Gadi Eisenkot odsunie Netanjahu od władzy? Przeżył osobistą tragedię, teraz chce przejąć stery w Izraelu

Głosowanie odbywa się w cieniu wojny, kryzysu zaufania do władz i głębokich podziałów społecznych. To pierwsze wybory parlamentarne w Izraelu po ataku Hamasu z 7 października 2023 roku, w którym zginęło około 1200 osób. Był to najtragiczniejszy zamach terrorystyczny w historii państwa. Atak doprowadził do wojny w Strefie Gazy, w której – według przywoływanych danych – zginęło dotąd ponad 74 tysiące Palestyńczyków.
Konflikt wywołał na świecie szeroką krytykę działań izraelskiego rządu. Pojawiły się oskarżenia o zbrodnie wojenne i ludobójstwo. Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania Benjamina Netanjahu w związku z zarzutami dotyczącymi zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości.
W samym Izraelu opozycja zarzuca premierowi, że jego rząd nie zareagował odpowiednio na ostrzeżenia poprzedzające atak Hamasu, a później nie potrafił wyznaczyć jasnego celu politycznego wojny. Krytycy twierdzą również, że Netanjahu przedkłada własne interesy polityczne nad bezpieczeństwo państwa, żołnierzy i zakładników przetrzymywanych przez Hamas.
Właśnie na tych zarzutach swoją kampanię buduje Gadi Eisenkot.
Analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Marek Matusiak podsumował znaczenie głosowania w przedwyborczym komentarzu: Wybory będą przede wszystkim referendum nad dalszym przywództwem Netanjahu.
Kim jest Gadi Eisenkot?
Gadi Eisenkot, nazywany również Ajzenkotem, ma 66 lat. Jest emerytowanym generałem, byłym szefem sztabu Sił Obronnych Izraela i liderem partii Yashar, której nazwa oznacza po hebrajsku „uczciwy” lub „szczery”.
Przez większość życia zawodowego służył w armii. Do brygady piechoty Golani wstąpił w 1978 roku. W ciągu czterech dekad kariery awansował na kolejne stanowiska dowódcze, aż w latach 2015–2019 stanął na czele izraelskiego sztabu generalnego.
Jego kariera obejmowała zarówno operacje wojskowe, jak i spory o zasady funkcjonowania armii. W 2016 roku, gdy izraelski żołnierz Elor Azaria zastrzelił rannego palestyńskiego napastnika w Hebronie, Eisenkot poparł dochodzenie i proces przed sądem wojskowym. Sprzeciwiał się tym samym naciskom części prawicowych polityków, w tym Netanjahu. Argumentował, że dyscyplina i etyka są niezbędne dla funkcjonowania sił zbrojnych.
Po odejściu z wojska Eisenkot rozpoczął karierę polityczną. W 2022 roku dołączył do Benny'ego Gantza, innego byłego szefa sztabu, i wszedł do Knesetu z ramienia partii Jedności Narodowej. Po ataku Hamasu w październiku 2023 roku obaj politycy weszli do nadzwyczajnego gabinetu wojennego Netanjahu.
Eisenkot opuścił ten organ w czerwcu 2024 roku. Powodem narastającego konfliktu z premierem był między innymi brak przekonującej strategii zakończenia wojny i określenia przyszłości Strefy Gazy.
We wrześniu 2025 roku Eisenkot założył własną partię Yashar. Choć stosunkowo krótko działa w polityce, szybko stał się jednym z najważniejszych przedstawicieli obozu sprzeciwiającego się dalszym rządom Netanjahu.
Gadi Eisenkot - syn imigrantów z Maroka i droga na szczyt armii
Eisenkot różni się od premiera nie tylko poglądami i stylem prowadzenia kampanii, ale również pochodzeniem. Urodził się w rodzinie żydowskich imigrantów z Maroka. Dorastał w Tyberiadzie, nad Jeziorem Galilejskim oraz w Ejlacie, nad Morzem Czerwonym. Jest drugim z dziewięciorga dzieci i ojcem pięciorga.
Jeśli obejmie urząd premiera, będzie pierwszym szefem izraelskiego rządu wywodzącym się ze społeczności Mizrachim, czyli Żydów o korzeniach bliskowschodnich i północnoafrykańskich.
