o kontrolach na dożynkach zawrzało też w internecie. Na lokalnych forach wielu użytkowników pomstuje, że Krajowa Administracja Skarbowa uderzyła w "piękną polską tradycję". Ich zdaniem kontrolerzy szukali wyników tam, gdzie ludzie działali nie dla zarobku, ale z dobrego serca.

Urzędnicy KAS odpierają te zarzuty, tłumacząc, że przepisy pozwalają im kontrolować nawet wiejskie festyny.

- Mogę zapewnić, że zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, kontrole celno-skarbowe prowadzone przez Małopolski Urząd Celno-Skarbowy mogą mieć miejsce podczas każdej imprezy terenowej. Działania kontrolne Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) nie są podejmowane w sposób przypadkowy ani z zamiarem działania przeciwko określonym grupom społecznym - mówi Joanna Drużyńska.

Skarbówka ruszyła na festyny po fali donosów?

W rozmowie z Wirtualną Polską Joanna Drużyńska po raz pierwszy daje do zrozumienia, skąd w ogóle wziął się pomysł, by wysłać kontrolerów na dożynki. Z jej słów wynika, że skarbówka nie działała z własnej inicjatywy, a do kontroli festynów wzywano ją w zawiadomieniach.

- Czynności kontrolne dotyczące prawidłowości ewidencjonowania sprzedaży przy zastosowaniu kas rejestrujących podejmowane są również w związku z napływającymi zawiadomieniami na krajowy telefon interwencyjny, dotyczącymi możliwych nieprawidłowości w zakresie fiskalizacji sprzedaży, w tym podczas imprez plenerowych i terenowych - mówi naczelnik Drużyńska.

Urzędniczka KAS od razu zastrzega jednak, że nie może powiedzieć, czy kontrole w Bukowskiej Woli, Porębie Górnej, Przegini i Krakowie przeprowadzono na skutek donosów. W kolejnym zdaniu prosi, by nie zarzucać skarbówce złej woli ani złośliwości.

- Jeżeli pojawiają się sygnały wskazujące na możliwość naruszenia przepisów, konieczne jest ich zweryfikowanie w ramach przysługujących organom kompetencji. Podjęcie czynności kontrolnych jest zatem realizacją ustawowych obowiązków, a nie przejawem złośliwości czy działaniem wymierzonym w lokalne społeczności - kończy Joanna Drużyńska.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.