"Będzie znowu ryzykowna". Mocne ostrzeżenie Macrona przed protestami
Emmanuel Macron odwiedził w poniedziałek Marsylię, gdzie 17 października podczas demonstracji doszło do zamieszek i plądrowania sklepów. Prezydent Francji przyznał, że władze nie przewidziały skali protestów z 17 października. Jak zaznaczył, na miejsca demonstracji nie wysłano wówczas odpowiednich sił policji.
Macron przekonywał, że tego dnia "bardzo wcześnie rano, w sposób nietypowy" zmobilizowały się "siły skrajnej lewicy", a także przestępcy plądrujący sklepy. Natomiast w minioną sobotę demonstracje - jak stwierdził - nie przebiegły już w ten sposób, a siły policyjne "były proporcjonalne" - dodał.
Protesty we Francji. Emmanuel Macron mówi o "specjalistach od chaosu"
Francuski prezydent powiedział, że polecił rządowi reakcję na "uzasadnione żądania, leżące u podstaw ruchu społecznego". Jak uznał, istnieje "mobilizacja społeczna i polityczna, która ma źródła, z jednej strony, w mobilizacji protestujących od września licealistów, a z drugiej - w rosnących kosztach życia.
Macron apelował przy tym o spokój, przekonując, że na sześć miesięcy przed wyborami prezydenckimi "jest czas na debatę, a nie na przemoc". - Nie można pozwolić na to, aby wybory ukradli specjaliści od chaosu - podkreślił.
ZOBACZ: Starcia we Francji przed wystąpieniem Le Pen. "Oddaj pieniądze, Marine"
Minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez w rozmowie z BFM TV również wskazał, że w najbliższą sobotę dojdzie do protestów, na co kraj już się przygotowuje. W minionych zamieszkach rannych dostało łącznie ponad 500 osób.
Zapowiedział ponadto, że w nadchodzący weekend zostanie przeprowadzona "niezwykle intensywna akcja" francuskich sił bezpieczeństwa.
Francja utrzyma godziny policyjne. Szykują się na najbliższy weekend
Jak wskazał, nadal będą obowiązywały godziny policyjne, których celem jest zapobieganie grabieży i aktów wandalizmu powstających przy okazji zamieszek.
ZOBACZ: Gorąco we Francji, zmobilizowano tysiące mundurowych. Pierwsze zatrzymania
W wywiadzie dla BFM TV przyznał także, że w trakcie protestów siły porządkowe dokonały ponad 1,4 tys. zatrzymań na terenie całej Francji.
- Sytuacja była pod kontrolą. Mimo chęci starcia ze strony aktywistów skrajnej lewicy nie doszło do żadnych poważnych incydentów - mówił minister spraw wewnętrznych Francji.
Studenci protestują w całym kraju. Rannych ponad 500 osób
Nunez dodał, że w trakcie protestów zauważalny był "bardzo wysoki poziom przemocy wobec sił bezpieczeństwa wewnętrznego. - Siły były jednak w stanie na niego zareagować - wskazał minister spraw wewnętrznych.
ZOBACZ: Zamieszki we Francji. Kolejne miasto zakazuje protestów, nowa decyzja Macrona
Według przedstawionych przez niego danych w trakcie protestów rannych zostało 267 funkcjonariuszy oraz ponad 250 protestujących. - Trzech jest w stanie ciężkim. Są to osoby z Tuluzy, Reims oraz Clermont-Ferrand - przekazał Nunez.
Rząd chce odzyskać kontrolę. Władze rozmawiają z młodzieżą
Wizyta prezydenta Francji w Marsylii, gdzie szef państwa spotkał się z merem Benoitem Payanem, była niespodziewana; dziennik "Le Figaro" interpretuje ją jako sygnał, że władza wykonawcza chce "odzyskać kontrolę nad agendą socjalną" w kraju.
Również w poniedziałek premier Sebastien Lecornu spotka się z przedstawicielami licealistów i studentów; Macron spotkał się z organizacjami młodzieży w miniony piątek.
ZOBACZ: Francja w chaosie, brutalne sceny na ulicach. Protestujący stracił dwa palce
Takiego spotkania organizacje licealne żądały od dłuższego czasu, ponieważ od września uczniowie prowadzili protesty, domagając się poprawy warunków nauki. Najpierw jedyną reakcją rządu na ich postulaty była zapowiedź skierowania do szkół większej liczby nauczycieli i uruchomienie specjalnej platformy internetowej w celu konsultacji.
Postulaty licealistów poparła jednak znaczna część społeczeństwa i stały się one impulsem do wspólnych demonstracji różnych środowisk i grup zawodowych, odczuwających wzrost kosztów życia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.