To istotny element jego politycznej tożsamości. Izraelskie społeczeństwo jest zróżnicowane pod względem pochodzenia, religijności i statusu społecznego. Eisenkot może liczyć na wyborców, którzy nie utożsamiają się w pełni ani z elitami świeckimi, ani z ultraortodoksyjnymi środowiskami religijnymi.
Sam określa swoją tożsamość religijną jako tradycyjną. W Izraelu termin ten odnosi się często do osób, które zachowują część żydowskich praktyk religijnych, jednocześnie prowadząc świeckie życie.
Jego kariera wojskowa również ma znaczenie symboliczne. Brygada Golani, w której służył od początku kariery, jest kojarzona z żołnierzami wywodzącymi się z mniej uprzywilejowanych środowisk. Eisenkot przeszedł drogę od służby liniowej do najwyższego stanowiska dowódczego w armii.
Dla części wyborców stanowi przykład awansu opartego na pracy i kompetencjach, a nie pochodzeniu czy przynależności do politycznych elit.
Skromny styl zamiast politycznego spektaklu
Eisenkot próbuje budować wizerunek polityka, który nie potrzebuje rozbudowanej scenografii ani efektownych przemówień, by przekonać wyborców.
Podczas spotkań często pojawia się w czarnym T-shircie i dżinsach. Jest opisywany jako człowiek powściągliwy, rzeczowy i przywiązany do szczegółów. W wywiadach chętnie opowiada o rodzinie i wnukach.
Ten wizerunek kontrastuje z Benjaminem Netanjahu, który przez dekady wypracował pozycję sprawnego politycznego stratega i doświadczonego uczestnika międzynarodowej dyplomacji.
Eisenkot nie ma tak dużego doświadczenia w polityce partyjnej. Przed założeniem Yashar spędził zaledwie kilka lat w parlamencie, a w gabinecie wojennym premiera zasiadał przez około osiem miesięcy. Jego program jest stosunkowo ogólny i koncentruje się na odbudowie społeczeństwa po wojnie, odpowiedzialności władz oraz długoterminowym bezpieczeństwie państwa. Mimo to jego poparcie rośnie.
Według sondaży przywoływanych przed wyborami Yashar może zdobyć około 20–24 mandatów w 120-osobowym Knesecie. Likud Netanjahu uzyskuje w tych badaniach około 19–21 miejsc. Ugrupowanie Eisenkota wyprzedza również formację Razem, stworzoną przez byłych premierów Naftalego Beneta i Jaira Lapida.
Partia Eisenkota zdobywa zwolenników także poza tradycyjnymi bastionami opozycji. Wśród miejsc, w których zyskuje poparcie, wymieniane są Dimona na południu oraz Kirjat Szmona na północy kraju.
O skali politycznego zagrożenia świadczy również kampania Likudu. Ugrupowanie Netanjahu coraz częściej kieruje krytykę bezpośrednio pod adresem Eisenkota, traktując go jako jednego z najpoważniejszych rywali premiera.
Osobista tragedia Eisenkota - stracił syna i dwóch siostrzeńców w Strefie Gazy
Na postrzeganie Eisenkota wpływają nie tylko jego doświadczenie i wojskowa przeszłość, lecz także osobista tragedia.
W grudniu 2023 roku w Strefie Gazy zginął jego najmłodszy syn, 25-letni Gal. Poległ podczas działań wojennych związanych z operacją mającą na celu odzyskanie ciał zakładników porwanych przez Hamas. W wojnie zginęło również dwóch siostrzeńców Eisenkota.
Strata bliskich uczyniła z niego dla części Izraelczyków symbol osobistego poświęcenia ponoszonego przez rodziny żołnierzy.
W kampanii politycznej temat ten nabrał szczególnego znaczenia w zestawieniu z sytuacją rodziny Netanjahu. Żaden z dwóch synów premiera nie uczestniczył w walkach podczas tej kampanii. Starszy z nich, Jair, przez znaczną część wojny przebywał na Florydzie, gdzie prowadził również aktywność w mediach społecznościowych. Publikowane przez niego treści często zawierały ostrą krytykę przeciwników politycznych jego ojca.
Dla zwolenników Eisenkota jego rodzinne doświadczenia potwierdzają, że zna koszty wojny nie tylko z raportów i odpraw wojskowych. Przeciwnicy mogą jednak argumentować, że osobista tragedia, choć ważna, nie przesądza o zdolności do sprawowania urzędu premiera.
