"Prezydentura Trumpa, jaką znamy, zakończy się w listopadzie". Ten tydzień obnażył skalę jego porażki [OPINIA]
W ostatnich dniach Nowy Jork przypomina fortecę: snajperzy i blokady uliczne odcinają całą dzielnicę wokół siedziby ONZ. Przed budynkiem demonstranci głośno dają upust swojemu gniewowi, a na ich plakatach widnieje wizerunek premiera Izraela Binjamina Netanjahu z diabelskimi uszami i plamami krwi. W środku do mównicy podchodzi prezydent Iranu Masud Pezeszkian. Mrużąc oczy, woła do sali: "Tak, uderzyli w nas, ale nie rzucili nas na kolana". Przesłanie skierowane do Izraela i USA jest jawną deklaracją wojny.
SPENCER PLATT / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / AFP
Prezydent Iranu Masud Pezeszkian podczas 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ pokazujący zdjęcie irańskiej szkoły zbombardowanej w izraelskich i amerykańskich nalotach, Nowy Jork, 23 września 2026 r.
Zaledwie dzień wcześniej Donald Trump przedstawił zupełnie inny obraz sytuacji. Pokój na Bliskim Wschodzie miał być na wyciągnięcie ręki, wojna w Strefie Gazy miała się skończyć, a mułłowie w Iranie nie mieliby już możliwości terroryzowania nikogo. Jak głęboka jest przepaść między prezydentem USA a monarchiami Zatoki Perskiej, było widać, gdy głos zabrał emir Kataru Tamim ibn Hamad Al Sani. Region ten, ostrzegł, przeżywa w swoich wojnach "jeden z najniebezpieczniejszych etapów". O Trumpie nie wspomniał ani słowem.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.