The Jerusalem Post‘The fringe didn’t disappear’: Expert explains how to combat online threats, antisemitic propagandaRTP DesportoLiga das Nações. Conferência de imprensa com Jorge Jesus e Bruno FernandesESPNPitt upsets Va. Tech after losing QB; Narduzzi tells pollsters to 'wake ... up'InquirerPublic transport fares rise in E. Visayas amid higher fuel costsPunchJulius Berger begins work on collapsed Delta roadESPN Deportes¿Real Madrid Femenil podrá frenar dominio del Barcelona en Clásico?ZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-Nachrichtenstudio3DNewsCapcom сделает RE Engine игровым движком для разработки с помощью ИИIl Fatto QuotidianoUcraina, New York Times: “I negoziatori di Usa e Russia discutono anche di un maxiaffare petrolifero proposto da Putin”VanguardTrump promises $5,000 to every US adult if Republicans win midtermsVarietyZach Bryan Wears ‘Free Palestine’ Shirt While Headlining Robert Kraft’s Gillette Stadium; Drummer Honors Slain Palestinian GirlNOSReuters: belangrijke hacker ShinyHunters aangehouden, werkt samen met FBI
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, October 3, 2026

Płoną francuskie licea!

Translate

Pokojowa atmosfera nie trwała długo. Ledwo papież Leon XIV wyjechał z Francji, natychmiast stare problemy wróciły ze zdwojoną siłą. W 2027 roku odbędą się kluczowe wybory prezydenckie. W trwającej nieformalnie kampanii wyborczej właśnie wypłynęły antysemickie wypowiedzi Jordana Bardelli z RN. To wiadomość z wiarygodnego medium, której konsekwencje mogą objąć Marine Le Pen. W teorii potwierdzają tezę, że reprezentuje ona partię skrajną, która tylko upudrowała się na ucywilizowaną i demokratyczną.

Niemniejszym dynamitem są próby przygotowania nowego budżetu państwa. Rząd Sebastiana Lecornu, którego poparcie wisi na parlamentarnym włosku, przedstawił niezadowalające nikogo propozycje. Chodzi o zaciskanie pasa - ale tak, aby zainteresowani przypadkiem się nie zorientowali. Jednak we Francji partie opozycyjne są wyczulone na sprawę siły nabywczej i inflacji. Natychmiast roztrąbiono, kto na nowym budżecie realnie straci. W pierwszej kolejności zaalarmowano emerytów. Rząd chce zaoszczędzić na seniorach 5,5 mld euro w 2027 roku. Wykształcenie ekonomiczne nad Sekwaną jest na tyle upowszechnione, że takie numery - jak słabsza waloryzacja emerytur czy ograniczenie ulgi podatkowej dla emerytów - nie przejdą. A w każdym razie nie przejdą łatwo.

Inna sprawa, że budżet V Republiki Francuskiej dociera do ściany. Poważni ekonomiści biją na alarm, bo, jak podaje "Le Monde", deficyt w 2026 roku, zamiast spaść do 5 proc. PKB, może wzrosnąć do 5,4 proc. lub więcej. Nie jest nowiną, że budżet kraju nie spina się od lat 70. ubiegłego stulecia. To od dawna przedmiot żartów. Prawdziwym detonatorem jest obecnie inna wiadomość: rynki nie ufają Francuzom. Skoro wydaje się więcej, niż się zarabia, trzeba wyrównać różnicę. Wtedy pojawia się problem oprocentowania, które trzeba do pożyczanych pieniędzy dodać. Tymczasem rentowność 10-letnich obligacji Francji doszła w piątek do 4,99 proc. To nie tylko poziom najwyższy od 2002 roku. Niepokojące jest tempo: jeszcze miesiąc wcześniej wynosiła 4,2 proc., a na początku lata 3,6 proc.

Sytuacja finansowa jest napięta, otoczenie międzynarodowe niestabilne, a wola polityczna do reform tak nikła, że rosną obawy, czy Francja zechce długi spłacić. Ba, lider skrajnie lewicowej partii Jean-Luc Mélenchon cisnął do sfery publicznej hasło, aby części długu w ogóle nie spłacać. Brzmiało to jak światełko w tunelu. Rozgorzała debata, podczas której - znów - eksperci zaczęli ostrzegać, że to droga właściwa dla republik bananowych, a nie dla Francji. Konsekwencje realizacji lewicowego populizmu w pierwszej kolejności uderzyłyby w najbiedniejszych. Dokładnie tak, jak wywołane wojną Trumpa z Iranem wysokie ceny benzyny i gazu odczuwają w swoich kieszeniach obywatele mniej zarabiający.