Netanjahu kontra Eisenkot. Dwie wizje przywództwa
Benjamin Netanjahu, który ma 77 lat, jest najdłużej urzędującym premierem w historii Izraela. Po raz pierwszy objął urząd w 1996 roku, a następnie wielokrotnie wracał do władzy. Łącznie kierował rządem przez blisko dwie dekady.
Wywodzi się z rodziny związanej z syjonistycznymi elitami, a część młodości spędził w Stanach Zjednoczonych, gdzie zdobył wykształcenie. Dobra znajomość angielskiego i doświadczenie międzynarodowe od lat stanowią ważny element jego wizerunku.
Netanjahu przedstawia się jako polityk gwarantujący bezpieczeństwo Izraela. Iran od dawna wskazuje jako główne zagrożenie dla państwa. W kampanii podkreślał osiągnięcia militarne w konfrontacji z Teheranem i jego sojusznikami: Hamasem, libańskim Hezbollahem oraz jemeńskimi Huti. Zapowiadał także dalsze działania przeciwko Iranowi.
Eisenkot nie odrzuca głównych celów izraelskiej polityki bezpieczeństwa. Również uważa, że Iran nie powinien uzyskać broni jądrowej, a potencjał organizacji wspieranych przez Teheran powinien zostać ograniczony. Różnica dotyczy przede wszystkim sposobu prowadzenia konfliktów i ich politycznych następstw.
Eisenkot uważa, że sukcesy militarne muszą iść w parze z dyplomacją oraz przemyślaną strategią. Krytykuje Netanjahu za brak jasnego planu zakończenia wojny i określenia powojennego porządku w Strefie Gazy.
Pod koniec września, komentując politykę premiera, powiedział:
To jest właśnie cały problem Netanjahu. Nie docenia znaczenia strategii, przedłuża wojnę i traktuje niekończącą się wojnę jako narzędzie politycznego przetrwania.
Według Eisenkota przedłużanie konfliktu nie służy bezpieczeństwu państwa, a może wręcz zwiększać zagrożenie dla izraelskich zakładników i żołnierzy.
Krytykuje również brak spójnej strategii wobec konfliktów w Strefie Gazy, Libanie i Syrii, a także wobec Iranu i jemeńskich Huti. Jego zdaniem działania obecnego rządu przyczyniły się do pogłębiania międzynarodowej izolacji Izraela.
Czy Eisenkot zmieni politykę Izraela wobec Gazy?
W kwestii Strefy Gazy różnice między oboma politykami nie są tak duże, jak mogłoby się wydawać.
Eisenkot szeroko popierał izraelskie operacje wojskowe w Gazie, Libanie i Iranie. Jako wojskowy był kojarzony z koncepcjami zakładającymi wykorzystywanie przytłaczającej siły w celu odstraszania przeciwników oraz prowadzenie ograniczonych, często tajnych operacji przeciwko ich potencjałowi militarnemu. Jednocześnie sprzeciwia się prowadzeniu wojny bez wyraźnego celu politycznego.
Zarzuca Netanjahu, że przedłuża konflikt w Gazie z powodów politycznych i naraża w ten sposób życie zakładników. To jeden z powodów, dla których odszedł z gabinetu wojennego.
Eisenkot zapowiedział, że doprowadzi do zakończenia rządów Hamasu w ciągu 18 miesięcy. Chce wykorzystać w tym celu plan zawieszenia broni przedstawiony przez prezydenta USA Donalda Trumpa lub – jeśli okaże się to konieczne – zastosować inne rozwiązania, w tym działania wojskowe.
W jego ocenie deklarowane cele Netanjahu nie wystarczą, jeśli nie zostanie określone, jak ma wyglądać sytuacja po zakończeniu wojny. Eisenkot ujął to następująco: Dopóki Netanjahu jest u władzy, Hamas pozostaje u władzy.
Nie oznacza to jednak, że ewentualny rząd Eisenkota zrezygnowałby z użycia siły. Jego podejście do bezpieczeństwa pozostaje twarde, a różnica w stosunku do obecnego premiera dotyczy przede wszystkim strategii, odpowiedzialności politycznej i sposobu łączenia działań militarnych z dyplomacją.
Spór o odpowiedzialność za 7 października
Jedną z najważniejszych obietnic wyborczych Eisenkota jest powołanie państwowej komisji śledczej, która zbada okoliczności ataku Hamasu z 7 października 2023 roku.
