Tajemnicza przesyłka w Żandarmerii Wojskowej. Ustalenia śledczych
Prokuratura w Lublinie o tajemniczej przesyłce do Żandarmerii Wojskowej
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Daniel Dmitriew / Forum
Prokuratura Okręgowa w Lublinie prowadzi postępowanie w sprawie tajemniczej przesyłki, która 30 września trafiła do siedziby Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie.
- Z dotychczasowych ustaleń wynika, że około godziny 10 do placówki Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie listonosz przyniósł list. Nadawcą była wskazana osoba z adresem na terenie Republiki Federalnej Niemiec - przekazał podczas briefingu Marcin Kozak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Wiadomo, że list odebrała pracownica cywilna i przekazała go do zastępcy szefa placówki, a ten otworzył kopertę.
- W jej wnętrzu nie było żadnego płynu, żadnej substancji. Znajdowała się tylko kartka z podpisem "pozdrawiam złota". Po chwili funkcjonariusz Żandarmerii Wojskowej poczuł duszności i został przewieziony do najbliższego szpitala - przekazał Kozak.
Jak tłumaczył Kozak, nic nie wskazywało również na to, by kartkę czymś nasączono, ale to będzie jeszcze badane.
Do szpitala trafiły łącznie trzy osoby
Poza naczelnikiem, który otworzył kopertę do szpitala przewieziono jeszcze dwie osoby, które krótko po tym zdarzeniu poczuły drapanie w gardle. Był to funkcjonariusz Żandarmerii Wojskowej oraz pracownica cywilna wojska.
Do jednostki w Nowej Dębie skierowano służby zarówno kryminalne z Żandarmerii Wojskowej, jak i z sanepidu. -Nie stwierdzono skażenia biologicznego, radiacyjnego i jakiegokolwiek innego. Przesyłka ta została procesowo zabezpieczona i przekazana do dalszych badań laboratoryjnych - powiedział prokurator.
Ustalają, kto nadał list
Prokuratura wszczęła dochodzenia w kierunku artykułu 160 paragraf 1 Kodeksu karnego. To przepis dotyczący narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
- W tej sprawie wykonywane są czynności zarówno operacyjne, jak i procesowe zmierzające do ustalenia źródła pochodzenia tego listu oraz czy doszło rzeczywiście do narażenia funkcjonariuszy żandarmerii wojskowej i pracowników cywilnych wojska na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia - dodał Kozak.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.