"Szyna przebiła sufit mojego wagonu". Ocalali z katastrofy kolejowej w Hiszpanii opisują wypadek
Oba pociągi jechały z Madrytu do Sewilli, kiedy jeden z nich uderzył w tył drugiego po tym, jak maszynista otrzymał błędną informację, że tor jest wolny. Zginęło co najmniej 69 osób, w tym 59-letnia Fatima Banez, która pełniła funkcję minister pracyw rządzie Mariano Rajoya, byłego premiera Hiszpanii.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jorge Siris, 80-letni emerytowany lekarz z Buenos Aires, cieszył się podróżą po Hiszpanii wraz ze swoim synem, 44-letnim Juanem Sirisem, który pracuje w branży e-commerce.
W tę środę planowali pojechać pociągiem z Madrytu do Kordoby, zwiedzić słynną Katedrę Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w tym mieście, a następnie udać się kolejnym pociągiem do Sewilli. Siedzieli w pierwszym pociągu — to w niego uderzył drugi skład.
— Mieliśmy ogromne szczęście, że znaleźliśmy się blisko przodu pociągu — mówi Jorge w rozmowie z "The Telegraph".
— To było jak seria gwałtownych uderzeń, jakby ktoś uderzył w nas samochodem od tyłu. Potem zapanował chaos i nikt nie wiedział, co robić, więc ludzie zaczęli wychodzić z wagonu. Mężczyzna obok nas odniósł obrażenia. Następnie na miejscu zdarzenia pojawiły się karetki pogotowia, strażacy, policja Guardia Civil oraz helikopter. Wszystko działo się niesamowicie szybko — opisuje Siris.
Jorge mówi, że zawsze miał pełne zaufanie do pociągów dużych prędkości. Juan Siris twierdzi z kolei, że podczas podróży pociągami w Hiszpanii myślał o możliwości wypadku, ponieważ przeczytał o "trzech wypadkach tylko w tym roku".
Z miejsca zdarzenia zostali przewiezieni autobusami do pobliskiego centrum sportowego wraz z setkami innych pasażerów. Lekkie obrażenia mogło odnieść nawet 200 osób. Następnie autokary zaczęły przewozić pasażerów zdolnych do chodzenia do Madrytu lub Sewilli, czyli do miejsc docelowych podróży.
"Wylądowałam na podłodze"
42-letni David wracał do Sewilli po podróży służbowej. Siedział w pociągu, który uderzył w pierwszy skład. — Na szczęście byłem w wagonie numer trzy, blisko końca pociągu — mówi.
— Staliśmy w miejscu przez jakieś 10 min. Wydawało mi się dziwne, że spiker podał jako powód zatłoczenie linii. Pomyślałem, że to dziwne; to nie jest autostrada, na której zdarzają się korki — opisuje.
— Potem ruszyliśmy i najpierw poczułem silne hamowanie, a potem uderzyliśmy w coś. Szyna przebiła sufit mojego wagonu. Jeden starszy mężczyzna wydawał się poważnie ranny, ale reszta z nas w zasadzie nic nie odczuła — mówi.
Zapytany, czy po wypadku w Adamuz na początku roku czuł się pewnie co do bezpieczeństwa pociągów w hiszpańskiej sieci kolei dużych prędkości, David odpowiedział: — Myślałem, że linia została sprawdzona i uznana za bezpieczną. Być może jednak tak się nie stało.
Auxi Guerra, 58-letnia kobieta z Toledo, jechała pociągiem do Sewilli na wakacje.
— Uderzenie było brutalne; nastąpiło znikąd — mówi o chwili, w której pociąg został uderzony po co najmniej 15 minutach postoju. — Wylądowałam na podłodze, ale mam szczęście, że nic mi nie jest. Byłam w wagonie numer cztery, mniej więcej w środkowej części pociągu — opisuje.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.