Komisja miałaby ustalić, dlaczego izraelskie służby i wojsko nie zapobiegły atakowi, mimo wcześniejszych sygnałów ostrzegawczych, oraz kto ponosi odpowiedzialność za błędy popełnione przed atakiem i w jego trakcie.
Netanjahu sprzeciwiał się powołaniu takiej komisji od początku wojny. Opozycja uważa, że bez niezależnego dochodzenia nie będzie możliwe pełne wyjaśnienie wydarzeń i odbudowanie zaufania obywateli do państwa.
Eisenkot chce, by odpowiedzialność objęła najwyższe szczeble władzy. W ten sposób stawia pytanie nie tylko o błędy operacyjne wojska, lecz także o polityczne decyzje podejmowane przez rząd.
To istotna różnica między kandydatami. Netanjahu przedstawia się jako przywódca, który w czasie zagrożenia powinien mieć możliwość kontynuowania działań. Eisenkot przekonuje natomiast, że bezpieczeństwo państwa wymaga również rozliczenia błędów i wyciągnięcia z nich wniosków.
Praworządność i reforma sądownictwa
Drugim ważnym polem sporu jest przyszłość izraelskich instytucji państwowych. Po zwycięstwie w wyborach w 2022 roku koalicja Netanjahu rozpoczęła reformę sądownictwa. Plany rządu wywołały masowe protesty, uznawane za jedne z największych w historii Izraela.
Opozycja zarzuca premierowi, że chce ograniczyć niezależność sądów, osłabić mechanizmy kontroli władzy i zwiększyć wpływ polityków na instytucje, które powinny działać niezależnie. Podobne obawy dotyczą urzędu prokuratora generalnego, mediów i służb specjalnych.
Rządząca koalicja przedstawia reformy inaczej. Jej zdaniem mają one przywrócić równowagę między demokratycznie wybranymi politykami a urzędnikami, którzy nie otrzymali bezpośredniego mandatu wyborców.
Część ugrupowań opozycyjnych zapowiada cofnięcie zmian wprowadzonych przez obecną władzę. Spór o praworządność jest więc czymś więcej niż konfliktem między dwiema osobowościami. Dotyczy tego, jak powinien funkcjonować izraelski system demokratyczny i jakie ograniczenia powinny obowiązywać rządzących.
Pobór ultraortodoksyjnych Żydów do wojska
Kolejnym ważnym tematem kampanii jest obowiązkowa służba wojskowa.
W Izraelu od lat trwa spór o zwolnienia z poboru dla ultraortodoksyjnych Żydów, czyli charedim. Wielu z nich poświęca się studiowaniu tekstów religijnych w jesziwach, a obowiązujące rozwiązania pozwalały części tej społeczności unikać służby wojskowej.
Problem stał się szczególnie istotny podczas długotrwałych konfliktów, gdy armia potrzebuje żołnierzy, a obciążenia związane ze służbą rozkładają się nierównomiernie między grupami społecznymi.
Eisenkot opowiada się za powszechnym obowiązkiem służby wojskowej lub innej formy służby na rzecz państwa. Chce, by zasady obejmowały również ultraortodoksyjnych Żydów.
Podobne stanowisko zajmują inne ugrupowania opozycyjne. Tymczasem partie religijne wspierające Netanjahu chcą zachowania zwolnień.
Premier musi więc balansować między potrzebami armii a oczekiwaniami koalicjantów, od których zależy utrzymanie większości parlamentarnej.
Spór ten ma znaczenie nie tylko wojskowe, lecz także społeczne. Dotyczy równości obowiązków obywatelskich i podziału kosztów ponoszonych przez społeczeństwo w czasie wojny.
Kto stoi po stronie Netanjahu, a kto popiera Eisenkota?
Izraelska scena polityczna jest rozdrobniona. Tradycyjny podział na prawicę i lewicę nie oddaje w pełni rzeczywistego układu sił. Ważniejsza bywa odpowiedź na pytanie, czy dane ugrupowanie chce dalszych rządów Netanjahu.
Do obozu opozycji zaliczają się między innymi:
- Yashar Gadiego Eisenkota – ugrupowanie centrowe, stawiające na odpowiedzialność władz i reformę sposobu zarządzania państwem.