Roztrwoniona dekada

Oto podsumowanie 10 lat prezydentury Emmanuela Macrona. Ten, który miał być "Mozartem finansów", zostawia kraj w stanie budżetowo gorszym, niż go zastał. Fakt, że musiał gasić pożary, takie jak pandemia Covid-19 czy konsekwencje inwazji Putina na Ukrainę, nie ma wielkiego znaczenia. Skarbiec wydaje się pusty. Niezadowolenie rośnie. Nikt nie powiedział, że oceny polityków u władzy mają być wyważone.

Dopiero na tym tle można zrozumieć nieoczekiwany wybuch wściekłości licealistów. W czwartek mobilizacja objęła około 1000 szkół w całym kraju. Organizacje licealne zapowiedziały kontynuację protestu, w tym jego "akt III" na wtorek 6 października. Nad Sekwaną wręcz banałem stało się stwierdzenie, że młodzi nie spodziewają się żadnej lepszej przyszłości niż ich rodzice czy dziadkowie. Edukacja jawi się niemal jak droga donikąd.

W duchu studenckich protestów roku 1968 - zaktualizowanych do czasów mediów społecznościowych - zaczęto blokować licea. Rzucać w policję kamieniami. Zdarzyły się podpalenia, w tym aerozoli, co oczywiście kończy się eksplozją. W innym miejscu uderzono w twarz nauczyciela. Zamieszki trwają w najlepsze. Uczniowie zaś opisują, że brakuje nauczycieli na zastępstwo, że uczą się w salach szkolnych, w których sufit grozi zawaleniem, że nie są traktowani z szacunkiem. Przesada czy nie, wiele osób ostrzega, że infrastruktura edukacyjna jest w stanie dalekim od zadowalającego.

Nie jest jednak żadnym rozwiązaniem zdewastowanie tego, co jest. W Nantes pożar strawił część szkoły do tego stopnia, że nauka przechodzi na tryb zdalny aż do najbliższych ferii. Wstępnie oszacowano już straty. W poszczególnych regionach to miliony, w innych dziesiątki milionów euro. Tylko w piątek zatrzymano 1747 osób. W Tours 16-letni licealista stracił wzrok w prawym oku po uderzeniu pociskiem LBD.

Skrajności jako lekarstwo?

Nic dziwnego, że w sondażach dziś najpopularniejsi są kandydaci partii skrajnych. Skoro przez dekadę kandydat centrum nie był w stanie wyprowadzić kraju na prostą - mówią coraz głośniej wyborcy - może czas na inne recepty. Wypada ubolewać, tym bardziej że czas po Macronie dziś ucieleśnia para polityków o prorosyjskim rysie, ale…

Czy można się bardzo dziwić? Skoro ekonomista Anthony Morlet-Lavidalie ocenia, że obecnie rynki wyceniają francuski dług tak, jak gdyby miał on rating około BB+ (czyli poziom "junk bond"), czego mają się spodziewać licealiści? A emeryci? A wszyscy inni?

Ludzie, którzy wcale tego nie chcą, mówią, że Paryż ekspresowo zmierza do "terapii szokowej" znanej z kryzysu greckiego. Jeśli dojdzie do tego głowa państwa pokroju Le Pen czy Mélenchona, jazda bez trzymanki gwarantowana. Kraj, od czasów de Gaulle'a będący filarem zjednoczonej Europy, zajmie się przede wszystkim sobą. O naszej części Starego Kontynentu zapomni. Dziury w budżecie będą zapychane wojnami kulturowymi i protestami ulicznymi.

Można zżymać się na licealistów niszczących budynki. Nie można jednak nie zauważyć, że młodzi ludzie sygnalizują nam jeden ze scenariuszy przyszłości. Wcale nieodległej, gdy obok agresywnej Moskwy i nieprzewidywalnych USA pojawi się jeszcze rozbita wewnętrznymi konfliktami Europa Zachodnia. Dla bezpośrednich sąsiadów Rosji, w tym Polski, trudno wyobrazić sobie gorszy moment. Putin właśnie znów ostrzegł NATO przed możliwą odpowiedzią nuklearną w przypadku odcięcia obwodu kaliningradzkiego.

"Polityczny WF": Trzaskowski odetchnął. Dlaczego referendum upadło z hukiem?INTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.