Niepokój w całej branży. "Na ten trend zaczyna reagować coraz więcej firm"
Prof. Anna Tomaszuk-Kazberuk: leki na otyłość to przełom
Źródło zdj. gł.: Here Now/Shutterstock
Według szacunków Boston Consulting Group po leki z grupy GLP-1 sięga około 16 milionów Amerykanów. Liczba ta ma gwałtownie wzrosnąć do końca dekady.
Leki na otyłość
Obecnie w Polsce zarejestrowanych jest sześć środków opartych na analogach GLP-1, a w ciągu najbliższych pięciu lat może pojawić się 16 kolejnych. W zeszłym roku Polacy wydali na nie - w leczeniu zarówno otyłości, jak i cukrzycy - prawie 3,4 mld złotych - wynika z danych firmy analitycznej PEX. To wzrost z 0,6 mld złotych względem 2022 roku.
Analogi GLP-1 wywodzą się z leczenia cukrzycy i nie działają wyłącznie na apetyt, ale mogą wpływać również na mechanizmy regulujące masę ciała i metabolizm. Wywołują spowolnienie trawienia, hamują apetyt i zwiększają uczucie sytości.
Wśród skutków ubocznych wymienia się ubytek masy mięśniowej oraz utratę tkanki tłuszczowej na twarzy. Nagła utrata wagi może prowadzić również do pogorszenia kondycji skóry, włosów i paznokci.
Problem branży spożywczej
Dla wielu restauracji oraz producentów żywności rosnąca popularność tego typu preparatów może oznaczać spadek sprzedaży. Według danych firmy KPMG dorosłe osoby przyjmujące leki GLP-1 spożywają średnio o 21 proc. mniej kalorii i wydają na zakupy spożywcze niemal o jedną trzecią mniej. Z kolei analitycy JPMorgan szacują, że rosnące spożycie tych leków może uszczuplić roczne przychody branży spożywczej o 30 do nawet 55 miliardów dolarów już w 2030 roku.
Gdy jedni liczą straty, inni dostrzegają szansę na poszerzenie oferty i zarobienie na trendzie.
- Niezależnie od tego, czy chodzi o oznaczanie produktów jako sprzyjających kuracji GLP-1, zmniejszanie porcji, podkreślanie zawartości białka, czy też wejście w branżę napojów - na ten trend zaczyna reagować coraz więcej firm - zauważa Don K. Johnson, dyrektor ds. strategii i realizacji w EY-Parthenon w rozmowie z CNBC.
Sektor żywności reaguje
W ostatnich miesiącach Pepsi wprowadziła na rynek wzbogacone białkiem chipsy i zapowiedziała bogate w błonnik warianty przekąsek. Ruchy te wpisują się w szerszą strategię firmy. Są też spójne z założeniem, że leki z grupy GLP-1 zyskają wkrótce znacznie szerszą popularność - ocenia CNBC.
Amerykańska sieć restauracji Chipotle rozwija swoje wysokoproteinowe opcje, wprowadzając m.in. kubełki mięsa w formule "chwyć i idź". Sieć Olive Garden wprowadziła natomiast całe menu "Mniejszych porcji" (Lighter Portions).
Supermarket online Ocado wprowadził małe, 100-gramowe porcje steków - uzasadnił decyzję rosnącą popularnością leków na otyłość. Natomiast firma Smoothie King oferuje całe menu specjalnie dla użytkowników analogów GLP-1.
- Zauważamy, że ludzie rzadziej sięgają po przekąski i zmieniają nawyki dotyczące napojów - piją mniej tych słodzonych. Wszystko to bierzemy pod uwagę, eksperymentując i testując nowe rozwiązania - powiedział CEO McDonald's Chris Kempczinski.
Ofertę do nowych realiów rynkowych próbuje dostosować również koncern Nestle. Największy producent żywności na świecie wprowadza produkty mające łagodzić skutki uboczne gwałtownego spadku wagi. - Mamy do tego doskonale dopasowane portfolio. Dla naszej firmy to ogromna szansa - stwierdził dyrektor ds. technologii firmy Stefan Palzer w rozmowie z Reutersem.
Wątpliwości ekspertów
Część ekspertów zastanawia się, czy te produkty oferują znaczące korzyści w porównaniu z tradycyjną żywnością. - To dość smutne, że stale sięgamy po nowe, droższe produkty, podczas gdy nieprzetworzona, świeża żywność zawiera dokładnie te same białka i składniki odżywcze - zauważa w rozmowie z Reutersem Amanda Avery, profesor żywienia i dietetyki na Uniwersytecie w Nottingham.
Ekspertka przypomniała, że mięso, ryby, jaja, nabiał, rośliny strączkowe i orzechy pozostają stosunkowo niedrogim źródłem białka i cennych substancji odżywczych. Avery przyznaje jednak, że towary kierowane bezpośrednio do osób stosujących leki z grupy GLP-1 z pewnością znajdą nabywców.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.