Skatował przypadkowego mężczyznę. 29-latek usłyszał wyrok
W środę Sąd Okręgowy w Łodzi ogłosił wyrok w sprawie Kamila K., który w czerwcu 2025 r. na miejskim targowisku w Rawie Mazowieckiej niczym niesprowokowany zaatakował przypadkowego 73-letniego mężczyznę.
Oskarżony podbiegł do pokrzywdzonego, przewrócił go, a następnie zupełnie bez powodu kopał go w klatkę piersiową, plecy oraz w głowę. Pokrzywdzony doznał poważnych obrażeń wymagających pilnej interwencji neurochirurgicznej. Helikopterem, w stanie krytycznym został przetransportowany do szpitala, gdzie zmarł.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Sąd orzekł, że Kamil K. ma odbyć 20 lat kary pozbawienia wolności, ale będzie ją odbywał w systemie terapeutycznym z uwagi na uzależnienie od alkoholu. O warunkowe przedterminowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się dopiero po odbyciu 15 lat kary. Sąd nakazał mu też zapłacić 50 tys. zł zadośćuczynienia dla rodziny zmarłego Franciszka N.
Sąd: Oskarżony chciał wyładować narastającą w nim agresję
Wbrew żądaniu prokuratury sąd uznał, że oskarżony dopuścił się zabójstwa w zamiarze ewentualnym. - W tej sprawie okoliczności nie pozwalają na przyjęcia działania oskarżonego z zamiarem bezpośrednim. Oskarżony nie groził pokrzywdzonemu, nie łączyła ich żadna relacja. Oskarżony godził w newralgiczne części ciała pokrzywdzonego, używał znacznej siły ciosów, w związku z czym nie ulega wątpliwości, że działał z zamiarem ewentualnym. Jest osobą dorosłą, był poczytalny w chwili czynu, w związku z czym niewątpliwie zdawał sobie sprawę, że takie działanie może doprowadzić do śmierci pokrzywdzonego - uzasadniała wyrok sędzia Nadia Kołacińska-Sumińska.
Jak dodała, w ocenie sądu oskarżony chciał wyładować narastającą w nim agresję, a ponieważ nie udało mu się tego zrobić na koledze, z którym razem spędzał czas (kolega się oddalił), ofiarą padł pokrzywdzony, który znalazł się w tamtym miejscu i czasie w sposób niewątpliwie niefortunny dla siebie.
- Pokrzywdzony znalazł się w zasięgu wzroku oskarżonego. Był osobą starszą, która nie broniła się w żaden sposób przed zadawanymi ciosami. Należy jednak podkreślić, że brak jest okoliczności świadczących o tym, że oskarżony chciał zabić pokrzywdzonego i że działał z zamiarem bezpośrednim - powiedziała sędzia.
Podkreśliła, że kara 20 lat pozbawienia wolności ma przede wszystkim działać odstraszająco na osoby, które wpadną na pomysł, by w ten sposób dawać upust agresji. - Społeczeństwo ma również wiedzieć, że tego typu agresja - taka nieuzasadniona, bezmyślna, niepohamowana - spotyka się z odpowiednią reakcją wymiaru sprawiedliwości - podsumowała sędzia Kołacińska-Sumińska.
Z takim orzeczeniem sądu nie zgodził się prokurator rejonowy w Rawie Mazowieckiej Sławomir Mentrycki i zapowiedział wystąpienie o uzasadnienie wyroku i wniesienie apelacji. W toku procesu prokurator żądał dla oskarżonego 30 lat więzienia i możliwości wyjścia na wolność nie wcześniej niż po 25 latach pobytu w zakładzie karnym.
- Monitoring pokazał furię, a sekcja zwłok siłę, z jaką oskarżony zadał ciosy - powiedział prokurator w rozmowie z PAP po ogłoszeniu wyroku.
Wyrok nie jest prawomocny. Oskarżony decyzją sądu pozostanie w areszcie, sam o to poprosił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.