- Razem – centroprawicowa formacja związana z byłymi premierami Naftalim Benetem i Jairem Lapidem.
- Demokraci – lewicowe ugrupowanie kierowane przez byłego generała Jaira Golana.
- Nasz Dom Izrael – partia Awigdora Libermana, reprezentująca w dużej mierze interesy wyborców pochodzących z krajów byłego Związku Radzieckiego.
W kwietniu Benet i Lapid połączyli swoje partie, licząc na stworzenie silnego bloku zdolnego pokonać Netanjahu. Mimo to w przywoływanych sondażach ich wspólna formacja pozostaje wyraźnie za Yashar Eisenkota.
Obóz premiera tworzą natomiast Likud oraz ugrupowania religijne i skrajnie prawicowe. Wśród jego najważniejszych partnerów są Żydowska Siła Itamara Ben Gwira i Religijny Syjonizm Becalela Smotricza. W parlamencie Likud wspierały także partie ultraortodoksyjne: Zjednoczony Judaizm Tory oraz Szas.
To właśnie zależność Netanjahu od tych środowisk utrudnia kompromis w sprawie poboru do wojska i zwiększa polityczne znaczenie każdej próby zbudowania alternatywnej większości.
Osobne miejsce zajmują partie reprezentujące izraelskich Palestyńczyków, którzy stanowią około 20 proc. ludności kraju. Sondaże wskazują, że ich przedstawiciele mogą zdobyć łącznie około 15 mandatów.
Zarówno Netanjahu, jak i Eisenkot deklarowali, że nie chcą tworzyć koalicji z tymi ugrupowaniami. Ewentualna współpraca z partiami arabskimi może jednak okazać się istotna przy próbach utworzenia rządu.
Czy Eisenkot będzie premierem? Decydujące może być 61 mandatów
W Izraelu nie wystarczy wygrać wyborów, aby automatycznie objąć urząd premiera. Najważniejsze jest zdobycie poparcia wystarczającej liczby deputowanych, by utworzyć rząd.
Kneset liczy 120 członków. Do uzyskania większości potrzeba co najmniej 61 mandatów.
Według przywoływanych sondaży ani blok Netanjahu, ani ugrupowania jednoznacznie przeciwne obecnemu premierowi nie mają pewności, że zdobędą taką liczbę miejsc.
Oznacza to, że nawet jeśli Yashar okaże się największą partią, Eisenkot nie musi otrzymać misji utworzenia rządu. Prezydent Izraela bierze pod uwagę nie tylko wynik poszczególnych ugrupowań, ale przede wszystkim szanse wskazanego polityka na zbudowanie koalicji.
Eisenkot zapowiedział, że będzie próbował utworzyć rząd również bez samodzielnej większości 61 mandatów dla popierającego go bloku. Jednym z możliwych rozwiązań byłby rząd mniejszościowy, który otrzymywałby wsparcie partii arabskich spoza koalicji.
Taki scenariusz nie jest jednak pewny. Część potencjalnych partnerów Eisenkota może nie zaakceptować współpracy z arabskimi ugrupowaniami. Netanjahu od lat stara się delegitymizować podobne porozumienia, a niektórzy liderzy opozycji również wykluczają taką możliwość.
Jeśli żaden z bloków nie będzie w stanie zbudować większości, Izrael może czekać długotrwały impas polityczny. Próby negocjowania koalicji mogą potrwać tygodniami, a w skrajnym przypadku konieczne może być rozpisanie kolejnych wyborów.
Donald Trump popiera Netanjahu
Wynik wyborów może wpłynąć także na relacje Izraela ze Stanami Zjednoczonymi.
Donald Trump otwarcie poparł Netanjahu. W niedzielę poprzedzającą wybory, 18 października, prezydent USA udzielił mu – jak sam określił – „pełnego i całkowitego poparcia”, nazywając go „wielkim premierem-wojownikiem”.
Trump ostrzegł również, że inny kandydat mógłby być niewłaściwym przywódcą Izraela, i zasugerował, że zmiana na stanowisku premiera mogłaby zwiększyć zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w konfrontację z Iranem.
Zapytany przez analityka politycznego Baraka Ravida, czy mógłby współpracować z innym izraelskim premierem, odpowiedział: Może tak, może nie, kto chciałby podjąć takie ryzyko?
