Szyld piekarni wystawał poza ścianę. Drogowcy nałożyli ogromną karę
Piekarnia "Galeria Wypieków" na Mokotowie
Źródło wideo: Mateusz Mżyk/tvnwarszawa.pl
Źródło zdj. gł.: Mateusz Mżyk/tvnwarszawa.pl
Sprawa nagłośniona przez Kanał Zero dotyczy sklepu z pieczywem "Galeria Wypieków" przy ulicy Domaniewskiej 17/19a. Właścicielka prowadzonego od 12 lat punktu ma zapłacić ponad 41 tysięcy złotych kary za szyld zamontowany na elewacji budynku. Według relacji kobiety, tablica wystawała poza ścianę o około dwa centymetry.
Właścicielka przekonuje, że szyld został zamontowany za zgodą spółdzielni mieszkaniowej. Nie miała jednak wymaganej zgody zarządcy drogi na zajęcie pasa drogowego.
Wszystko zaczęło się w 2023 roku. Jak wyjaśnia Zarząd Dróg Miejskich w opublikowanym w piątek oświadczeniu, jeden z mieszkańców zgłosił za pośrednictwem miejskiego systemu 19115 podejrzenie nielegalnego zajęcia pasa drogowego. Kontrola wykazała, że szyld piekarni, podobnie jak inne reklamy znajdujące się pod tym adresem, został zawieszony bez wymaganego zezwolenia.
ZDM podkreśla, że obowiązek uzyskania zgody i wniesienia opłaty wynika z ustawy o drogach publicznych. Kara za zajęcie pasa drogowego bez zezwolenia wynosi 10-krotność zwykłej opłaty, której wysokość zależy od powierzchni reklamy, obowiązującej stawki oraz liczby dni naruszenia.
Właścicielka: poprawiłam szyld w ciągu dwóch dni
W rozmowie z tvnwarszawa.pl właścicielka piekarni przekonuje, że początkowo nie wiedziała o prowadzonym postępowaniu. Jak twierdzi, urzędnicy kierowali korespondencję do sieci dostarczającej pieczywo, a nie bezpośrednio do niej, mimo że sklep prowadzi jako niezależna przedsiębiorczyni.
O tym, że wobec jej sklepu jest prowadzone postępowanie administracyjne, miała dowiedzieć się dopiero w lutym 2024 roku, kiedy kierowca dostarczający towar przekazał jej pismo. Kobieta zapewnia, że natychmiast podjęła działania.
- Około 15 lutego dostałam pismo od kierowcy, a 17 lutego wszystko było już skorygowane. Od razu zareagowałam. Napisałam wyjaśnienie, skontaktowałam się telefonicznie z osobą prowadzącą sprawę. 20 lutego przyszedł kontroler, który stwierdził, że szyld już nie znajduje się w pasie drogowym - relacjonuje pani Katarzyna.
Według właścicielki, wystarczyło usunąć podkładki, na których zamontowany był szyld. Miały one około półtora centymetra grubości. Kobieta twierdzi, że po ponownej kontroli była przekonana, iż sprawa została zakończona.
Tak się jednak nie stało. Niemal dwa lata później pani Katarzyna dowiedziała się o nałożonych karach. - Wymierzono sześć kar za to samo przewinienie, tylko za różne okresy. Nikt nigdy nie wszedł do sklepu i nie poinformował mnie, że jest jakiś problem - twierdzi właścicielka.
Piekarnia "Galeria Wypieków" na Mokotowie
Piekarnia "Galeria Wypieków" na Mokotowie
Źródło zdjęcia: Mateusz Mżyk/tvnwarszawa.pl
Drogowcy: można było uniknąć kary
Inaczej przebieg postępowania przedstawia Zarząd Dróg Miejskich. Urzędnicy zapewniają, że właściciele firmy zostali poinformowani podczas kontroli, czego ona dotyczy. Podkreślają również, że w toku postępowania istnieje kilka możliwości wyjaśnienia sprawy, co może skutkować odstąpieniem od nałożenia kary.
"Najprostszym jest naprawienie uchybienia już po pierwszej kontroli. Tak jak to stało się w przypadku jednego z lokali kontrolowanych pod wskazanym adresem, który szyld po pierwszej kontroli ściągnął. Kara nie została naliczona" - wskazuje ZDM w oświadczeniu.
Drogowcy przypominają też, że od decyzji administracyjnej przysługuje odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
Właścicielka piekarni utrzymuje jednak, że korespondencja nie była kierowana bezpośrednio do jej sklepu, a o części należności dowiedziała się dopiero po rozpoczęciu egzekucji. Twierdzi też, że żadnego pisma do piekarni w tej sprawie nikt nie wysłał.
Kara przekracza 40 tysięcy złotych
ZDM przyznaje, że wysokość naliczonej kary jest bardzo dotkliwa dla niewielkiego przedsiębiorcy, ale wynika z przepisów i nie jest ustalana uznaniowo.
"W tym przypadku - małej osiedlowej piekarni - łączna kara za cały okres naruszeń jest bardzo wysoka (łącznie to ok. 36 tys. zł). Dlatego jeszcze raz dokładnie sprawdziliśmy całą sprawę, która formalnie w ZDM-ie już dawno się zakończyła, żeby poszukać rozwiązania zgodnego z prawem, a jednocześnie uwzględniającego sytuację przedsiębiorcy" - przekazali drogowcy.
Kwota wskazywana przez właścicielkę jest wyższa. Według niej, po doliczeniu odsetek i innych należności, przekracza już 40 tysięcy złotych.
Będzie spotkanie z urzędnikami
Po nagłośnieniu sprawy w mediach urzędnicy zaproponowali właścicielce piekarni spotkanie, podczas którego mają zostać ponownie przeanalizowane dokumenty i przebieg postępowania.
"Zaproponowaliśmy właścicielce piekarni, która od kilku dni jest przedmiotem zainteresowania mediów, spotkanie w ZDM, podczas którego jeszcze raz prześledzimy sprawę i wypracujemy rozwiązanie, które będzie leżało w społecznym interesie" - poinformowali drogowcy.
W piątek przedstawiciele ZDM rozmawiali z przedsiębiorczynią przy okazji nagrania programu telewizyjnego. Kobieta potwierdza, że pojawiła się propozycja dalszych rozmów, choć na razie dostała konkretnych propozycji.
Drogowcy bronią się, że z własnej inicjatywy zajmują się głównie wielkimi reklamami przy ulicach. "Nie mamy jednak możliwości zignorowania albo wybierania zgłoszeń od mieszkańców również w przypadku mniejszych uchybień" - twierdzą.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.