"Francja płonie". Donald Trump wzywa Paryż do zamknięcia granic
Sobotnie manifestacje przeciwko rosnącym kosztom życia, które zgromadziły na ulicach francuskich miast setki tysięcy obywateli, szybko przerodziły się w brutalne starcia. Pokojowe z założenia protesty zostały zdominowane przez zamieszki, skoordynowane ataki na budynki użyteczności publicznej oraz bezprecedensowe akty wandalizmu i grabieży.
Sytuacja nad Sekwaną błyskawicznie stała się tematem międzynarodowym, a głos w sprawie zabrał prezydent Stanów Zjednoczonych.
Trump grzmi ws. Francji. "Imigracja zniszczyła ten niegdyś wielki kraj"
Donald Trump opublikował w niedzielę emocjonalny wpis na swojej platformie Truth Social, nie szczędząc ostrych słów pod adresem sytuacji we Francji.
"Francja płonie! Imigracja ludzi z zupełnie innego świata, ludzi z nienawiścią w sercach, zniszczyła ten niegdyś wielki kraj. Zamknijcie granice i przejmijcie kontrolę, zanim będzie za późno!" – napisał amerykański przywódca.
Ponad 1800 zatrzymanych, setki rannych funkcjonariuszy
Bilans nocy z soboty na niedzielę okazał się dramatyczny. Szef francuskiego MSW Laurent Nuñez poinformował w niedzielę, że w całym kraju zatrzymano ponad 1800 osób. W trakcie starć rannych zostało ponad 500 policjantów, żandarmów oraz strażaków, a straty materialne w infrastrukturze miejskiej i lokalnym biznesie określono jako znaczne.
Bardzo napięta sytuacja panowała w samej stolicy. Z ustaleń paryskiej prokuratury wynika, że w aresztach pozostaje 517 osób. Policyjne obławy trwały nieprzerwanie przez całą noc, aż do godziny 6:00 rano.
Co istotne, wśród zatrzymanych w Paryżu aż 171 osób stanowią osoby niepełnoletnie (346 to dorośli). Śledczy przekazali, że zarzuty wobec zatrzymanych dotyczą przede wszystkim niszczenia mienia, aktów wandalizmu oraz paserstwa towarów skradzionych ze splądrowanych sklepów.
Kryzysowy sztab rządu i apele opozycji
W obliczu eskalacji przemocy premier Sébastien Lecornu zwołał na niedzielny wieczór kolejne pilne posiedzenie rządowej grupy antykryzysowej. Rozmowy gabinetu mają skupić się przede wszystkim na doraźnych skutkach sobotnich zamieszek dla krajowej gospodarki, handlu oraz bezpieczeństwa publicznego.
Do wydarzeń odniósł się także były prezydent Francji François Hollande. Polityk zaapelował w niedzielę do władz o natychmiastowe rozpoczęcie "poważnych negocjacji z organizacjami młodzieży" oraz związkami zawodowymi, wskazując, że to nierozwiązane problemy ekonomiczne wyprowadziły ludzi na ulice.
Hollande wezwał również rząd do zjednoczenia sił politycznych, które są "zdeterminowane, by działać razem przeciwko przemocy i aby znaleźć wspólne odpowiedzi w kwestii utrzymania porządku".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.