Poparcie Trumpa może wzmocnić Netanjahu wśród wyborców, dla których szczególnie ważne są relacje z Waszyngtonem. Nie przesądza jednak o wyniku głosowania.
Ewentualny rząd Eisenkota, pozbawiony skrajnie prawicowych partnerów obecnego premiera, mógłby mieć większą swobodę w prowadzeniu dyplomacji regionalnej. Jednym z potencjalnych celów pozostawałaby normalizacja stosunków z Arabią Saudyjską, od dawna uznawana za ważny element amerykańskiej strategii na Bliskim Wschodzie.
Eisenkot musiałby jednak pogodzić presję ze strony partnerów koalicyjnych z własnym stanowiskiem w sprawie bezpieczeństwa i Iranu.
Gospodarka schodzi na dalszy plan
Choć kampania koncentrowała się na wojnie i bezpieczeństwie, wyborcy muszą zmierzyć się również z rosnącymi kosztami życia.
Według dziennika „Haarec” w trakcie kończącej się kadencji ceny wzrosły w Izraelu średnio o około 20 proc., a kraj stał się jednym z najdroższych miejsc do życia na świecie.
Mimo to tematy gospodarcze nie odegrały znaczącej roli w przedwyborczych debatach. Jak zauważył dziennik ekonomiczny „Kalkalist”, Likud nie przedstawił kompleksowego programu gospodarczego, a partie opozycyjne ograniczyły się głównie do ogólnych obietnic, nie wskazując dokładnych kosztów ich realizacji ani źródeł finansowania.
Z badania Izraelskiego Instytutu Demokracji przeprowadzonego na początku września wynika, że dla żydowskich wyborców najważniejsze są bezpieczeństwo i polityka zagraniczna. Na kolejnych miejscach znalazły się problemy gospodarcze, wysokie koszty życia i kwestia poboru do wojska.
Pokazuje to, jak mocno wojna i kryzys zaufania do władz zdominowały debatę publiczną. Jednocześnie codzienne problemy finansowe mogą mieć znaczenie dla wyborców, którzy oczekują od nowego rządu nie tylko poprawy bezpieczeństwa, ale również stabilizacji gospodarczej.
Co naprawdę oznacza wzrost popularności Eisenkota?
Sukces Eisenkota w sondażach można interpretować jako wyraz zmęczenia częścią społeczeństwa wieloletnimi rządami Netanjahu. Były generał proponuje inny styl przywództwa: mniej skoncentrowany na osobistej dominacji politycznej, a bardziej na odpowiedzialności, planowaniu i doświadczeniu wojskowym.
Nie jest jednak politykiem jednoznacznie odrzucającym dotychczasową izraelską politykę bezpieczeństwa. Popiera zdecydowane działania przeciwko wrogom państwa, ale uważa, że siła militarna musi służyć jasno określonemu celowi politycznemu.
Jego najważniejsze obietnice dotyczą rozliczenia błędów z 7 października 2023 roku, powszechnej służby na rzecz państwa, odbudowy zaufania do instytucji i stworzenia strategii zakończenia konfliktów.
Ważną rolę odgrywa również jego osobista historia. Pochodzenie z rodziny imigrantów z Maroka, wieloletnia służba wojskowa i śmierć syna oraz dwóch siostrzeńców w wojnie w Strefie Gazy sprawiają, że dla części wyborców jest kimś więcej niż kolejnym politykiem walczącym o władzę.
Jednocześnie Eisenkot musi udowodnić, że potrafi przełożyć wojskowe doświadczenie na umiejętność budowania kompromisów w rozdrobnionym parlamencie. Jego stosunkowo krótka kariera polityczna może być zarówno atutem, jak i słabością.
Wybory nie rozstrzygną więc wyłącznie o tym, kto zdobędzie najwięcej mandatów. Zdecydują również o tym, czy Izrael pozostanie pod przywództwem Netanjahu, czy też wyborcy dadzą szansę nowemu rządowi, który obiecuje rozliczenie przeszłości i zmianę sposobu prowadzenia państwa.
Najważniejsze pytanie brzmi jednak nie tylko: kto wygra wybory? Równie istotne jest to, kto będzie w stanie zdobyć poparcie 61 deputowanych i przekonać ich do wspólnego rządzenia. W izraelskiej polityce to właśnie arytmetyka koalicyjna może ostatecznie zdecydować o przyszłości Gadiego Eisenkota i Benjamina Netanjahu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.