Chaos na ulicach Francji. Minister przyznaje: Policja straciła kontrolę

Opracowanie: Jakub Sarna Publikacja: Dzisiaj, 19 października (10:38)
Prezydent Francji Emmanuel Macron nie przyjął rezygnacji ministra spraw wewnętrznych Laurenta Nuneza, który podał się do dymisji po gwałtownych zamieszkach w weekend. Pałac Elizejski podkreśla, że w obliczu kryzysu konieczna jest ciągłość dowodzenia w siłach bezpieczeństwa. W sobotę demonstracje przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się w zamieszki. Ich sprawcy atakowali budynki publiczne, plądrowali sklepy i punkty handlowe.
Fot. MOHAMMED BADRA /PAP/EPA
W poniedziałek Pałac Elizejski poinformował, że prezydent Emmanuel Macron nie przyjął rezygnacji szefa MSW Laurenta Nuneza. Minister podał się do dymisji po tym, jak w weekend doszło do gwałtownych zamieszek w wielu francuskich miastach. Macron uznał jednak, że w obecnej sytuacji Nunez powinien pozostać na stanowisku, aby zapewnić ciągłość dowodzenia w policji i służbach bezpieczeństwa.
Prezydent polecił ministrowi podjęcie wszelkich działań mających na celu wyjaśnienie błędów w prognozach i informacjach przed demonstracjami. To właśnie one – jak przyznano – przyczyniły się do tego, że służby nie były w stanie powstrzymać rozprzestrzeniających się zamieszek.
Minister przyznaje się do błędów
W wywiadzie dla radia France Inter Laurent Nunez przyznał, że w sobotę, w niektórych dużych miastach, policja „straciła kontrolę”. Minister podkreślił, że siły policyjne były miejscami nieadekwatne do liczby uczestników protestów, a liczba „wandali” i obecność „aktywistów skrajnej lewicy” została niedoszacowana.
Nunez tłumaczył, że poczuwa się do odpowiedzialności za przebieg wydarzeń, dlatego złożył dymisję. Jednocześnie zaznaczył, że nie można pomijać odpowiedzialności „wandali, szabrowników i aktywistów skrajnej prawicy”, którzy – według niego – „chcieli zabijać policjantów”. Minister wskazał również na polityczną odpowiedzialność skrajnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona (LFI), zarzucając jej brak wystarczającego potępienia aktów przemocy.
Gospodarcze skutki zamieszek
W sobotę demonstracje przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się w zamieszki na terenie całego kraju. Uczestnicy atakowali budynki publiczne, plądrowali sklepy i punkty handlowe. Do starć z policją i prób grabieży doszło także w niedzielę w Paryżu i Marsylii.
Skala strat po weekendowych zamieszkach jest ogromna. Prezes sieci izb handlowo-przemysłowych we Francji (CCI France) w rozmowie z „Le Monde”, szacuje, że ponad 2000 przedsiębiorstw zostało bezpośrednio dotkniętych aktami przemocy, a straty sięgają setek milionów euro.
Minister Nunez poinformował, że w niedzielę i w nocy w samej stolicy zatrzymano 350 osób. Sytuacja wciąż jest napięta, a francuskie władze zapowiadają zdecydowane działania na rzecz przywrócenia porządku i wyciągnięcia wniosków z ostatnich wydarzeń.
Orędzie Macrona
Na wydarzenia zareagował prezydent Francji Emmanuel Macron. W wystąpieniu telewizyjnym wezwał partie polityczne i związki zawodowe do jednoznacznego potępienia przemocy. Zapowiedział ukaranie sprawców i działania mające zapobiec kolejnym zamieszkom.
Jak podaje „Le Monde”, przemówienie Macrona obejrzało 16,7 mln widzów, co czyni je najchętniej oglądanym spośród ostatnich telewizyjnych przemówień prezydenckich.
Protesty nadal trwają
Jak informuje „Le Figaro”, obecnie w stolicy Francji blokowane jest wejście do muzeum Luwr. „Turyści czekający na nas są agresywni, ponieważ zapłacili za bilety ” – relacjonuje jeden z protestujących, który rozdaje ulotki w języku francuskim i angielskim.
„La Monde” podało z kolei, że około dwudziestu traktorów blokuje ruch na autostradzie A47 w pobliżu Chasse-sur-Rhône (Isère), na południe od Lyonu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.